Im dłużej nim jeździsz tym bardziej go pożądasz. Tak w wielkim skrócie mogę opisać moje spotkanie z Fiatem Freemont. Przekonują mnie do niego ciekawskie spojrzenia innych użytkowników dróg. Najpierw widzą ogromne toczydło, odziane w gustowne formy, a dopiero potem znaczek włoskiej firmy. To po prostu ich dobija. A zabieg jest prosty : po połączeniu Chryslera i Fiata wzięto prawie wszystko z modelu Dodge Journey, nadano cechy europejskie i przyklejono nową nazwę. W ten oto sposób sieć dilerska Fiata wzbogaciła się o całkowicie nowy model. Prawda, że proste?

 

W środku Fiat Freemont reprezentuje amerykański rozmach. Oznacza to, że musiało się tam znaleźć wszystko co jest potrzebne do życia podczas podróży z rodzinką. Spróbuję oprowadzić Was po tej salonce. Zacznijmy od ostatniego 3 rzędu siedzeń, dzięki którym Fiat Freemont może być maszyną do przewożenia 7 osób. Oczywiście to żadne zaskoczenie, bo jesteśmy przyzwyczajeni do takich rozwiązań, ale mi spodobało się jedno: system montażu i demontażu oparć. Nic prostszego chyba nie udało się nikomu wymyślić. Wystarczyła zwykła tasiemka za którą pociągamy i wszystko robi się samo.

Nawiewy z tyłu znalazły sobie miejsce w podsufitce, a między nimi jest panel sterowania klimatyzacją. Pod stopami w podłodze ukryto dwa schowki. Wędrujemy do przodu, a tam już naprawdę wszystko w amerykańskim stylu. Szerokie, wygodne fotele, podłokietnik /w nim dwa schowki - drugi zobaczycie po wyciągnięciu szuflady/, regulowane na odległość od głowy zagłówki i dodatkowo w prezencie pasażer otrzymał największy schowek w fotelu.

Reklama

Przed oczami zgrabne zegary z delikatnym czerwonym podświetleniem i komputerem pokładowym obsługiwanym z kierownicy. Na początku chwilowo się pogubicie, ale idąc za wskazówkami na wyświetlaczu wszystko okaże się łatwe. Świetnie działa panel dotykowy, choć nie będę ukrywał, że nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Kierownica, a dokładniej jej pierścień od spodu skrywa po obydwu stronach przyciski, którymi dobierzecie się do sprzętu audio. Dyskretne lampki z oświetleniem każdego miejsca w samochodzie docenicie podczas nocnej jazdy, bo dzięki temu wnętrze ma swój klimat.

Bagażnik o pojemności 540 litrów pomieści wszystko czego dusza zapragnie. Koło zapasowe umieszczono pod spodem, tak więc dodatkowy atut jest taki, że na szpargały macie dodatkowe miejsce.

Pod maskę wsadzono nowoczesny silnik Multijet o pojemności 2 litrów i mocy 140 KM. Jedno trzeba mu przyznać, że musi naprawdę się mocno postarać, aby cielsko Freemonta ważące prawie 2,5 tony poruszać sprawnie. Na papierze lepszym rozwiązaniem wydaje się być ten sam silnik, ale o mocy 170 KM, ale na razie tylko na papierze. Wracając jednak do naszego serca w testowym modelu Fiata. Jednostka pracuje cichutko i gdy tylko będziecie wykorzystywali to co najlepsze, czyli maksymalny moment obrotowy w każdym przedziale obrotów to wynik spalania oleju napędowego będzie oscylował na trasie w 7 litrach na 100 km. Po wjechaniu do miasta wartość przekroczy 8 litrów, ale to i tak nieźle jak na parametry wagowe samochodu. Przyspieszenie od 0-100 km/h to 12,3 sekundy. Tak więc sami widzicie, że wyprzedzanie na trasie musicie odpowiednio sobie planować. Polecam poruszanie się stałą prędkością. Po prostu bez szarżowania, a na pewno będziecie zadowoleni. Napęd przenoszony jest tylko na jedną oś, a zatem mimo wyglądu nie zapuszczajcie się Fiatem Freemont w teren, bo przy takiej masie wtopicie się w piasek w mgnieniu oka.

Sławomir Herman

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież