Opel Corsa B, na chwilę obecną auto już niemłode... ale czy stare? Patrząc po aukcjach internetowych i kierowcach tychże aut, można by stwierdzić, że samochód ten przeżywa swoją drugą młodość, dlaczego?

 

Skupię się tutaj głównie na wersji silnikowej 1.2 o mocy 45 koni, ponieważ właśnie taką posiadałem. Corsa, zwana przeze mnie także czerwoną strzałą północy, wywodziła się z serii wyprodukowanej w roku 1996, zatem na rok przed faceliftingiem. Osobiście twierdzę, że modele „po lifcie" straciły swój charakterek, ale może to tylko sentyment.

Był to chyba najsłabszy, w kwestii mocy, silnik oferowany w tym modelu. Osiągami porównywalny z 1.0 w nieco obszerniejszej stajni pod maską. To jednak zupełnie nieistotne. Samochód ten bowiem nie jest bolidem i nigdy nim nie będzie - w żadnym wariancie. Nawet najmocniejsze silniki wśród oferowanych przez Opla - nie zmieniały Corsy w cokolwiek innego niż była. Czym była?

Mały, ekonomiczny pojazd, doskonały dla osób zaczynających swoją przygodę z motoryzacją oraz dla osób nieszukających aut: rodzinnych, terenowych, wyścigowych, dostawczych, luksusowych... Innymi słowy świetny samochód miejski. Ale po kolei.

Reklama

Silnik. Jak już wspominałem pozostawiał sporo do życzenia. W przypadku wersji, którą posiadałem ja - za słaby. Samochód owszem jechał, ale czasem można było odczuć znaczący brak mocy i przyspieszenia. Mocniejsze wersje, bez dwóch zdań, są bardziej dynamiczne, acz ciągle nie rozwijają niebotycznych prędkości. Spalanie określiłbym jako „niebudzące zastrzeżeń", ponieważ samochód tej klasy mógłby palić mniej, ale zarazem nie jest pożeraczem zawartości portfela. Chociaż może to kwestia stylu jazdy? Przyznaję się, trochę męczyłem silniczek 1.2 i prawdopodobnie był w stanie spalić mniej.

Komfort jazdy. Rollce Royce to nie jest, ale - i tu znów w swojej klasie - samochód i tak jest wygodny. Powiedziałbym, że niemalże idealny na nasze drogi. Zawieszenie jest bardzo wytrzymałe, nie wymaga większego wkładu finansowego mimo kolejnych przejechanych kilometrów, a tym samym cały czas jedzie się względnie wygodnie. Względnie, bo czego się spodziewać po aucie, które na chwilę obecną można dostać za parę tysięcy? Niektórym mogą nie odpowiadać relatywnie nisko umiejscowione fotele. Nisko się wsiada i nisko wysiada. Dodatkowo większość, niestety większość, aut stojących za nami świeci nam w lusterka, na dłuższą metę jest to męczące.

Wnętrze i wyposażenie również nie budzą zastrzeżeń. W większości wersji nie ma się jednak co spodziewać skórzanego wykończenia i niewiadomo jak wielkiego przepychu. Trzeba pamiętać, iż jest to ciągle auto, które od samego początku miało być raczej dostępne dla większości ludzi, i które dziś jest jedną z lepszych propozycji w segmencie „auta budżetowe", a to oznacza, że nawiew działa sprawnie, a zegarek pokazuje dobrą godzinę. Nawet te bogatsze wersje nie zachwycają wyposażeniem. Można trafić na elektryczne szyby, albo nawet ABS oraz... wspomaganie. Osobiście nie miałem i bardzo sobie to cenię, nauczyłem się przynajmniej prowadzić samochód bez niego. Tu jednak też swego rodzaju pocieszenie - bardzo często można spotkać wersje z w pełni sprawnym szyberdachem, który zawsze nadaje autku odrobiny charakteru.

Trzeba pamiętać, że Corsa B występuje w wersjach zarówno 3 jak i 5-drzwiowych. Osobiście preferuję te bardziej sportowe, aniżeli rodzinne, wersje i nie jest to spowodowane wspomnieniem pierwszego auta. To raczej prawo wieku.

Do głównych atutów Corsy B z całą pewnością należy jej ekonomiczność. Samochód jest tani w zakupie, eksploatacji oraz ewentualnych naprawach, które tak naprawdę - w wersjach zadbanych i niebitych, są niezwykle rzadkie. Ponadto auto jest zwyczajnie ładne. Nie posiada może i agresywnej sylwetki, nie ma też linii Alfy, ale też nie wygląda na swoje lata. Tak jak wspomniałem na samym początku, Corsa B zdaje się przechodzić swoją drugą młodość.

Jakie wady? Oczywiście samochód jest za mały. Za mały dla rodziny, za mały do wożenia przeróżnych gratów. Za mały jest też na wszelkiego rodzaju wycieczki. Ponadto małe pojemności silników, nisko zawieszona konstrukcja i ubogie wyposażenie (głównie częsty brak wspomagania) mogą utrudniać wyjazdy na dłuższych trasach. Czy coś poza tym? Chyba nie.

Podsumowując. Corsa B to wspaniałe auto, które bez wahania polecam wszystkim osobom zaczynającym dopiero jeździć, wszystkim rodzicom szukającym środka transportu dla swojej pociechy, ale też wszystkim tym, którzy szukają niezawodnego i taniego samochodu do miasta. Mimo swojego wieku, większość egzemplarzy trzyma się naprawdę dobrze i jedyne o co warto zadbać przy zakupie to wymiana części, które najzwyczajniej w świecie zużywają się w trakcie eksploatacji, tj. świece, filtry itd. Reszta, jeśli auto nie było bite, czy katowane - będzie sprawna. Ewentualny koszt napraw też nie powinien być wysoki, ponieważ sama konstrukcja jest bardzo prosta i nie wymaga skomplikowanych zabiegów technicznych.

Corsę B polecam zdecydowanie każdemu, komu takie auto odpowiada. Wspominam ją bardzo dobrze, gdyż nigdy mnie nie zawiodła i gdybym miał wybierać raz jeszcze... to nie wziąłbym jej tylko dlatego że jest dla mnie za mała.

Łukasz Heger

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież