Dobre jedzenie i dobry seks to chyba dwa najważniejsze stymulatory odczuwanej przez człowieka przyjemności. Jeść i kochać się można szybko i bez dłuższej radości, jednak obie te czynności jakimś dziwnym trafem staramy się wydłużać a nawet celebrować. Przyjemność jedzenia jest jedyną rozkoszą, której doznajemy kilka razy dziennie niezależnie od wieku.

 

Potrzeba jedzenia

Do jedzenia, jak i każdej czynności życiowej można podchodzić bardzo różnie. Sokrates mawiał „Człowiek nie żyje, aby jadł, ale je, aby żył". Inaczej odniósł się do tego George Bernard Shaw - „Nie ma bardziej szczerej miłości niż miłość do jedzenia". Kto miał rację? Oba przytoczone powyżej cytaty są bezwzględnie prawdziwe i wbrew pozorom mają ze sobą wiele wspólnego.

Najnowsze badania przeprowadzone jednocześnie na szczurach i ludziach pokazują, że hormon, który jest jednym z inicjatorów potrzeby jedzenia (grelina) działa na ściśle określone obszary mózgu i stymuluje te same neurony, co smaczne jedzenie, doznania seksualne czy rozmaite środki uzależniające. A więc na te neurony, które wywołują uczucie przyjemności, zadowolenia i są istotnym elementem tzw. układu nagrody. Jak widać natura obdarzyła nas nie tylko przyjemnością egzystencji, ale również odczuwania przyjemności aby nadać barw naszej ziemskiej bytności.

Jeść trzeba aby żyć. Zgoda. Niemniej warto sobie życie uprzyjemniać. I tu dochodzimy do sedna sprawy: co i jak jeść. Każdy z nas ma inne upodobania zarówno seksualne jak i kulinarne. Nie ma jednak chyba takiego osobnika, który choć czasem nie zechciałby sprawić sobie większej, niż oczekiwana, przyjemności.
Ludzie od zawsze rozkoszują się zmysłem smaku, czyniąc z jedzenia coś więcej niż zaspokajanie głodu.

Reklama

Instynkt

Co różni człowieka od zwierząt? Biologicznie to zapewne bez znaczenia, ale po chwili zastanowienia zauważamy, że człowiek potrafi rozkoszować się seksem i jedzeniem, zwierzęta natomiast zaspokajają popęd płciowy w celach prokreacyjnych oraz zaspokajają głód (o wielu osobnikach naszego gatunku można powiedzieć to samo, ale...). O doznaniach wyższego rzędu u zwierząt nie da się zbyt wiele powiedzieć, gdyż nasza wiedza w tej materii jest nikła. Przyjmujemy zatem różnicę, o której wcześniej wspominaliśmy.

Można się zastanowić nad biologicznym uzasadnieniem orgazmu, czyli odczuwania przyjemności w uprawianiu seksu. Biolog ewolucyjny mógłby podkreślić, że jest to skuteczne zabezpieczenie instynktu do rozmnażania, bez którego żaden gatunek nie przetrwałby na Ziemi. Gdyby nie odczuwana przyjemność, to czy podejmowalibyśmy tak wiele wysiłku, kończącego się prokreacją? Nawet najwyższe becikowe nie skłoniłoby nas do zabiegów w postaci adorowania, kokietowania a potem męczącego wysiłku.

Jeszcze silniejszy jest instynkt zaspokajania głodu. I jest to zrozumiałe, jako że bez seksu wytrzymać możemy stosunkowo długo, to bez jedzenia i picia nie przeżyjemy nawet kilku dni. Odczuwamy także dużą przyjemność w czasie jedzenia i picia. Tyle tylko, że na ogół o tym zapominamy, bo przyjemność jedzenia nie jest fetyszem naszej kultury. A przecież na tę przyjemność życiową poświęcamy znacznie więcej czasu niż na seksualność. Gatunki, które nie miałyby silnego instynktu pobierania pokarmu, dawno by wyginęły.

Te dwa instynkty wydają się czymś oczywistym z biologicznego i ewolucyjnego punktu widzenia. Ale u człowieka obserwujemy jeszcze jeden, niezwykły sposób osiągania przyjemności, swoistej rozkoszy. Uczeni już dawno zaobserwowali, że w trakcie osobistych odkryć, w trakcie procesu twórczego, olśnień, rozwiązywania zagadek, w mózgu wydzielają się swoiste endorfiny a my odczuwamy dużą przyjemność. W przenośni można powiedzieć o swoistym orgazmie. To samo może dotyczyć dobrego jedzenia. A gdy dodamy do niego jeszcze odpowiednią oprawę - rozkosz gwarantowana i bynajmniej nie chodzi tu o pospolite uczucie sytości.

 

Polubić jedzenie

Człowiek pierwotny wyruszał na polowania po to, aby zdobyć pożywienie, a zdobywał je po to, aby przetrwać. Przyjemność czerpana z samego faktu polowania i związanych z tym przygód, była niewątpliwie sprawą drugorzędną. Celem nadrzędnym z kolei: zaspokojenie głodu. Czasy współczesne dostarczają nam obrazu nieco odwróconego, w którym to przyjemność jedzenia bierze górę nad potrzebą jedzenia. Kiedyś jadło się z powodu doskwierającego uczucia głodu, dziś poza ewentualnym głodem - dla przyjemności.

Przyjemność ma to do siebie, że pełni funkcję regulatora naszych emocji. Nie od dziś bowiem wiadomo, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia", a jeśli dodatkowo mamy wpływ na regulację naszego samopoczucia, dlaczego by zatem tego nie robić. Ważne jednak jest to aby jeść, a nie żreć, bo granica między przyjemnością a obsesją wchłaniania bywa niekiedy niezauważalna.

Proces łaknienia bierze się z niedosytu, z braku. Zarówno wygłodniałe zwierzę, jak i człowiek z chwilą, kiedy dostrzeże obiekt swojego łaknienia, dosłownie rzuca się na niego, a proces pochłaniania zdaje się nie mieć końca. Co więcej, siła łaknienia potrafi być tak wielka, że bez większych trudów zdolna jest złamać wszelkie morale, którymi kieruje się człowiek. Sytuacja zagrożenia skłonna jest doprowadzić człowieka do zjedzenia dosłownie wszystkiego, drugiego człowieka czy nawet fast food'a.

Reklama

feromony
powiększanie penisa

Nie żryj tyle

Dokładnie tak, bowiem nieumiarkowane żarcie może dać kwestionowaną przyjemność wypełnienia. Nie da jednak rozkoszy jaką można osiągnąć przez spożycie nawet niewielkiego, lecz wyrafinowanego, smacznego i zarazem pięknego posiłku.

 

Seks czy jedzenie?

Oto fragment dyskusji z jednego z internetowych forów.

Jeśli musielibyście zrezygnować z którejś z tych dwóch życiowych przyjemności: miłości fizycznej a pysznego jedzonka, z czego byłoby Wam zrezygnować łatwiej?"

Na głodnego to nawet seks nie smakuje"

Bez jedzenia umrę, a bez seksu mogę żyć".

Kocham seks, ale mogę bez niego przeżyć kilka dni, a bez dobrego obiadku to umrę szybko:)"

Zrezygnowałabym z seksu".

I tak dalej. Generalnie 100% wypowiedzi to smutna rezygnacja z wydawałoby się największej przyjemności. Źle zadane pytanie i takie też odpowiedzi. A może jednak warto...

 

... połączyć przyjemności

Dobre jedzenie w umiarkowanych ilościach, radość wspólnego spożywania smacznych posiłków to przecież doskonały wstęp do dobrego seksu. Tu jednak większość postawi prawie zasadny zarzut - brak czasu. Można w tym przypadku odpowiedzieć pytaniem: co wybierasz - życie czy egzystencję?

Znajdźmy więc czas na przygotowanie się do rozkoszy. Samo robienie dobrego posiłku może dać sporo radości. Eksperymentowanie w tej materii jest porównywalne do wprowadzania urozmaiceń seksualnych. A czas? Czas płynie tak samo, z tą tylko różnicą, że jeśli tylko zechcemy, możemy doznać orgazmu ze smakiem.

(b)

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież