Niezwykle proste, wręcz banalne, wydaje się określenie, że cycki rządzą światem. Ktoś powie, że to absolutna prawda, bo przecież jak można ich nie lubić. Kto inny stwierdzi natomiast, że wykluczone, nic z tych rzeczy, jakie cycki, co to za bezeceństwa. Jest to jednak prawda jak świat stara, którą skutecznie wykorzystuje najstarsza branża świata – marketing. A teraz przestań patrzeć na zdjęcie, zajmij się czytaniem!

 

Reklama, która zgodnie z powiedzeniem uznawana jest za dźwignię handlu, stara się każdego dnia przemycić do naszych umysłów treści, jakie mają nas skłonić do zakupienia danego towaru, bądź też skorzystania z jakiejś usługi. Nowy proszek do prania, po użyciu którego nawet ubrania znikają, świetna pasta do zębów, dzięki której wypadną nam zęby i raz na zawsze pozbędziemy się problemu próchnicy, czy szybkie samochody, po zakupie których znajomi z łatwością określą długość penisa właściciela.

Te i wiele innych przekazów obserwujemy każdego dnia – na bilbordach, w gazetach, telewizji, Internecie – wszędzie. Codziennie dociera do nas milion informacji płynących ze świata reklamy. I tu pojawia się problem, a mianowicie – stajemy się odporni na wiele z nich, przestajemy je zauważać. Kłopotliwą kwestią zatem staje się zwrócenie uwagi potencjalnego odbiorcy i dotarcie do jego świadomości.

 

Zmylić ofiarę

W warunkach niczym nieskrępowanej konkurencji i bezwzględnego kapitalizmu, gdzie przedsiębiorstw zajmujących się daną dziedziną są niewyobrażalnie duże liczby, a produktów przez nie oferowanych jest nawet kilkaset razy więcej, podstawowym wyzwaniem jest błyśnięcie czymś nadzwyczajnym, co przykuje uwagę przyszłej klienteli. Nie wystarczy bowiem być dobrym i sumiennie pracować nad jakością oferty – to zdecydowanie za mało.

Co zatem należy zrobić? Oczywiście zmylić ofiarę, zwabić ją w pułapkę. Dawno już opracowanym patentem na to stała się erotyka, której wykorzystanie w celach reklamowych bazuje na podstawowych ludzkich instynktach i potrzebach. Okrutne zagranie, cios poniżej pasa nawet! I to dosłownie.

Reklama

Rola erotyki w reklamie jest banalnie prosta i jak się okazuje zupełnie skuteczna (choć już nie tak jak dawniej). Wyobraźmy sobie reklamę samochodu, na której nie znajduje się nic poza nim. Jeśli akurat nie rozważamy zakupu takowego, ani też nie jesteśmy szczególnie zainteresowani motoryzacją, to zapewne nawet nie zauważymy, że jakiekolwiek auto się tam pojawiło. Teraz wyobraźmy sobie tę samą reklamę z roznegliżowaną modelką na masce tego samego samochodu.

Czysto teoretycznie przyglądamy się takiej reklamie, ponieważ przykuła nasz wzrok właśnie wyeksponowana w niej skąpo odziana niewiasta. Dlaczego? W przypadku panów odpowiedź nie jest trudna, zwyczajnie lubią kobiety, a przynajmniej tak było do niedawna, kiedy te jeszcze nie nosiły brody. Ponadto przekaz tego typu może budować w ich podświadomości poczucie, że właśnie ten samochód zagwarantuje im bycie rozchwytywanym przez płeć przeciwną, co z kolei może skutkować świadomą potrzebą posiadania tego auta.

U pań natomiast przekaz tego typu może budować podświadome odczucie, że po zakupie prezentowanego w reklamie pojazdu będą adorowane podobnie, jak świstek papieru z wydrukowaną lalką. Jednocześnie może budzić też ich zgorszenie, co jak nie patrzeć również jest efektem przykucia ich uwagi. Tak więc podstęp działa, reklama staje się widoczna. Niestety tylko w teorii, gdyż obecnie znowu spora część ludzi, a w zasadzie ich większość, uodporniła się na tak banalną sztuczkę. Idźmy dalej. I przestań myśleć o zdjęciu powyżej.

 

Więcej subtelności

Zdaję sobie sprawę, że przykład z samochodem był nieco sztampowy i zbyt prosty, żeby dzisiaj miał rację bytu, ale jeszcze niedawno tego typu zagrania miały sens i były skuteczne. Metoda ta jednak, jak już wspomniałem, przejadła się społeczeństwu i zwyczajnie musiała ewoluować, ażeby dalej cieszyć się wysokimi wynikami sprzedaży.

 

cycki dzwignia handlu

 

Weźmy tu za przykład branżę tekstylną, a konkretnie damską bieliznę. Czy widzieliście kiedyś, żeby reklamowała ją pierwsza lepsza kobieta? Nie? Ja też nie. W tego typu przekazach promocyjnych z reguły występują modelki, którym płaci się za to, żeby każdą chwilę życia poświęcały na dbanie o figurę, cerę, włosy i cokolwiek tam jeszcze jest potrzebne. Przed sesją zdjęciową są „dopieszczane” przez cały sztab specjalistów, których zadaniem jest poprawienie każdej niedoskonałości ich ciała tak, aby były po prostu idealne. Następnie nie byle jaki fachowiec przy wykorzystaniu odpowiedniego światła i gigabajtów pamięci w aparacie wykonuje nieskończenie wiele ujęć, tak żeby później wybrać jedno, czy dwa i przy pomocy komputera udoskonalić jeszcze to, czego nie dało się zrobić w rzeczywistości.

Cała ta paranoja tylko po, żeby kobieta na zdjęciu wyglądała lepiej, niż jakakolwiek żyjąca na świecie. I nie mówimy tu o gustach i guścikach, a o ich nienagannej cerze i figurze. Panie, choć niechętnie, z pewnością przyznają mi rację, że patrząc na takie reklamy widzą nienaturalny wręcz ideał kobiecości. Takie zagranie ma oczywiście nieść za sobą prosty komunikat – „kup nasze gacie, a będziesz piękna”. Podstępne.

Okazuje się zatem, że cycki mogą oddziaływać nie tylko na panów, ale i na panie. Takie rzeczy nie dzieją się jednak tylko w świecie reklamy papierowej i cyfrowej. Mają miejsce również w rzeczywistości.

 

Może kanapeczkę?

Wracasz z pracy, leci Twój ulubiony popołudniowy serial i jedyne czego potrzebujesz jeszcze do pełni szczęścia to wiaderko ulubionych żelków. Ze strachem odkrywasz jednak, że ostatni ich kubełek spałaszowany został wczoraj i musisz się wybrać na zakupy, koniecznie. Odwiedzasz zatem ulubiony przydomowy sklep wielkopowierzchniowy i przemieszczasz się w labiryncie regałów do Twojego prywatnego raju – stoiska z żelkami. Po drodze jednak mijasz śliczną dziewczynę w kusej sukience, która pyta – „może kanapeczkę?”. Jak tu odmówić, nie? Mało, że dają jeść za darmo, to jeszcze taka ładna pani, a nogi jakie ma fajne. Złapany w sidła zapominasz na chwilę o swojej pierwotnej potrzebie, jaką był zakup wiaderka żelków i oddajesz się słodkiej konsumpcji. Kanapeczki oczywiście. Być może nawet kupisz serek topiony, który na niej się znalazł.

Innym przykładem niech będą targi, moje ulubione, bo motoryzacyjne. Mimo rosnącego zainteresowania kobiet motoryzacją pozostają one bowiem w zainteresowaniu przede wszystkim mężczyzn. Wszyscy o tym wiedzą doskonale, a zwłaszcza ich organizatorzy i wystawcy prezentujący nowe modele aut. Dlatego też większość z prezentowanych eksponatów to nie samochody, a właśnie hostessy, które zależnie od marki – mniej lub bardziej świecą cyckami. To właśnie one stoją przy autach i one rozdają wszelkiego rodzaju materiały promocyjne. Dlaczego? Nie muszę chyba tłumaczyć. I nikomu to w sumie nie przeszkadza, no może poza partnerkami gości, którzy się na targi wybrali.

 

cycki dzwignia handlu auto

 

Jeśli jednak uznamy cycki za metaforę erotyki w ogóle możemy dostrzec również świadome wykorzystanie mężczyzn do celów promocyjnych. Przykładowo, przystojny facet typu „maczo”, świetnie zbudowany, z dwudniowym zarostem, wręcza ekskluzywnie zapakowane zaproszenie na pokaz garnków każdej napotkanej kobiecie. Uśmiecha się nonszalancko, traktuje ją nawet zalotnie. To nie zdarza się często, a jest to z pewnością miłe uczucie. Na pewno milsze, niż gdyby to był jakiś pan Wiesław z budowy. Działa? Myślę, że tak. To ciągle jednak nie jest koniec!

 

Kontrowersja, czy perwersja

Reklama wypracowała także inne metody wykorzystania cycków. Świetnym tego przykładem są chociażby wybory do wszelkich instytucji rządowych i pozarządowych. Kiedyś natknąłem się na artykuł o włoskiej gwiazdce porno, która wystartowała w wyborach do parlamentu i bez problemów się do niego dostała. Niewątpliwie było to wynikiem jej DUŻYCH kompetencji. Podobnych sytuacji możemy jednak szukać również w rodzimej polityce, gdzie również miały one miejsce. Weźmy tu za przykład „Aniołki Napieralskiego”, albo jakąś nastolatkę, która zamiast się uczyć startuje w wyborach do europarlamentu. Tak właśnie zbiera się głosy dla listy wyborczej i zyskuje rozgłos w mediach. Proste, skuteczne i co najważniejsze – tanie.

Innym przykładem, genialnym moim zdaniem, są restauracje, w których kelnerki chodzą niemalże nago, a nazwy których już zapomniałem. Jeśli jedzenie jest dobre, a idę z kolegami na piwo, to gdzie pójdziemy zjeść jeśli nie tam? Do baru mlecznego?

Znalazłem też kiedyś w czeluściach Internetu ranking nietypowych biznesów, które wypaliły i okazały się sukcesem. Wśród nich był np. salon fryzjerski, w którym fryzjerki chodziły toples. Nie wiem jak długo właściciel nazywał to sukcesem i nie wiem czy próbowano wprowadzić to również w Polsce, ale pomysł zaiste ciekawy. Kolejny niebanalny sposób wykorzystania erotyki do promocji zwykłych usług. Nawet jeśli są one przez to droższe, to co z tego?

 

I tak dalej

Cycki w reklamie były, są i będą. To chyba najlepsze podsumowanie. Należy jednak pamiętać, że mam tu na myśli całość erotyki, której wykorzystanie w celach promocyjnych znacząco ewoluowało, ponieważ wymagał tego rynek. Dalej jednak cycki odwracają naszą uwagę od faktycznego problemu i nikt nie ma im tego za złe – są w końcu miłe dla oka.

 

Zastanów się jeszcze tylko nad jedną kwestią – czy trafiłbyś tu, gdyby nie cycki?

 

Łukasz Heger

 

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież