Seks jest siłą, która wprawia świat w ruch, ale nieśmiałych ten ruch zwykle przyprawia o mdłości. Wszystkie czynniki, które wywołują codzienne ataki lęku, w przypadku seksu łączą się by uruchomić bombę zegarową nieśmiałości. Kontakt seksualny to sytuacja najbardziej dwuznaczna z możliwych.

 

Nie istnieją jasne reguły zachowania, oboje partnerzy są nadzy, odsłonięci, pozbawieni swoich zewnętrznych warstw ochronnych, wielu nie posiada wymaganych umiejętności lub nie miało zbyt wiele okazji, żeby je doskonalić. A poza tym, wiele osób czerpie nierealistyczne wyobrażenia o seksie z hollywoodzkich romansów, pornografii, tasiemcowych seriali telewizyjnych, „Playboya" i „Playgirl".

Tradycyjne wartości, w nadziei na powstrzymanie młodych żądz aż do czasu małżeństwa, uczyniły z przedstawicieli dwóch płci wrogów, a w najlepszym razie obcych.

Lęk o to, jak się wypadnie jest zmorą każdej fazy kontaktu seksualnego. Kobiety często zadają sobie pytania:

„Czy będę w stanie go zadowolić?", „Czy uzna mnie za atrakcyjną?".

Dla mężczyzny wywiązanie się ze swojej roli jest sprawą bardziej zewnętrzną:

„Czy będę miał erekcję, czyją utrzymam i dojdę do szczytowania?", „Czy mój członek będzie dostatecznie duży i czy ją zadowolę?"

Niezależnie od tego, ile razy przedtem padały twierdzące odpowiedzi na te pytania, przed każdym intymnym kontaktem wybuchają nowe lęki.

Akt seksualny najczęściej przedstawia się jako proces dwustopniowy: najpierw zaproszenie do tego, by „posunąć się do końca", a następnie, jeżeli propozycja zostanie zaakceptowana, „zrobienie tego". Jest to błędne i naiwne uproszczenie.

Reklama

Zanim wykona się krok pierwszy, trzeba pokonać liczne bariery. W miłosnym scenariuszu prowadzącym do tego wielkiego momentu podejmuje się tyle odrębnych decyzji, ile w partii szachów. Każdy kolejny krok na tej drodze pełen jest niepokoju i grozi możliwością odrzucenia. Jak blisko usiąść, kiedy i jak pocałować, kiedy przesunąć rękę z tego bezpiecznego miejsca w bardziej podniecające rejony tabu? W jaki sposób wykonać ruch stąd tam, w dół, czy w górę, pod, czy do środka, nie za szybko, nie za mocno, a „dokładnie tak, jak trzeba". Ale co to znaczy „dokładnie tak jak trzeba"? A podczas gdy człowiek myśli i działa, i planuje, i knuje, czy jest w stanie trafnie odszyfrowywać sygnały zwrotne? Kiedy odgrywanie „trudnego do zdobycia" jest po prostu prowokującą zachętą, a kiedy stanowi grzeczną odmowę?

Większość z nas czuje się nieśmiała w niektórych sytuacjach erotycznych, jak np. w takiej, jaką opisuje ta kobieta:
„Najmocniej odczuwam swoją nieśmiałość, gdy kocham się z kimś po raz pierwszy. Ten pierwszy raz, gdy odkrywa się swoje najbardziej intymne, ja", nagie, z widocznymi wszystkimi niedoskonałościami... jakoś oszukuję sama siebie myśląc, że może on mnie nie zauważy i będzie kontynuował to, co robi".

Gdy relacje międzyludzkie przybierają postać zażyłości seksualnej, udziałem ludzi nieśmiałych staje się niesprawiedliwie duża dawka kłopotów. Przytoczone niżej studium przypadku w niewesoły sposób pokazuje jedną stronę problemu, jaki nieśmiali mają z seksem:

„Mam dwadzieścia sześć lat. Dowodem na moją nieśmiałość może być to, że dotąd jeszcze nie żyłem z kobietą. Jest to zarazem mój największy sekret i największy przykład mojej osobistej porażki. Moja rodzina była jak z telewizji. Seks nie był traktowany jako coś złego, był ignorowany. Nigdy nie widziałem mojej matki nago, nigdy nie widziałem, ani nie słyszałem, jak moi rodzice mają stosunek. Zawsze byłem bardzo skrępowany, gdy miałem erekcję i w ogóle się nie onanizowałem aż do wieku dziewiętnastu lat. Wcześniej tylko dwa razy miałem orgazm nie podczas snu (mimowolnie pod prysznicem). Było to miłe, ale czułem, że onanizowanie się jest czymś złym. A jak już zmieniłem zdanie, byłem do tego stopnia opóźniony w doświadczeniach seksualnych, że bałem się umawiać z dziewczynami na randki, bo nie wiedziałbym, co robić".

Kontakty seksualne stanowią dla osoby nieśmiałej bardzo poważne zagrożenie - z tych samych przyczyn, dla których zwykle osoby nieśmiałe czują się nieswojo w nowych sytuacjach społecznych, gdzie mogą być oceniane i gdzie są narażane na naruszenie swojej prywatnej przestrzeni.

Nieśmiali mężczyźni, którzy mieli różne doświadczenia seksualne, przyznają się do bardziej negatywnych, w porównaniu z mężczyznami nie-nieśmiałymi, przeżyć związanych z posiadaniem dziewczyny, onanizowaniem się, stosunkiem, czy seksem oralnym. Podobnie, nieśmiałe kobiety czerpią mniej przyjemności ze swoich doświadczeń z umawianiem się na spotkania, masturbacją i stosunkami. Ponad jedna czwarta nieśmiałych kobiet, które miały stosunki, ma niemiłe wspomnienia związane z tym intymnym przeżyciem. I choć badanie to przeprowadzono na niewielkiej próbie, pokazuje ono wyraźnie, że nieśmiali mężczyźni i kobiety mają mniej doświadczeń seksualnych i znajdują w nich mniej przyjemności.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież