Od zarania dziejów człowiek potrzebuje intymności i to różnorodnej. Nie zawsze możliwe jest intymne spełnienie, nie mówiąc już o intymności czysto seksualnej, o rzeczywistych aktach płciowych. Życie nauczyło nas wyszukiwania różnych substytutów intymności. Niektóre mają charakter absolutnie nieseksualny, inne natomiast pozwalają na odczuwanie wrażeń seksualnych na różnych poziomach.

 

Dzisiaj przedstawiamy te, które są na wprost seksualne i można je śmiało porównywać z aktami płciowymi. Cóż… nie będzie to klasyczne zbliżenie ludzi, lecz człowieka i przedmiotu, który zastąpić ma partnera.

Jeśli chodzi o rzeczywiste akty płciowe, mówi się, że podczas drugiej wojny światowej żołnierze nieprzyjaciela (zawsze są to żołnierze nieprzyjaciela) otrzymywali na froncie nadmuchiwane gumowe manekiny kobiet, wyposażone we wszystkie otwory płciowe, aby mogli wyładować się seksualnie. Ciężko dziś ustalić, czy była to prawda, czy tylko propaganda, mająca pokazać, jak bardzo przeciwnicy są złaknieni seksu i w jakiej marnej są kondycji. Co by nie mówić, lale chyba się przyjęły. Wystarczy zajrzeć do pierwszego lepszego sexshopu, gdzie wybór może przyprawić o zawrót głowy. Co kto lubi. Niemniej dmuchana lala nie ma zbyt długiej historii.

Natomiast nieożywione substytuty męskiego członka mają długą i udokumentowaną historię, a nawet zasłużyły na wzmiankę w Starym Testamencie. Określane oficjalnie jako sztuczne penisy, występujące też pod innymi nazwami, jak „ogór”, „świeca”, „samozadowalacz”,  „jebadełko” itp., znane były jeszcze w czasach przedbiblijnych i widnieją na starożytnych rzeźbach babilońskich pochodzących sprzed setek lat przed naszą erą.

W starożytnej Grecji nosiły nazwę „olisbos”, co znaczy „śliski byk”; były też podobno szczególnie popularne w tureckich haremach. Z upływem wieków ich stosowanie rozprzestrzeniło się praktycznie na wszystkie kraje świata. Ich popularność to rosła, to malała, osiągając szczyt bodajże w osiemnastym wieku, kiedy otwarcie sprzedawano je w Londynie, co znów stało się możliwe dopiero w drugiej połowie XX wieku. W ich produkcję wkładano podobno wiele wysiłku i talentu, „aby wyobrażony akt płciowy jak najbardziej przypominał rzeczywisty”. Znajdują one nabywców wśród powodowanych ciekawością mężczyzn oraz lesbijek i samotnych kobiet, które stosują je w celach masturbacyjnych.

Reklama

W ostatnich czasach pojawiły się też różne modele sztucznych penisów mechanicznych. Pierwszy ma charakter ściśle techniczny i został zaprojektowany w Ameryce specjalnie do badań naukowych nad istotą ludzkiej kopulacji. Opracowany przez radiofizyków, zasilany elektrycznie, wykonany z plastiku mającego optyczne właściwości szkła płaskiego walcowanego, wyposażony w źródło światła luminescencyjnego, by umożliwić kręcenie filmów wewnątrz pochwy, i zaopatrzony w przełączniki umożliwiające masturbującej się osobie regulowanie zarówno szybkości jak głębokości ruchów sztucznego penisa, jest to instrument na najwyższym poziomie, delikatny i niezmordowany sztuczny kochanek, namiastka seksu, z którą nie mogą się równać żadne inne jego namiastki.

Mniej ambitnym i o wiele tańszym urządzeniem mechanicznym, które w ostatnich latach zyskało sobie ogromną popularność, jest stosunkowo prosty „wibrator” lub „wibromasażysta”. Początkowo był to mały, długi i cienki przedmiot z plastiku, o gładkiej powierzchni i zaokrąglonym koniuszku, zasilany bateryjnie. Jego pierwotna i oficjalna funkcja polegała na wykonywaniu miejscowego masażu mięśni. Wkrótce znaleziono dla niego nową i bardziej seksualną funkcję delikatnego, wibrującego sztucznego penisa, używanego do masturbacji, a ponieważ można go było nabyć w jego oficjalnej roli jako urządzenie do masażu, miał on tę dodatkową zaletę, że nawet nabywcy, którzy wahaliby się przy zakupie jakichś mniej zakamuflowanych instrumentów zaspokojenia seksualnego, ten kupowali bez nadmiernego skrępowania.

Typowa i bardzo ciekawa, z dzisiejszego punktu widzenia, reklama brzmiała: „Aparat do osobistego masażu; penetrujący, pobudzający, usuwa ból i zmęczenie. Wymiary 17,5 cm na 3,5 cm. Standardowe baterie w załączeniu”. Powściągliwość tej reklamy zupełnie nie współgrała z innymi tekstami, gdzie można było znaleźć najbardziej dosadne i swobodne sposoby mówienia o seksie.

Dzisiaj sprawa jest już prosta. O wszystkich substytutach intymnych w postaci sztucznych narządów płciowych rozmawiamy w sposób otwarty, lub choćby prezentujemy je w ten sposób. Niemniej ciągle jeszcze działa zasada, że przejawy intymności wśród dorosłych wymagają jakiegoś kamuflażu, czy to na nasz własny użytek, czy na użytek innych osób, by przesłonić prawdziwy cel tego, co się robi.

A czy Ty w sposób jawny mówisz o zabawkach erotycznych? Oczywiście jeśli ich używasz…

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież