Sylwetka Mitsubishi Outlandera po przemodelowaniu przodu nawiązała do reszty samochodów Mitsubishi. I ta zmiana wyszła na dobre. Dała drugi oddech i przedłużyła bytność na salonach motoryzacyjnych w klasie pojazdów typu SUV. Charakterystyczny przód nazywa się „Jet Fighter Design" i ma nawiązywać do myśliwca wojskowego. To rasowy SUV, który cieszy się ogromnym powodzeniem. Statystyki sprzedaży nie kłamią. To jeden z najchętniej wybieranych SUV-ów przez klientów.

 

W środku wszechobecny minimalizm. Kierownica wielofunkcyjna nieprzeładowana przyciskami. Są tam tylko te niezbędne. Zestaw audio to zaledwie kilka przycisków, którymi jesteście w stanie obsłużyć dosłownie wszystko. Co jeszcze zapamiętam z wnętrza Outlandera? Przede wszystkim możliwość różnej konfiguracji foteli drugiego i trzeciego rzędu siedzeń. Choć te w bagażniku raczej trudno tak nazwać. Myślę, że dla nich poprawna będzie nazwa ławeczki. Środkowy rząd siedzeń możecie przesuwać do przodu i do tyłu niezależnie od siebie. W ten sposób osoby, które za karę będą musiały wylądować w „bagażniku" w przyjemniejszy sposób zniosą podróż. W przypadku wspomnianej „ławeczki" najgorszy jest sposób jej składania i rozkładania. Można by podpatrzeć rozwiązania u konkurencji np. w Fiacie Freemont. Wszystko może być naprawdę dużo prostsze.

Reklama

Pod maską silnik MIVEC DID o mocy 177 KM. W ofercie Mitsubishi na polskim rynku jest od marca tego roku. Zadowoli wszystkich malkontentów. Świetnie przyśpiesza, jest cichy i jeśli obchodzicie się z nim normalnie odwdzięcza się niskim zużyciem oleju napędowego. W naszym teście potrzebował średnio 7,8 litra na 100 kilometrów. Oczywiście Outlander sprinterem nie jest, ale niecałe 10 sekund do 100 km/h wystarcza do sprawnego przemieszczania. Układ jezdny sprawia, że auto świetnie czujecie w każdych warunkach drogowych.

Napęd przenoszony był przez 6 biegową, manualną skrzynię biegów na koła przednie, ale gdybyście mieli do pokonania szutrowy odcinek drogi z większymi kałużami możecie śmiało sięgnąć po pokrętło znajdujące się w środkowym tunelu między fotelami i załączyć napęd na 4 koła. Gdyby było jeszcze trudniej wówczas polecam włączenie blokady. W ten oto sposób nasz Outlander staje się prawdziwą maszyną terenową, ale oczywiście nie przesadzajcie. Cały ten system w Mitsubishi nazywany jest All Wheel Control /AWC/.

Mitsubishi Outlander po otrzymaniu „lotniczego" wyglądu oraz nowego silnika w marcu tego roku niestety odchodzi powoli na emeryturę. Jesienią pojawi się następca, który mnie swoim wyglądem nie zachwycił. Obecna wersja to kwintesencja tego co najlepsze w samochodzie. Mała ilość elektroniki, duża ilość miejsca z możliwością różnej jej konfiguracji /możliwość przewiezienia 5 lub 7 osób/ sprawiają, że trudno nie lubić tego Mitsubishi. Nie dziwi mnie też fakt, że Outlander to jeden z najczęściej wybieranych SUV-ów znający swoją wartość. Szkoda, że nadjeżdża nowy.

Sławomir Herman

 

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież