Gdy Mitsubishi L200 w obecnym kształcie pojawiał się na rynku został okrzyknięty dziwolągiem. Wielbiciele poprzedniego modelu byli zaskoczeni mnogością charakterystycznych łuków, które pozbawiły samochód prawdziwego, męskiego charakteru.

Czas mijał, a zwolenników... przybywało. Nie ukrywam, że po pewnym czasie i ja przyzwyczaiłem się do L200. Początki były trudne, ale moja wdzięczność za pomoc podczas ataku zimy była naprawdę ogromna. W środku naszego L200 jest jak w samochodzie osobowym. Skórzane obicia foteli, w miarę wygodna pozycja za kierownicą oraz ilości miejsca sprawiają, że pick-up nawet na dłuższej trasie daje radę i nie powoduje zmęczenia kierowcy.

Reklama

W pick-upie siedzimy wysoko co daje nam lepszą widoczność na to, co dzieje się dookoła. Przegląd sytuacji byłby pełniejszy gdyby masywny tylny słupek nie zasłaniał obszaru pola widzenia. Na szczęście testowany pojazd był wyposażony w czujniki parkowania, które charakterystycznym dźwiękiem informowały o zbliżającej się przeszkodzie.

Mitsubishi L200 to jeden z nielicznych przedstawicieli pick-upów, w których napęd na 4 koła załączany jest przy użyciu drugiej wajchy znajdującej się tuż obok drążka zmiany biegów. W wielu tego typu pojazdach zainstalowano elektroniczne przełączniki, co nie do końca jest fajne, bo odbiera to możliwość poczucia się prawdziwym twardzielem. Faktem jest że dzięki takiemu rozwiązaniu zyskuje się odrobinę więcej miejsca, ale ja wolę mieć namacalny drążek.

Zaletą pick-upa jest... paka. I tutaj chyba nikt Ameryki nie odkrył. To jedna z najbardziej praktycznych (oprócz napędu 4x4) części pojazdu. Wyobraźcie sobie do tego jeszcze możliwość holowania przyczepy o masie nieprzekraczającej 2700 kilogramów - wówczas macie pełny obraz możliwość L200. Z taką masą świetnie sobie poradzi silnik wysokoprężny o mocy 178 KM i momencie obrotowym wynoszącym 350 Nm. Możecie z niego korzystać już od 1800 obr/min. L200 mistrzem przyśpieszenia nie jest, dlatego nie będę podawał wartości, które tak naprawdę nie mają dla nas żadnego znaczenia. Automatyczna skrzynia biegów - coś czego osobiście nie cierpię i to w każdym samochodzie, bez trudu dawała sobie radę i nie utrudniała życia kierowcy. Wszakże co do płynności zmiany biegów można mieć drobne zastrzeżenia, ale w gruncie rzeczy podczas jazdy w korkach nie zwracało się na to uwagi.

L200 to świetny wół roboczy, który sprawdzi się jako osobówka nawet na dłuższej trasie. Niestety przyjemność korzystania z takich dobrodziejstw jak napęd 4x4, automatyczna skrzynia biegów czy nawet skórzana tapicerka siedzeń to koszt minimum 120 tysięcy złotych. Pocieszeniem niech będzie fakt, że wersja podstawowa L200 to wydatek jedynych 91 tysięcy złotych. Mimo wszystko frajda z jazdy ogromna, bo jak tu nie mieć uśmiechu od ucha do ucha, gdy wszyscy stoją, a ja jadę?

Sławomir Herman

 

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież