Kiedyś sport numer dwa w Polsce, dziś powoli wraca na należne jej miejsce. Koszykówka swą rosnącą popularność zawdzięcza głównie Marcinowi Gortatowi. Nasz rodzynek, występujący w najlepszej lidze świata, amerykańskiej NBA, niemal w pojedynkę wyciąga dyscyplinę z zapaści, przypominając jednocześnie światu, że na koszykarskiej mapie świata, wciąż istnieje taki kraj, jak Polska.

 

Gortat i jego Washington Wizards awansowali do fazy Playoff, zajmując wysokie, piąte miejsce w Konferencji Wschodniej. W pierwszej rundzie rozprawili z Toronto Raptors, jednak w kolejnej musieli uznać wyższość najlepszych po sezonie zasadniczym na wschodzie - "Jastrzębi" z Atlanty.

 

Finał NBA: kosmiczne starcie Curry vs James

“Polish Hammer”, jak nazywają Gortata za oceanem, pokazał że jest jednym z czołowych centrów, w lidze pełnej fantastycznie utalentowanych graczy. Potwierdza to zwłaszcza seria finałowa, w której stanęły naprzeciw siebie zespoły Clevland Cavaliers, oraz Golden State Warriosrs. Elektryzujący jest zwłaszcza pojedynek liderów obu ekip, którzy wprowadzają koszykówkę na poziom nieosiągalny dla zwykłych śmiertelników.

Stephen Curry, lider “Wojowników” i MVP sezonu zasadniczego, w serii finałowej notuje średnio nieco ponad 26 punktów na mecz. Dokłada do tego 6 asyst i 5 zbiórek, może się też pochwalić bardzo dobrą skutecznością rzutów z gry, przekraczającą 44%, co jest wynikiem bardzo dobrym, zwłaszcza jeśli mówimy o graczu z pozycji 1/2.

Jego osiągnięcia bledną jednak, przy tym co wyprawia Lebron James. Wobec kontuzji Kyrie Irvinga i Kevina Love’a, "King James" niemal w pojedynkę wprowadził swój zespół do wielkiego finału i w fantastycznym stylu utrzymuje Kawalerzystów w grze. W pięciu dotychczasowych meczach finału zdobywa średnio ponad 36 punktów(!), 12 zbiórek i prawie 9 asyst, notując tym samym jeden z najlepszych występów, w historii finałów NBA.

Niestety wobec wspomnianych kontuzji ekipa z Cleveland przegrywa w serii do czterech zwycięstw 2:3 ze znacznie silniejszymi kadrowo Wojownikami. Mecz numer 6. już w nocy z wtorku na środę, miejmy nadzieję, że nie ostatnio w tej serii.

 

Reklama

 

Mistrzostwa Europy koszykarzy - Slaughter na pomoc

Koniec sezonu za oceanem nie oznaczał dla Marcina Gortata wakacji. Już na początku września ruszają bowiem Mistrzostwa Europy. Eurobasket 2015 będzie rozgrywany w formie niespotykanej dotąd na tego typu imprezach. Zespoły narodowe podzielone zostały na cztery grupy, a każda z nich rywalizację rozpocznie w innym kraju. Polska wraz z Rosją, Bośnią i Hercegowiną, Finlandią, Izraelem i Francją trafiła do grupy C, która swoje mecze rozgrywać będzie w Montpellier.

Trenerem naszej reprezentacji został Amerykanin Mike Tylor, który zastąpił Dirka Bauermanna. Niemiecki szkoleniowiec prowadził drużynę narodową od stycznia 2013 roku, jednak po nieudanym występie na mistrzostwach Europy, podczas których Polacy tylko raz schodzili z parkietu jako zwycięzcy, zrezygnował z jej prowadzenia.

Jednym z pierwszych kroków nowego selekcjonera była naturalizacja swojego rodaka - A.J. Slaughtera. Reprezentujący w poprzednim sezonie Panathinaikos Ateny Slaughter, ma wzmocnić reprezentację, tam gdzie przynajmniej z pozoru wygląda ona najsłabiej - na obwodzie. Decyzja trenera wzbudziła pewne kontrowersje. Amerykaninowi zarzuca się, że nigdy w Polsce nie był, nie zagrał w polskim klubie i nie potrafi wypowiedzieć w naszym języku choćby jednego pełnego zdania. Przykra prawda jest niestety taka, że poziom szkolenia w Stanach Zjednoczonych stoi na znacznie wyższym poziomie niż na Starym Kontynencie i czarnoskórzy zawodnicy zza oceanu, są w europejskich reprezentacjach normą.

 

Szansa na odbudowę dyscypliny

Ludzie odpowiedzialni za rozwój koszykówki w Polsce, od lat powtarzają, że nic nie przyczyni się do jej rozwoju tak, jak sukcesy reprezentacji narodowej. Tych jednak od lat brakuje. Ostatni przyzwoity występ na Mistrzostwach Europy zanotowaliśmy niemal 20 lat temu. Na turnieju w Hiszpanii Polacy, prowadzeni przez takich zawodników jak Maciej Zieliński, Adam Wójcik, czy Dominik Tomczyk zajęli 7 miejsce. Niestety na kolejny występ w tych rozgrywkach musieliśmy czekać aż 10 lat, jednak wyniku z z Barcelony już nie powtórzyliśmy. O mistrzostwach świata, czy Igrzyskach Olimpijskich mogliśmy tylko pomarzyć.

Czy tym razem może być inaczej? Trener Tylor ogłaszając kadrę na zbliżający się turniej, zaskoczył nie tylko nominacją dla swojego rodaka. Zrezygnował również z Macieja Lampe, który od dwóch sezonów jest zawodnikiem FC Barcelona, czyli jednego z najlepszych zespołów klubowych w Europie. Oficjalne przyczyny nie zostały podane, mówi się jednak, że powodem było złe podejście Lampego do reprezentowania barw narodowych, oraz cierpiąca z tego powodu atmosfera w drużynie.

Kibice pozostają jednak optymistami. Oprócz Gortata bardzo dobry sezon w lidze hiszpańskiej zaliczył Adam Waczyński. Świeżo upieczonym mistrzem Belgii jest Mateusz Ponitka, a bardzo udany sezon w Turowie Zgorzelec zaliczył Damian Kulig, który z powodzeniem może zastąpić Lampego. Reprezentacja będzie mogła również liczyć na wsparcie kibiców, jak mało których w Polsce spragnionych sukcesów kadry i wyczekujących z utęsknieniem odbudowy koszykówki w Polsce.

 

 

Komentarze  

0

#1 Alexandria 2015-06-16 19:07

W tym temacie to akurat się zgodzę, no może nie we wszystkich aspektach, ale jednak.
Cytować