Mężczyzna to zło w czystej formie. Koniec dominacji samców. Mężczyźni niewieścieją. Samce na wymarciu. Gdzie te chłopy? I tak dalej. To pokrótce zapowiedź apokalipsy znanego świata. Totalna feminizacja wystawia męskość na próbę do jakiej świat nie jest jeszcze gotowy...

 

Kilka dni temu wpadło mi w ręce pewne pismo, które nie powiem - zmusiło mnie do pewnej refleksji. Autor niestety zastrzegł sobie wszelkie prawa, nie mogę się zatem na nie powołać. Podzielę się jednak garstką wniosków zeń płynących, gdyż w moim osobistym przekonaniu sprawa wymaga nie tyle nawet nagłośnienia, co dialogu. Wszystko to, żeby było zabawniej, zbiegło się w czasie z Kongresem Kobiet oraz krótkimi komentarzami na jego temat (i nie tylko) Tomasza Lisa i Marcina Mellera w najnowszym wydaniu Newsweeka.

Jeszcze nie tak dawno temu, raptem kilka dekad, panowała powszechna opinia, że świat należy do mężczyzn. To w końcu oni z reguły zajmowali najważniejsze stanowiska państwowe i nie tylko. Utarło się także przekonanie, poparte (co nie dziwi) setkami, a nawet tysiącami lat ewolucji społeczeństwa, że to właśnie samiec winien zajmować się wszelkiego rodzaju przywództwem, tym samym zapewniając opiekę swojej rodzinie. Przez bardzo długi czas kobiety były uznawane za słabsze, by nie rzec... inne.
Świat poszedł dalej, cywilizacja rozwinęła się na tyle, że ludzkość dorosła do tolerancji, a co za tym idzie - równouprawnienia. Nie przyszło to jak wiadomo samoistnie i okupione było ciężką walką obu stron konfliktu. Efekt z początku mierny, przyniósł jednak nieoczekiwane rezultaty. Dziś bowiem śmiało można mówić o tym, że ów eksperyment wydarł się spod kontroli i aż strach pomyśleć co przyniesie w najbliższym czasie.

Feminizacja świata przebiega bardzo gwałtowanie i nie chodzi tu o mężczyzn bardziej kobiecych od samych kobiet. Fakt, to równie niepokojące. Zostawmy jednak tych facetów, którzy zostali obdarowani poczuciem stylu, ale też wiedzą jaki to kolor - lawendowy. Być może im zaistniała sytuacja w zupełności odpowiada, zatem pójdźmy dalej.
Niniejszym tekstem mianowicie - podobnie jak panowie Lis i Meller - pragnę zwrócić uwagę przede wszystkim na powoli realizujący się scenariusz „Seksmisji". Niepotrzebna jest, jak się okazuje, żadna bomba - wystarczy XXI wiek, dobra medialna otoczka, ale też i spryt, którym wykazała się płeć piękna.

Reklama

„Żądam kongresu mężczyzn" - Tomasz Lis

Jak słusznie zauważa redaktor naczelny Newsweeka - kobiety organizują Kongres Kobiet, ażeby jeszcze sprawniej walczyć o respektowanie ich praw, natomiast mężczyźni zostają zepchnięci do defensywy. Problem tkwi nie tyle w zagorzałej walce feministek, co w samym podejściu mężczyzn, szczególnie tych młodych.
„Maczoizm", jak to zgrabnie ujął pan Lis, jest podstawowym problemem dzisiejszego faceta, kapitalnie wykorzystywanym przez kobiety. Media oraz kultura masowa ukazują pewien stereotyp - mężczyzna silny, pewny siebie, ale zarazem stonowany, subtelny i uczynny. Obraz ten jest mocno wyidealizowany i niestety - zderza się z głównym postulatem równouprawnienia. Oznaczać ono bowiem powinno pewną zmianę trendu w zachowaniach. I tak oto kobiety coraz częściej zajmują miejsce mężczyzn i odwrotnie. Nie ma w tym nic złego, a samo gotowanie, czy sprzątanie nie sprawia dziś nikomu większego problemu, czy też nie jest ujmą na honorze. Postulaty męskości jednak pozostają bez zmian i mężczyzna, który nie jest w stanie im sprostać - staje się w mniemaniu kobiet, ale też i jego samego, niemęski.
Współczesny pan zatem, musi połączyć teraźniejszość z przeszłością. Musi być silny i odważny, żeby zagwarantować przetrwanie (i wszelkie wygody...) swojej wybrance, przy czym nie może zapominać o domu - w końcu ktoś musi posprzątać, dzieciach - same się nie wychowają, i oczywiście potrzebach samej kobiety, a te zwykle są niepomierne. To jednak nie koniec. Pozostaje on z tym wszystkim sam, przy równie ograniczonym czasie i siłach, co dawniej. Musi być najlepszy, w każdej dziedzinie, bo inaczej będzie uznany za słabego, a mężczyzna przecież musi być silny.

„Masz być empatyczny, partnerski, ale jesteś facetem, więc wniesienie gdańskiej szafy na czwarte piętro powinno być dla ciebie betką. Męskie ramię ma być czasem jak stal, a niekiedy jak atłasowa poduszeczka." Marcin Meller.

Powyższy cytat jest niczym innym, jak kolejnym dowodem na prawdziwość tezy, że mężczyźni są w odwrocie, a już całkiem niebawem mogą stać się kolejną pozycją na liście gatunków zagrożonych, niewykluczone. Kto jednak chciałby ich bronić?

Dzisiejszy mężczyzna ma życie bardzo trudne. Musi bowiem być idealny i nie ma mowy o odstępstwach. Wymagania stawiane mu przez kobiety są co najmniej absurdalne, ale on nie może się poddać, nie ma do tego prawa. W końcu jest facetem, musi być wytrwały i uparty w tym co robi, jednocześnie będąc niezwykle wrażliwym i czułym. Nie ma tu także miejsca na zmęczenie, czy frustrację, są one zaiste oznaką słabości, a ta jest napiętnowana i niewybaczalna. Każdemu może się noga powinąć, to oczywiste - nie wolno się jednak załamać, trzeba dawać dobry przykład innym. Trzeba być najlepszym pracownikiem, mężem, przyjacielem, kochankiem, ojcem, dziadkiem, doradcą finansowym, maklerem, kucharzem, mechanikiem, a przy tym wszystkim zachować radość życia... bo nie wspomnę już o jakiejkolwiek chęci do egzystowania. Idąc za panem Mellerem „masz być w sam raz, idealnie skrojony, nigdy nie zadawać pytań, bo sam powinieneś wiedzieć lepiej, jaki masz być, w końcu chcesz być nowoczesnym mężczyzną".

Ale to nie koniec.

Śmiało można mówić o nasilonych opadach estrogenu w ostatnich latach. Medialna maszyna, jak zawsze w sposób doskonały, realizuje swoje zadanie i powoli przestaje dziwić fakt, że kobiety mają łatwiej.

Dlaczego?

Być może to kwestia tego, że cały świat zachwyca się nawet nielicznymi, czy też nic nieznaczącymi poczynaniami pań, w końcu teraz im wolno, więc radujmy się, że z tego korzystają. Nie jest też niczym nowym niekończąca się dyskusja na temat dyskryminacji, czy nierównych warunków płacowych, etc. To wszystko sprowadza się jedynie do ukształtowania pewnego schematu, wedle którego nawet ten idealny, współczesny mężczyzna odbierany jest jako zły, a przynajmniej nie jako dobry, a kobiety zawsze wychodzą na poszkodowane.

Jako konkluzję pozwolę sobie jeszcze krótko zacytować Tomasz Lisa, gdyż jego słowa fantastycznie ujmują problem.

„Dlaczego kobietom całkiem sprawnie idzie walka o swoje prawa? Bo będąc silne, zachowały prawo do własnej słabości. Mężczyźni zaś padają ofiarą swoistego męskiego paragrafu 22."

Łukasz Heger

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież