Żyć Dobrze

Śmierdzący temat

Śmierdzący temat

Czyli sprawa o puszczaniu bąków, gazów, pierdzeniu czy jak to tam zwać. Wbrew pozorom wielu z nas uważa ten naturalny, biologiczny element funkcjonowania naszych organizmów za zbędny i wstydliwy, poszukując cudownego sposobu na zlikwidowanie produkcji gazów powstających choćby w procesie trawienia, ale to jeszcze nie wszystko.

 

Skąd te gazy?

Zacznijmy od podstaw. Warto wiedzieć, że zazwyczaj w jelitach człowieka znajduje się około 200 ml gazu, a średnio z jelit wydalamy dziennie około 600 ml gazu. I nie ma tu większego znaczenia ani płeć, ani sposób żywienia, choć czynniki te mogą wydawać się ważne, ale dopiero w sytuacjach, o których piszemy nieco dalej.

Gazy w przewodzie pokarmowym pojawiają się: wskutek połykania powietrza wraz z pokarmem, z produkcji wewnątrzjelitowej lub z dyfuzji z krwi. Część powietrza dostającego się do żołądka wydostaje się z niego z powrotem przez odbijanie, część natomiast przedostaje się do dalszej części przewodu pokarmowego. Taką informację znajdujemy choćby w sieci, po wpisaniu w wyszukiwarkę odpowiedniej frazy i jest to rzeczywiście prawda, co potwierdzają także wiarygodne źródła.

 

Skąd ten zapach?

W wyniku wewnątrzjelitowej produkcji powstają takie gazy jak:

  • metan,
  • wodór,
  • dwutlenek węgla.

Dwutlenek węgla powstaje wskutek reakcji zobojętniania zasadowego soku trzustkowego, przez kwaśne składniki soku żołądkowego oraz kwasy pochodzące z pożywienia lub powstałe w wyniku procesów trawienia (np. kwasy tłuszczowe). Metan i wodór powstają wskutek bakteryjnych procesów fermentacyjnych w świetle jelita grubego.

 

Poza tym w skład gazów jelitowych wchodzą:

  • azot,
  • siarkowodór,
  • amoniak,
  • pochodne skatolu i indolu,
  • lotne kwasy tłuszczowe.

I tu chyba wszystko zaczyna wydawać się zupełnie jasne – choćby dla tych, którzy uczęszczali w szkole na lekcje chemii.

Dochodzimy więc do jakości, a może lepiej nazwijmy to – zapachu puszczanych przez nas bąków. I co by nie mówić, tu ważną rolę odgrywa nasza dieta. Ważne jest to co jemy, ile jemy, co i ile pijemy.

 

Pomińmy może wszelkie naukowe spojrzenia na sprawę i ustalmy fakty zrozumiałe dla każdego.

  1. Mięsożercy pierdzą rzadziej, ale za to soczyściej w rozumieniu intensywności zapachu.
  2. Roślinożercy popierdują częściej, ale woń ich jelitowej wydzieliny lotnej jest słabo rozpoznawalna przez przeciętnego człowieka.
  3. Spora dawka alkoholu potrafi przegazować nas nawet przez dwa kolejne dni. Kac bywa ciężki nie tylko dla swojego właściciela.

I tak możemy teoretycznie zakończyć. Ale będzie to zbyt duże uproszczenie, więc należy dodać, że każdy z nas ma indywidualne procesy trawienne i inaczej reaguje na całą gamę spożywanych produktów. Warto zatem najpierw poznać samego siebie. Przy założeniu, że nie cierpimy na żadną dolegliwość, która może powodować zaburzenia pracy organów wewnętrznych i procesów trawiennych, każdy z nas może ułożyć własną dietę, która pozwoli mu na ograniczenie ilości wydalanych gazów oraz na korektę ich zapachu.

Nie czarujmy się jednak. Każdy pierdzi. Tak było, jest i będzie. Natury nie zmienimy, ale możemy ją nieco skorygować dobierając do swojej codziennej diety odpowiednie dla nas produkty spożywcze, unikając picia napojów gazowanych (ja sobie tego nie odmówię), czy też odstawiając fasfoody na zawsze, co przy okazji dobrze wpłynie na ogólny stan zdrowia.

 

Wasze sposoby na pierdzenie

Czytając na forach internetowych wypowiedzi na temat pierdzenia, doszedłem do wniosku, że temat rzeczywiście jest ważny dla wielu z nas. Nie będę tego komentował, bo sprawa jest jasna – są wypowiedzi solidne i te, które raczej wartości żadnej nie mają. Oceńcie sami.

„Mam bardzo głupią sprawę i wolę poszukać odpowiedzi w internecie, ponieważ wstydzę się z tym iść do lekarza. Mam ten problem chyba od zawsze, a mianowicie gdy korzystam z wc (kupa) to głośno pierdzę przy tym. Dawniej mi to nie przeszkadzało gdy mieszkałem z rodzicami, ale teraz zamieszkałem z dziewczyną i doszło do sytuacji, że wstydzę się iść do wc i nie raz muszę iść np. do kibelka w markecie albo jakiegoś publicznego gdzie bez skrępowania załatwię swój problem. Czasem gdy mam możliwość to np. wychodzę na balkon, żeby się "wypierdzieć" i po tym mogę iść do wc i nie hałasuję, albo minimalnie. Odżywiam się w miarę zdrowo, uprawiam sport więc nie wiem w czym problem. Próbowałem jogurtów na pracę jelit, środka colon C, ale i tak nic nie pomogło. Proszę o rady, bo ciężko mi z tym żyć”.

„Jeśli odżywiasz się zdrowo, a mimo to problem jest duży, to idź do lekarza. Jeśli chodzi o dietę to ja poleciłabym ci więcej świeżych owoców i ciemnego pieczywa. Uważaj na tłuste mięsa, kapustę i rośliny strączkowe”.

„Biały chleb, tzn. drożdże w nim zawarte mogą powodować wzdęcia, niektóre warzywa, a nawet gdzieś czytałam, że właśnie ryż. A powiem Ci, że ja zauważyłam, że właśnie źle trawię kurczaka, zwłaszcza pierś i wtedy mnie dopada taka dolegliwość”.

„Widzisz, nawet teoretycznie "zdrowe kanapki" mogą być byle jaką dietą, jeżeli robimy je z białego pieczywa. Z tego, co piszesz w Twojej diecie niemalże wcale nie ma owoców czy pełnoziarnistego pieczywa. Kiedyś ktoś wspominał, że jabłka są dobre na problemy z zaparciami na przykład - nie wiem, jak to by się przekładało na Twój problem.
Jeżeli się wstydzisz wizyty u lekarza, radzę go po prostu zapytać, jak masz się odżywiać - podstawy zdrowej diety są naprawdę proste i myślę, że w dużym stopniu mogłyby rozwiązać Twój problem”.

„Moim zdaniem jadasz za dużo produktów mlecznych - są w każdym twoim posiłku, może to jest przyczyną wzdęć?
Musisz troszeczkę poeksperymentować, bo każdy organizm jest inny i co innego może wywoływać wzdęcia, poobserwuj po czym szczególnie zbierają ci się gazy i staraj się unikać tych produktów lub jeść ich niewielką ilość.

Ja bym zrobiła tak:

  • ograniczyła produkty mleczne
  • zmieniła pieczywo na pełnoziarniste (np. pumpernikiel)
  • starała się jeść powoli, nie spiesząc się i dokładnie gryząc
  • dodała do jadłospisu jakieś owoce (chodzi o błonnik i witaminy), najlepiej jadać polskie, sezonowe, jak najmniej przerobione. Teraz są to np. maliny czy borówki (tylko uwaga, bo borówki i jagody w dużych ilościach mogą powodować zaparcia) postaraj się żeby to były 3 porcje dziennie
  • wyłączyła z menu napoje gazowane, energetyczne i wysoko przetworzoną żywność.

Jeśli jednak będziesz czuł się wzdęty, wypij sobie herbatkę z kopru włoskiego, wypierdzisz się i po kłopocie”.

Jak zauważyliście powyżej, ludzie mają raczej poprawne podejście do tego problemu. Porady tu przedstawiane mają sens i warto się tym zainteresować. Pamiętajcie jednak, że jeśli problem staje się poważny, a sama dieta nie daje rezultatu to koniecznie trzeba odwiedzić lekarza. Może to być bowiem znak, że coś się dzieje źle w naszym organizmie.

 

Pierdzenie wiele ma… oblicz

Oj tak. Gdy trafiłem na ten temat, nie wiedziałem co o tym sądzić. Następnie uśmiałem się jak norka, a później postanowiłem zainteresować tym i was. Temat dyskusji to: Moja żona Pierdzi Podczas Seksu...           

"Kurde.. nie mogę dłużej udawać, że jest inaczej. Jesteśmy z Baśką 6 lat po ślubie i od jakichś trzech lat zaczęła pierdzieć podczas seksu... Patrzy przy tym na mnie z niesmakiem tak jakbym to ja pierdział - ale zaświadczam: to nie ja. Przecież czuje własną dupę i wiem. Nie raz jak pierdnie podczas seksu to aż wiatr na jajach czuję. CO robić? Przecież w życiu jej tego nie powiem bo co poradzi? Do lekarza jej przecież nie wyślę...
Żebym był w pełni szczery: czasami puszczam w łóżku cichacza, ale to nie takie bomby jak Baśka puszcza..."

"Sam zacznij pierdzieć, będzie fajny duet".

"Kochajcie się analnie".               

"Moja kumpela często powtarza: znamy się już na tyle dobrze (ona i jej chłopak), że nawet pierdzimy w swoim towarzystwie.
Dla jednych to oznaka otwartości i zrozumienia siebie nawzajem, dla innych brak kultury i zwieraczy. Może dla twojej dziewczyny to coś normalnego".

"O matko! Współczuję, może ci całkiem przejść ochota na "słodkie zapasy łóżkowe".... Ale jakkolwiek by ten temat śmiesznie nie wyglądał, to współczuję ci stary... bo masz problem... ale skoro jesteście po 6 latach od ślubu to chyba możesz z nią pogadać otwarcie na ten temat, co nie? Tylko wiesz jakoś tak delikatnie, bo stawianie odświeżacza przy łóżku, albo próba "zagłuszania" samym sobą to głupie... Kuźwa, wolę żyć w słodkiej nieświadomości że ludzie tego nie robią..."

"Pierdzenie przy sexie to tak zwane pierdzenie pochwy, dzieje się tak jak do pochwy dostaje się powietrze przy ruchach faceta, niektóre babki tego nie maja, ale wytłumaczcie facetowi o co chodzi to inaczej będzie na to patrzył".

"To się dzieje gdy ma w pochwie tzw. bąbelek ze śluzu, też tak mam i dostaje się do tego powietrze ale nie można tego nazwać pierdzeniem".

"O masakra.. ale z Was idioci, niezłe się uśmiałam. Zakładam że ona wcale nie pierdzi tą dziurką co myślisz, tylko tą drugą w którą wkładasz wacka.
To całkiem normalne i lekarz tu nie jest potrzebny. Po prostu podczas stosunku do pochwy przy Twoich ruchach 'wpada' powietrze. Natomiast 'PO' powietrze wydostaje się na zewnątrz wydając dźwięk przypominający pierdniecie. (B. często zdarza się to gdy w pochwie znajduje się dużo śluzu) Też ostatnio mi się to zdarzyło chociaż wcześniej nie miałam tego typu wpadki, ale słyszałam o niej często.
Naprawdę dla kobiety może być to żenująca wpadka, tym gorzej jeśli facet myśli ze puściła bąka – śmierdzioszka".

 

Po tym ostatnim wytłumaczeniu czas chyba temat zakończyć, bo za chwilę zabrniemy zbyt daleko. Pamiętajcie jednak – każdy puszcza gazy tak…, czy inaczej…

(b)