Kobiece nogi jako nośniki sygnałów seksualnych były i są przedmiotem żywego zainteresowania mężczyzn. Z natury ich anatomii zewnętrzne części ud kobiecych zawierają większe pokłady tłuszczu niż ud męskich. Bywały okresy, kiedy pulchna noga była czynnikiem erotycznym.

 

Kiedy indziej samo pokazanie nogi było nośnikiem sygnałów seksualnych. Zrozumiałe, że im wyżej odsłonięta noga, tym bardziej pobudzająco działa, a to ze względu na bliskość właściwej strefy genitalnej. Wśród sztucznych środków poprawiających kształt nóg wymienić można „sztuczne łydki", które nosiło się pod nieprzezroczystymi pończochami, ale była to rzadkość podobnie jak „sztuczne pupy". Częściej używano pantofli na wysokich obcasach, gdyż podniesienie pięty miało poprawić kształt nogi, pozornie ją wydłużając, a wydłużenie kończyn jest elementem dojrzewania. Długie nogi to dojrzałość, a zatem seksowność.

Istniała też tendencja, by wciskać damskie stopy do nieco przyciasnych pantofelków; stopa dorosłej kobiety z natury jest nieco mniejsza od stopy dorosłego mężczyzny, a zwiększenie tej różnicy sprawia, że damska stopa jako sygnał seksualny dla mężczyzny prezentuje się bardziej kobieco. Drobna stópka zawsze cieszyła się uznaniem mężczyzn i niejedna kobieta cierpiała istne męki, aby uzyskać ten efekt. Tradycyjną postawę mężczyzn oddają słowa Byrona: „stópki drobne jak u sylfidy zwiastują nad sobą kształty jeszcze powabniejsze". Taki pogląd na damskie stopy znajduje swoje odzwierciedlenie w nieśmiertelnej bajce o Kopciuszku. Brzydkie siostry mają zbyt wielkie stopy, aby je wcisnąć w malutki szklany pantofelek. Tylko piękna bohaterka o odpowiednio małych stópkach potrafi podbić serce księcia.

Reklama

W Chinach moda na małe kobiece stópki osiągnęła kiedyś takie rozmiary, że deformowano stopy młodych dziewcząt na skutek bardzo ciasnego obwiązywania. Obwiązana stopa, czyli jak ją nazywano „złocista lilia", pięknie się prezentowała w malutkim ozdobnym pantofelku, ale potem przypominała raczej zniekształconą świńską raciczkę. Ta bolesna praktyka miała tak wielkie znaczenie, że rozmiar stóp dziewczyny stanowił o jej wartości handlowej; wystawiając na pokaz pantofelki, określano cenę panny młodej. Współczesna kobieta, którą „wykańczają stopy", to tylko odległe echo tego dawnego zjawiska. Oficjalnie praktykę „złocistych lilii" uzasadniano tym, że dzięki niej każdy mógł stwierdzić, iż dana kobieta nie musi pracować - mając takie stopy nie jest zdolna do pracy. Ale nie musiał przecież pracować także jej mąż, chociaż jego stopy rozwijały się bez przeszkód. Dlatego bardziej przekonuje wyjaśnienie, że u źródeł tego zwyczaju leży dążenie do uwydatnienia różnic między płciami. Ta sama zasada rządzi wieloma innymi praktykami obyczajowymi. Takie lub inne zniekształcenie czy wyolbrzymienie, oficjalnie podyktowane wymogami mody lub statusu społecznego, przy głębszym zbadaniu odsłania zazwyczaj swoje właściwe korzenie: chęć podkreślenia biologicznych cech - kobiecych lub męskich. Dobrym przykładem jest tu sztuczne ściskanie damskiej talii.

Reklama

Feromony
powiększanie penisa

Pomijając szczegóły anatomiczne, nogi wysyłają sygnały seksualne przez swoje pozycje. W wielu kulturach dziewczęta wychowuje się w przekonaniu, że stanie lub siedzenie z rozstawionymi nogami jest niestosowne. Przybieranie takiej pozy oznacza „otwieranie" genitaliów; nawet jeśli są one niewidoczne, przekaz jest czytelny. Z nadejściem mody na damskie spodnie i zanikiem surowych zasad etykiety poza z rozstawionymi nogami upowszechniła się; coraz częściej przybierają ją także modelki występujące w reklamach. Coś, co dawniej szokowało, obecnie co najwyżej prowokuje. Mimo wszystko jednak dziewczyna w spódnicy wciąż jeszcze przestrzega dawnych reguł. Ukazywanie przybranego tylko w majteczki krocza dziś też zazwyczaj uważane jest za zbyt wyraźny sygnał zapraszający.

Tradycyjnie „grzeczna dziewczynka" trzyma więc nogi razem, ale i w tym nie może przesadzać, przyciskając je zbytnio do siebie. W ten sposób, lub gdy zakładając nogę na nogę, silnie zaciska uda, sprawia wrażenie, że „stawia opór", co także jest swoistą prowokacją seksualną. Zgodnie z purytańskim rozumowaniem dziewczyna okazuje w ten sposób, że jej myśli są zajęte seksem. Istotnie dziewczyna, która stara się przesadnie chronić swoje genitalia, zwraca na siebie uwagę tak samo jak dziewczyna, która je pokazuje. Podobnie gdy podczas siadania spódniczka zadrze się lekko i odsłoni więcej, niżby należało, dziewczyna, próbując ją obciągnąć, podkreśla tylko seksualność sytuacji. Jedynie unikanie skrajności nie generuje sygnałów seksualnych.

U mężczyzny rozstawienie nóg ma mniej więcej to samo znaczenie co u kobiet, gdyż i ono komunikuje: „pokazuję ci genitalia". Siedzenie z nogami szeroko rozstawionymi jest pozycją dominującego i pewnego siebie mężczyzny (chyba że jest zbyt otyły, by je zbliżyć).

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież