Współczesnym Polakom, wychowanym w rygorze tak zwanej "teologii moralnej" wydawać się może niezwykłe, że w dawnych czasach kontakty seksualne nie były łączone z poczuciem winy i grzechu. Chrześcijaństwo od początku swego zorganizowanego istnienia dyskredytowało seksualność, wskazując na "rozwiązły" charakter wielu pogańskich misteriów. W rzeczywistości, misteria te były świętami płodności, miłości i radości a ich głównym bohaterem był zazwyczaj fallus - czyli męski członek, organ ewidentnie zaangażowany w tworzenie życia.

 

Już z czasów prehistorycznych znane są rzeźby i graficzne wyobrażenia męskiego członka jako obiektu kultu. W grocie zwanej "Les Trois Freres" we Francji, znaleziono malowidła z wczesnej epoki kamienia łupanego. Jest wśród nich słynny "Czarownik", czyli rysunek mężczyzny w zwierzęcej masce, wyposażonego w imponującej wielkości fallusa. Znany jest też wizerunek staroegipskiego boga Min z czwartego tysiąclecia przed Chrystusem, który trzyma w dłoni swój członek w stanie erekcji.

Najbardziej znany jest jednak tak zwany "Olbrzym z Cerne Abbas", czyli wyobrażenie mężczyzny z maczugą i wielkim penisem, znalezione w Anglii, w hrabstwie Dorchester. Rysunek ten ma kilkaset metrów długości i wyryty został bezpośrednio w ziemi, na obszarze, na którym znajduje się dziś łąka. W całej okazałości, wizerunek ten widoczny jest jedynie z lotu ptaka.

 Reklama

pompki wodne

 

W starożytnej Grecji, kult fallusa był rozpowszechniony bardzo szeroko

Na niewielkiej wysepce Delos na morzu Egejskim, tuż obok gejowskiego raju wakacyjnego Mykonos, podziwiać możemy po dziś dzień monumentalne, kamienne fallusy. Są one pozostałością kultu dwóch greckich bogów: Dionizosa (w Rzymie Bachusa) i Priapusa (lub Priapa). Dionizos był synem Zeusa i bogiem wina - które w wielu religiach, także w katolicyzmie ma znaczenie kultowe. Ku jego czci organizowano doroczne święta, zwane "dionizjami." Połączone były one z libacjami alkoholowymi i nieuchronnymi orgiami seksualnymi, piętnowanymi zresztą już wtedy przez pięknoduchów, takich jak filozof Ksenofanes.

 

W uroczystych procesjach niesiono wielkie fallusy na drewnianych żerdziach - zupełnie tak, jak dzisiaj sztandary lub święte figury

W pochodach tych uczestniczyli skąpo ubrani mężczyźni, śpiewający sprośne piosenki i wykonujący jednoznaczne ruchy ciałem. Za czasów Aleksandra Wielkiego, w niektórych miastach greckich w obchodach uczestniczyli też obficie przez naturę wyposażeni młodzieńcy, którzy symbolizowali boga Priapa - syna Dionizosa. Stojąc nago na paradnie przystrojonych wozach, wożeni byli oni ulicami.

Aby pobudzić i utrzymać w stanie erekcji ich męskość, po obu stronach wozu szli chłopcy, których zadaniem było łaskotanie krocza wybrańców przy pomocy piór i witek. Widok ten, służył oczywiście stymulacji seksualnej widzów, co przekładało się potem na korzystny dla społeczności zwiększony przyrost naturalny.

Greckie miasta, zniewolone przez Ateny, zobowiązane były do wysyłania danin nie tylko w pieniądzach i złocie, ale też w postaci wielkich symboli fallusa. Na licznych monetach z tamtych czasów widzimy Priapa z ogromnym, uniesionym w górę penisem. Ten bóg był zresztą szczególnie ceniony jako patron i obrońca płodów rolnych. Oprócz tego, chronił przed złymi czarami, stąd jego fallus noszony był jako amulet na szyi. Priapus czczony był szczególnie w starożytnym Rzymie. Tam także wyobrażany był zawsze z ogromnym członkiem w stanie erekcji. Jego figury stały wszędzie: w prywatnych domach i ogrodach, przy mostach i na publicznych placach. Było w zwyczaju, by zaraz po ślubie młoda Rzymianka siadała na fallusie Priapa, ofiarowując mu w ten sposób swe dziewictwo.

W zasypanym przez wulkaniczne popioły mieście Pompeje odkopano wiele erotycznych fresków ściennych i mozaik podłogowych. Jest wśród nich fresk zatytułowany "Priapus waży penisa." Kult tego boga rozpowszechnił się potem na całą Europę. W medycynie zachował się do dziś relikt językowy, w postaci nazwy pewnej dolegliwości: priapizmem nazywany długotrwałą, nieustającą erekcję, która wywołana być może chorobą naczyniową, cukrzycą, leukemią lub mechanicznym uszkodzeniem członka.

 

Walcząc z kultem fallusa, chrześcijaństwo miało bardzo trudne zadanie

Mimo licznych zakazów, utrzymał się on aż do późnego średniowiecza. Rolę Priapa przejęli po prostu niektórzy święci. Wśród kobiet, szczególnie popularny był święty Futinus. Bezpłodne lub pożądające dzieci niewiasty pielgrzymowały do poświęconych mu sanktuariów. Na figurach, święty zawsze przedstawiany był z członkiem w stanie erekcji. Aby uzyskać łaskę płodności, należało z tego kamiennego lub drewnianego członka zeskrobać nieco wiórków lub prochu, albo też polać go winem i spić spływające kropelki.

 

W francuskim mieście Rouen aż do XVIII wieku zachowało się święto, podczas którego młodzi chłopcy i dziewczęta trzymali w rękach chleby, uformowane na kształt penisa z jądrami. W mieście Trani we Włoszech do tego samego okresu, odbywała się procesja, w czasie której przenoszono ulicami ogromny "święty członek" - "Il Santo Membro."

 

 

Kult fallusa znany jest także w kulturach pozaeuropejskich

Wśród Indian północnoamerykańskich obchodzone było święto, w czasie którego przystrojeni w maski i wielkie drewniane fallusy mężczyźni tańczyli na przeznaczonych pod uprawę polach, naśladując wytrysk nasienia. Miało to zapewnić bogate zbiory. W Japonii i Indiach aż do XIX wieku spotykane były sanktuaria i ołtarze z wyobrażeniem męskiego członka, lub też figurą kopulującej pary.

 

kult fallusa tak

 

Japończycy, zarażeni chorobą weneryczną lub inną dolegliwością podbrzusza, mogli wypożyczyć do domu niewielką figurkę fallusa i po wyzdrowieniu przynieść ją z powrotem do świątyni. Praktyki te zostały oficjalnie zakazane dopiero 150 lat temu! Indie są ojczyzną Kamasutry, gdzie fallus nosi nazwę "lingam" i czczony jest jako bóstwo. W świątyniach hinduistycznych znaleźć można rzeźby i rysunki, które w chrześcijaństwie uchodziłyby za pornograficzne. I tak w słynnej świątyni Kandarya-Mahadeva w Khajuraho obejrzeć można różne techniki kopulacyjne, łącznie z seksem oralnym i analnym a także akt płciowy w trójkącie. Na Dalekim Wschodzie, seksualność człowieka nigdy nie była uznawana jako obszar grzechu.

 

Zresztą, o oddawaniu fallusowi czci, przysługującej bogom nie zapomniano także w Starym Testamencie

W Biblii czytamy bowiem, że osoba składająca przysięgę nie podnosi ręki ku niebu, lecz kładzie ją na członku ojca albo chlebodawcy. Mahometanie, dla których Stary Testament jest w takim samym stopniu świętą księgą jak dla chrześcijan, po dziś dzień przysięgają na fallusa Allacha. Wracając zaś do naszej nieszczęsnej Ojczyzny: W polskim obszarze kulturowym, święty penis, dawca życia, odbierany jest jako wstydliwa, brudna i wulgarna część ciała, zasługująca najwyżej na ordynarne wyzwisko: "Ty ch..."

 

Komentarze  

+1

#2 dave 2012-10-19 13:07

Piekne ... teraz to trzeba rozbudowac jeszcze NUDIST AREAS is mozemy 1 % stanäc w cywilizowanym swicie ^^
Cytować
+1

#1 Man 2010-11-15 16:24

Wrescie trafiliscie w 10-ke. Zgadzam sie z tym w 100%.
Polskie religijne zaklamanie doprowadzilo do tego ze przyrost naturalny maleje, a pary katolckie chca sie kochac po bozemu??? Nie wiem co to znaczy "uprawianie milosci po bozemu." Bo tam gdzie jest seks i mozliwosci powiekszenia rodziny, ksieza powinni zamilknac i modlic sie tylko o to zeby ich portfele byly ciezsze od przyszlych katolikow.
Inna sprawa, to nazywanie ksiezy - "ojcami" - ci faceci maja zyc w celibacie, wiec wara im od spraw ojcowania. A jezeli maja jakies sprawki z ojcowaniem to powinni byc wywaleni z kosciola za posiadanie dzieci.
Love you all
Cytować