Czarny erotyzm, czyli…

seks-barok... seks nietypowy ludzi polskiego baroku. Człowiek polskiego baroku, jak ludzie wszystkich kultur i czasów, w większym czy mniejszym stopniu podlegał też dewiacjom lub inaczej mówiąc perwersjom seksualnym, które można nazwać czarną erotyką.

Przez czarną erotykę pojmujemy nie tylko zdecydowane patologie, lecz także różne formy aktywności seksualnej odbiegające od powszechnie wtedy przyjętych. O ich normalności czy nienormalności decydował, i decyduje system reguł służących do odróżnienia właściwego i niewłaściwego postępowania mającego na celu zaspokojenie potrzeb seksualnych. W baroku zachowania płciowe normowane były przez wzory religii. W związku z tym wszystkie zachowania, które odbiegały od przyjętych zasad, traktowano nie jako chorobę, lecz w kategoriach moralno - religijnych jako grzech. Pojęcie grzechu przeciwko naturze zostało jednak przekształcone wtedy w pojęcie przestępstwa przeciwko naturze. Stąd też karanie relatywnie najcięższych dewiacji przez Kościoły i władze świeckie, czasem ściganie dewiantów jak przestępców kryminalnych.

Przyczyny powstawania dewiacji zdecydowanie patologicznych są złożone i nie do końca wyjaśnione. Wywierają na nie wpływ czynniki środowiskowe już we wczesnym dzieciństwie, m. in. ograniczenia społeczne narzucane zachowaniom seksualnym. Nieodpowiednie sposoby wychowania powodują, że spaczony zostaje normalny stereotyp płciowy. Kształtują je także tradycyjne w danym środowisku wzory kultury. Mają one jednak także przyczyny bio- i psychogenne. Seksuologia podaje, że w poważnym zakresie są one uwarunkowane biologicznie. Istnieje np. teoria konstytucyjno - biologiczna wskazująca na przekazywanie pewnych skłonności dewiacyjnych dziedzicznie. Także teoria organiczno - mózgowa, wg której wszelkie zmiany strukturalne lub biochemiczne mózgu, a zwłaszcza w korze mózgowej, modą przyczynić się do powstania odchyleń. Tak np. uszkodzenie okolic płatów skroniowych często przyczynia się do zachowań fetyszystycznych lub transwestytycznych. Akcentuje się, iż zachowania dewiacyjne mogą wyzwalać się po urazach fizycznych, chorobach mózgu czy chorobach psychicznych.

Można powiedzieć, że wiele dewiacji spotykanych w barokowej Polsce miało podłoże organiczne. Stanowiły prawidłowości biologiczne kierujące zachowaniami ówczesnych ludzi i wywierające w jakiś sposób wpływ na życie społeczne, niezależnie od istniejących wzorów kultury. Na ich występowanie w omawianym okresie prawdopodobnie miał wpływ stopień rozprzestrzenienia się chorób zakaźnych i psychicznych. Uważniejsze przyjrzenie się tym sprawom, ostatnie ustalenia seksuologii, niedawno opublikowane badania, pozwalają na sformułowanie poglądu, że mniej czy bardziej maskowanej perwersyjności, dotyczącej tak odchyleń nie mających cech chorobowych jak patologicznych, było wtedy więcej, niż się dotąd sądziło. Przyjrzyjmy się zatem tym intymnym, skomplikowanym zjawiskom.

Reklama

Najtańszy kolagen. 100% kolagenu o 30% taniej
Feromony

Pośród występujących wtedy dewiacji pierwszoplanowe miejsce zajmują sadyzm i masochizm. Seksuologia dostrzega powiązanie między tymi odchyleniami, w których seksualność łączy się z bólem i okrucieństwem, przy czym rozkosz jest osiągana przez zadawanie bólu lub przez cierpienie. W baroku nie zdawano sobie sprawy z charakteru wymienionych powyżej zboczeń (nazwy sadyzm, masochizm pojawiły się dopiero w XIX wieku, kiedy rozszyfrowano istotę tych praktyk). Czasem tylko pewni lekarze czy wnikliwi obserwatorzy dostrzegali nienormalność zachowań, co nie wpływało na potoczne poglądy.

W piśmiennictwie seksuologicznym przyjmuje się ostatnio, że skłonności sadomasochistyczne występują prawie u wszystkich ludzi, tylko w bardzo różnym nasileniu. Można zatem przyjąć, że jest to zjawisko z punktu widzenia antropologicznego normalne, odgrywające pewną rolę w życiu, indywidualnym człowieka jak i w życiu kulturowym populacji.

Masowymi przejawami sadomasochizmu w przeszłości były m. in. walki gladiatorów, polowania na ludzi, publiczne egzekucje, procesy czarownic, wiara w wampiry i czarownice. Podkreśla się równocześnie, że stopień występowania tych skłonności zależy w dużej mierze od warunków społecznych, klimatu danej epoki.

W baroku istniały warunki bardziej sprzyjające kształtowaniu i manifestowaniu się tych dewiacji niż w epoce renesansu, oświecenia czy w XIX - XX wieku. Wiązało się to m. in. z masowym stosowaniem kar cielesnych, wbudowanych wtedy także w system wychowawczy. Karanie dzieci i młodzieży rózgą czy batogiem miało miejsce zarówno po chałupach, jak dworach i pałacach. Młodzież opuszczała mury kolegiów jezuickich i innych szkół, pamiętając przede wszystkim jak, kiedy i za co była bita. Występuje wręcz lubowanie się w zadawaniu, a często także w otrzymywaniu kar. Dzisiejsza seksuologia przyjmuje za rzecz pewną, że metody wychowawcze oparte na stosowaniu kar cielesnych sprzyjały wzmaganiu się skłonności sadomasochistycznych.

Klimat sadomasochizmu stwarzały także samobiczowania dokonywane m. in. przez licznych do schyłku baroku kapników, także publiczne chłosty półobnażonych grzesznic czy grzeszników, dokonywane w miejscach użyteczności publicznej (na rynkach, przed kościołami). Tłumy ludzi, w tym dzieci chętnie spieszyły na egzekucje, w czasie których piętnowano złoczyńców, obcinano im uszy, nosy, karano śmiercią, ścinano, ćwiartowano, wbijano na haki, pale. Wyjątkowych emocji dostarczało palenie czarownic, atmosfera katowni, izb tortur, w których obnażonych więźniów poddawano wymyślnym torturom.

Klimat sadomasochizmu stwarzała także, co prawda w mniejszym stopniu, operująca ukazywaniem okrucieństw, męczeństw, chłost, ikonografia katolicka. Seksuolog Zbigniew Lew - Starowicz pisze, iż obrazy przedstawiające m. in. biczowanie Chrystusa "stanowiły wyraz tłumionego erotyzmu, o podtekstach sadystycznych, okrutnych".

Możemy zatem stwierdzić, że klimat czasów doprowadzał do częstszego niż w wielu innych okresach dziejowych podlegania sadomasochizmowi.

Przyjrzyjmy się pod tym kątem magnaterii, która znajdowała się w centrum zainteresowania zarówno środowisk lokalnych, jak i opinii krajowej. Analizując postępowanie magnatów staje się pewne, że sadyzm jako zespół, w którym zaspokajanie potrzeb seksualnych wiąże się z potrzebą władzy, mocy i dominacji, przejawiał się często i bardzo wyraźnie. Magnaci znajdowali przyjemność, czy rozkosz, w znęcaniu się nad poddanymi, służbą, nawet najbliższą rodziną. Lubowali się w maltretowaniu sług, domowników, w wymyślnych torturach, egzekucjach, mękach. Dla przykładu - sadystą był niewątpliwie Hieronim Florian Radziwiłł, który w podziemiach swego zamku w Białej Podlaskiej trzymał zawsze gromady więźniów, których jęki dostarczały mu niezdrowych podniet. Zwał ich swymi "najlepszymi śpiewakami". Sadyzm cechował też starostę kaniowskiego Mikołaja Bazylego Potockiego, który podobno "rozkazywał babom włazić na jabłoń i kukać jak kukawki, wtenczas strzelał do nich śrutem w tylec, baby spadały, a on się śmiał do rozpuku". Wielu gwałtów seksualnych, na sadystycznym, perwersyjnym podłożu, dopuścił się ze swą kompanią eks-oficer milicji radziwiłłowskiej Piotr Myszkowski. Pewnego razu, wędrując po kraju wraz z czterema podkomendnymi, natknął się na cztery kąpiące się wiejskie dziewczyny. Myszkowski nakazał gołe dziewczęta zaprowadzić w głąb lasu. Tam zgwałcono je, a następnie rozpalono ognisko i kazano im nago skakać przez ogień. W tym momencie nadjechał chłop z wozem pełnym beczek smoły. Żołnierze starali się zmusić chłopa do udziału w zbiorowym gwałcie. Spotkawszy się z odmową, kazali mu rozebrać się do naga i wymazali mu genitalia smołą. To samo zrobili dziewczętom. Gdy zaś jedna z nich napluła Myszkowskiemu w twarz, została cała wykąpana w smole i przemalowana na "Etiopkę".

Sadystkami bywały także panie, których wyżywanie się polegało np. na karaniu, chłostaniu służby czy poddanych. Sadystów spotykało się również pośród innych warstw: szlachty, mieszczaństwa, chłopstwa.

Jeśli chodzi o równie częsty wtedy masochizm, to występował często we współżyciu płciowym, podczas którego masochista czerpie rozkosz z poddania się poniżeniu i udręczeniu przez partnera. Prawdopodobnie na tym podłożu występowało często, chętnie znoszone, brutalne traktowanie partnerów w kontaktach intymnych, m. in. bicie żon czy też rękoczyny małżonek wobec partnerów. Wskazując na te zachowania, należy uwzględnić ustalenia współczesnej nauki, że u ludzi wykazujących skłonności masochistyczne pobudzanie receptorów bólowych może sprzyjać inicjacji pobudzenia seksualnego, przyśpieszać przebieg cyklu reakcji seksualnych oraz wzmagać przeżycia rozkoszy towarzyszącej kontaktowi seksualnemu.

W związku z tym nasuwa się domniemanie, że potrzeba silnych przeżyć, z jednoczesnym doznawaniem nawet poniżenia i bólu, pchała niektóre szlachcianki i damy do amorów z brutalnie zachowującymi się hajdukami, woźnicami, dragonami.

Idźmy dalej. W środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych, choć czasem i po dużych miastach, spotykało się sodomię, inaczej zoofilię, zwaną wtedy bestialstwem. (Nazwę sodomia stosowano wówczas dla określenia pederastii). Występowała bynajmniej nie sporadycznie. To zboczenie od tysiącleci było znane w różnych kulturach, głównie agrarnych.

W baroku praktykowano sodomię na terenie całego kraju, najczęściej przez pastuchów, owczarzy, młodzież wiejską. Przedstawiano ją jako ciężkie przestępstwo i grzech. Za sodomię groziła śmierć przez spalenie. Zdarzało się też, że winowajcę najpierw ścinano, a dopiero później palono. Czasami tylko go chłostano. Z reguły zabijano, najczęściej palono, również zwierzę. Uważano je za narzędzie grzechu, które należało zniszczyć, by zginąła pamięć o samym występku.

Analiza materiałów dotyczących zoofilii wskazuje, że stanowiła ona zazwyczaj zastępcze zaspokajanie potrzeb seksualnych. Z powodu chwilowego czy stałego braku kobiety obcowano ze zwierzętami, najczęściej z krowami, owcami, klaczami. Czyniono to w pozycji stojącej lub siedzącej. Zboczeniu ulegały także jednostki chore psychicznie lub niedorozwinięte.

Wnikając w przyczyny powodujące zachowania zoofilne odnosi się wrażenie, że były one takie same, jakie wymienia dzisiejsza seksuologia: w pierwszym rzędzie wpływ środowiska wiejskiego, możność bezpośredniego obcowania ze zwierzętami, także prymitywna psychika. Należy wymienić tu również silny popęd seksualny, który powodował, iż mężczyzna nie mógł powstrzymać się od natychmiastowego podjęcia stosunku.

Z zeznań dowiadujemy się, że spotykało się osobników, którzy regularnie przez dłuższy czas raz w tygodniu miewali tego rodzaju stosunki. Sporadycznie spotykało się zboczeńców, zarazem chorych psychicznie, ulegających silnemu popędowi, którzy nie traktowali tego zachowania jako zastępczego, lecz dążyli do stosunków z różnymi zwierzętami. Jan Witkowski zeznawał: "[...] może ze trzydzieści lub czterdzieści razy miałem ten sam uczynek z kurami, nawet raz to i z gęsią [...], mając pożądliwość cielska mojego tak z psem miałem kondlem [...] uczynek cielesny może dwanaście razy lub więcej, co nikt nie widział, także w Piotrkowie ze świnią, raz jeden także z owcą [...], z kotem także chciałem mieć sprawę cielesną [...] podobnież z wiewiórką".

Mniej znane są fakty seksualnego obcowania kobiet ze zwierzętami. Jak stwierdza współczesna seksuologia, obcują one przeważnie z psami. Oprócz regularnych stosunków płciowych z nimi najczęściej przyucza się je do lizania sromu. Nie słyszy się, by jakąś niewiastę, bez względu na pochodzenie społeczne, oskarżono i skazano za sodomię.

Zboczenie powyższe, w odniesieniu do obu płci, jest w naszej historiografii odnotowywane, lecz bagatelizowane. Przyjmuje się, co nie wydaje się słuszne, że stanowiło zjawisko marginalne. Liczne informacje na ten temat świadczą, że było ono dość częste. Rozpatrywane sądownie sprawy stanowiły bez wątpienia tylko część tych praktyk, z którymi się przecież ukrywano. Było to chyba coś w rodzaju wierzchołka góry lodowej.

Obecne prawo karne pod pojęciem kazirodztwa uznaje tylko obcowanie między krewnymi w linii prostej lub między rodzeństwem. W dobie baroku za kazirodztwo uważano także stosunki między teściem a synową, pasierbem a macochą, pomiędzy ludźmi, którzy pozostawali z sobą nawet w trzecim, czwartym i dalszym stopniu pokrewieństwa. Religia surowo piętnowała takie związki, zakazywała ich. Prawo, obowiązujące tak pospólstwo, jak i szlachtę, traktowało kazirodztwo jako przestępstwo. Nie było jednak pełnej jasności co do wymierzanych kar. Sądy miejskie karały czasem plebejuszy śmiercią, sporadycznie fakty takie miały miejsce także w odniesieniu do szlachty. Częściej jednak karano oskarżonych grzywnami, wygnaniem ze wsi czy miasteczka.

Wiele wskazuje, że kazirodztwo - w ówczesnym pojęciu - było dość rozpowszechnione. Wynikało to w dużej mierze z warunków społecznych, gospodarczych, mieszkaniowych. Dwie, trzy rodziny zamieszkiwały czasem jedno pomieszczenie, łatwo więc było o intymne kontakty. Często dochodziło do kontaktów między ojcem a córką. Jeśli okazywało się, że dziewczyna jest w odmiennym stanie, stosowano wobec niej zabiegi poronne lub też wydawano pośpiesznie za mąż.

W pewnych wypadkach sądowego stwierdzenia kazirodztwa w linii prostej córki zostawały poddawane procesowi sterylizacji. Jeśli do tego potwornego faktu dodamy, że były one także szykanowane, pozbawiane posagów, to nie będzie przesady w opinii, iż kazirodztwo stanowiło jedną z najbardziej ponurych, tragicznych dziedzin życia intymnego człowieka baroku. Z drugiej strony, w ówczesnym pojęciu, wyzwalało ono nieraz inne, wyższe uczucia, stąd też nie spotykało się z tak totalnym potępieniem. Ludzie bardziej wrażliwi, o większej wyobraźni, mniej rygorystyczni dostrzegali w związkach z krewnymi także piękne przeżycia, wielkie pasje, sięgające czasów antycznych tragedie i tajemnice.

Przejdźmy dalej. Częściej, niż się dotąd sądzi, występował ekshibicjonizm. Ostatnie badania seksuologiczne wykazują, że ma on różne odmiany. Zasadniczy polega na pokazywaniu własnych narządów płciowych anonimowej osobie w celu osiągnięcia zaspokojenia seksualnego bez stosunku płciowego. Zwraca się uwagę, że częste akty ekshibicji można uważać za demonstrację siły i władzy. Część ekshibicjonistów nie poprzestaje jednak na symbolicznej agresji i szuka kontaktu cielesno - seksualnego. Już dawno wysunięto przypuszczenie, że wyjątkowo nieobyczajne zachowanie się niektórych magnatów miało podłoże prawdopodobnie w ekshibicjonizmie, który skłaniał ich do odrzucania rygorów, demonstrowania właśnie swej siły i władzy, czy też urozmaicał zasadnicze kontakty seksualne.

Bardzo istotne jest to, iż wg ostatnich ustaleń seksuologii porno- lub erotografomania uważana jest za pisemną formę ekshibicjonizmu, w której zaspokojenie seksualne następuje przez opisywanie scen erotycznych. Opierając się na tym ustaleniu można zastanawiać się, czy osławione "świntuszenie" w rękopiśmiennej poezji obyczajowej czy w innych utworach nie jest odbiciem właśnie pisemnej formy ekshibicjonizmu. W ten sposób mielibyśmy jedną z przyczyn nasilenia się wulgarnej, prymitywnej pornografii, tworzonej tak chętnie przez reprezentantów tej epoki.

Zdarzały się też praktyki oglądactwa, dewiacji polegającej na tym, że podniecenie seksualne i rozkosz osiąga się przez skryte podglądanie cech płciowych lub czynności płciowych wykonywanych przez inne osoby.

Nie sporadycznie spotykało się także transwestytyzm, dewiacji charakteryzującej się nieodpartą potrzebą ubierania się w odzież płci odmiennej oraz przyjmowania sposobu bycia tej płci, co staje się źródłem rozkoszy seksualnej. Był on często praktykowany przez ludy prymitywne. U nas w zasadzie transwestytyzm nie był karany, uważano go raczej za ekstrawagancję czy głupotę. Oczywiście naruszał przyjęte zasady, jeśli uprawiały go np. osoby duchowne.

Pośród zboczeń płciowych współczesna seksuologia wymienia m. in. triolizm. Jest to skłonność do odbywania aktu płciowego między trzema partnerami lub też w obecności kilku partnerów lub widzów. Przyjmuje się, że w triolizmie można stwierdzić rysy oglądactwa i ekshibicjonizmu. Brak dokładniejszych badań uniemożliwia kategoryczne stwierdzenia, wydaje się jednak, że skłonności do triolizmu pośród ludności polskiego baroku nie były znów tak rzadkie. Dostrzeglibyśmy je pośród wszystkich warstw.

Ówczesne normy seksuologii zaliczały tę dewiację do ogólnej rozwiązłości.

Zdarzała się, choć bardzo rzadko, pedofilia, czyli skłonność do obcowania z dziećmi, czy dziewczętami, przed osiągnięciem przez nie dojrzałości płciowej. Kontakty seksualne z niedojrzałymi dziewczątkami - całkiem - legalne umożliwiało przyjęcie rzymskiego prawa kanonicznego, które za pełnoletnie uważało już dziewczęta trzynastoletnie. Pośród szlachty i magnaterii trafiają się do końca epoki wypadki miraży ze względów majątkowych czy politycznych dosłownie z dziećmi.

Ogólnie rzecz biorąc związki z nieletnimi nie znajdowały jednak u nas wielu amatorów. Przygniatającą większość mężczyzn zdecydowanie bardziej pociągały kontakty z dojrzałymi płciowo partnerkami. Działania z nieletnimi podejmowano, co zdarza się i dzisiaj, przede wszystkim po pijanemu.

Homoseksualizm jest, jak wiadomo, popędem seksualnym skierowanym do osób tej samej płci. Męski nosi nazwę pederastii, u kobiet zwie się miłością lesbijską. Występował we wszystkich krajach i czasach. Przyczyny ulegania temu zboczeniu nie są do końca wyjaśnione. Wchodzą tu w grę oczywiście przyczyny społeczne, m. in. niewłaściwe wychowanie czy też wręcz zachęcanie do jego uprawiania przez obowiązujące w danym kręgu wzory kultury. Determinują go jednak bez wątpienia także przyczyny biologiczne. Seksuologia przyjmuje m. in. za rzecz pewną, że ważną rolę odgrywa w nim anormalna skłonność dziedziczna. Stosunek społeczeństwa do tej dewiacji kształtował się na przestrzenia wieków różnie.

Wiele czynników spowodowało, że pederastia, mimo potępienia przez religię, na Zachodzie Europy w czasach nowożytnych występowała dość często. Wg pewnych badaczy, spełniała ona nawet rolę regulatora urodzin, jako namiastka właściwych stosunków płciowych.

Kultura polskiego baroku zdecydowanie dystansowała się od tej perwersji. Przez cały barok traktowano ją jako odrażający grzech, przestępstwo, za które - wedle prawa magdeburskiego - groziła kara śmierci. Nazywano ją sodomią, grzechem sodomskim. Piętnowali ją zarówno katolicy, jak i protestanci. Budziła ona na ogół odrazę oraz negatywne odczucia estetyczno - seksualne. Niemniej istnieją poszlaki, a nawet stwierdzone fakty, wskazujące, iż spotykało się czasem pederastię pośród szlachty, przede wszystkim zaś magnaterii, podobno także na dworach królewskich. Podejrzewano o nią Władysława IV i Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Zboczenie to jednak występowało dość rzadko i wzbudzało z upływem czasu coraz większą niechęć. Niechętny stosunek do pederastii spowodował, że nie znalazła ona odbicia w naszej literaturze czy sztuce barokowej.

Dość niejasno przedstawia się sprawa praktykowania analizmu, czyli stosunków doodbytniczych z kobietami, zwanych także - jak pederastia - sodomią. Stosunki tego rodzaju znane były od tysiącleci w różnych kulturach. Podejmowano je z wyrafinowania lub pragnąc uniknąć zajścia w ciążę.

Według pewnych relacji, analizm wzbudzał u nas odrazę. Traktowano go jako kontakty nie tylko niezgodne z naturą, lecz obrzydliwe. Nie ma jednak pewności, czy było to obrzydliwe dla wszystkich. Na ten temat jednak ludzie baroku milczą.

Do dewiacji seksualnych zaliczano także onanizm, zwany wtedy masturbacją, a najczęściej "psotą męską". Onanistów określano jako "rozkoszników", "plugawców", "lampartów". W barokowej literaturze pamiętnikarskiej nikt nie przyznawał się do praktyk masturbacyjnych.. Jest jednak sporo wzmianek wskazujących na stosowanie tych zabiegów.

Wydaje się, że należy rozróżnić samogwałt jako metodę zastępczą, stosowaną z powodu braku partnera, od rzeczywistego zboczenia, w którym tylko w ten sposób uzyskiwano zadowolenie seksualne. W innym kontekście należy też traktować samogwałt występujący u dzieci i młodzieży. Opinia barokowa, zarówno medyczna, jak i potoczna, ulegała przemianom wobec wszystkich przejawów tej dewiacji, co stanowiło odzwierciedlenie przeobrażeń zachodzących w tej dziedzinie w kulturze europejskiej. W pierwszym okresie baroku wszędzie odnoszono się do tych spraw tolerancyjnie. Od czasów średniowiecza masturbacja traktowana też była jako typowy "grzech dziecięcy". Na Zachodzie doszło do tego, że nie widziano nic niewłaściwego w tym, by "pobawić się" genitaliami chłopca, spowodować u niego erekcję itp. W XVI wieku zdarzali się autorzy polecający nawet masturbację jako metodę powiększania penisa. Za zupełnie naturalne uważano także zachowanie, w którym podnieceni, a nie zaspokojeni amanci bez żenady, z pomocą własnej dłoni, dawali upust swym chuciom, co ukazywała m. in. literatura piękna.

W myśli religijnej wszystkich wyznań chrześcijańskich nasila się jednak troska o niewinność płciową dziecka, dążenie do zachowania "błogosławionej nieświadomości". Nasila się też w ogóle religijne potępienie masturbacji, w której teologowie widzą jeden z najstarszych występków. W XVIII wieku utrwala się mniemanie, że onanizm jest niebezpieczną chorobą prowadzącą do utraty rozumu i moralnej degradacji.

Poświęca się też wiele miejsca temu odchyleniu, zastanawiając się, w jaki sposób wpływało ono na seksualność człowieka (mogła ona zmniejszać późniejszą przyjemność małżeńską).

Ludzie polskiego baroku, podobnie jak opinia europejska, początkowo bagatelizowali zjawisko, nie tylko go nie piętnowali, lecz w ogóle na ten temat nie wypowiadali się. Szybko jednak myśl religijna wszystkich wyznań dostrzegła w nim przekroczenie, ciężki grzech.

Kar jednak za masturbację nie wymierzano. Onanizm pozostawał w sferze najzupełniej osobistej, intymnej. Sytuacja zmieniła się w dobie oświecenia, kiedy zaczęto czytać i tłumaczyć zachodnie publikacje mówiące o zdrowotnej szkodliwości samogwałtu, demonizując całe zjawisko. Zaczęto też wtedy karać za onanizm.

Podsumowując powyższe rozważania możemy śmiało stwierdzić, że ludzie polskiego baroku ulegali rozmaitym dewiacjom. Nie ma co jednak wyolbrzymiać stanu rzeczy, ponieważ odchylenia niknęły w aktywności heteroseksualnej, nie wycisnęły też piętna na naszej kulturze artystycznej czy literackiej. Należy dodać, że nie znaleziono informacji o występowaniu innych zboczeń, znanych dobrze czasom przeszłym i współczesnym takich jak np. fetyszyzm, narcyzm czy nekrofilia. Bez wątpienia barok polski skłaniał się tylko do pewnych odchyleń. Część ich, np. sodomię, samogwałt, traktowano przeważnie jako sposoby zastępcze.

Można stwierdzić, że zarówno katalog, jak i zasięg dewiacji był u nas węższy i mniejszy. Społeczności Zachodu i Orientu na ogół tolerowały i praktykowały więcej odchyleń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Seks Majów, Azteków i Inków
Seks w okresie prehistorycznym
Seksualizm w Prawie Mojżeszowym i Talmudzie
Seksualizm egipski
Seksualizm starodawnych Indii
Seksualizm starożytnego Rzymu

Komentarze  

 
0 # jjk 2013-01-22 12:12
:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Ostatnie komentarze