Odpowiedź wbrew pozorom nie jest szczególnie skomplikowana. Jeśli nasza rozmowa z towarzyszem degustacji przebiega jak podsłuchana przez przypadek w trakcie pewnej uroczystości; ..." Jaasiu znasz Kowalskiego?... Niiee, a jak się nazywa?" - to powinniśmy przestać pić i spróbować obniżyć poziom alkoholu w naszej krwi.

 

Jaka jest główna wada wszystkich bez mała nalewek? Że wymagają ogromnej wytrwałości - pić się chce a taka jedna z drugą butelczyna "dojrzewa"... Ale od czego są życzliwi koledzy, u których niedawno widzieliśmy zeszłoroczne nastawy? Niebawem pojawią się pierwsze wiśnie. Każdy niemal słyszał o wiśniówce, kilka osób nawet ją piło...a jaka będzie ta zrobiona przez nas?

 

"Tata z mamą" czyli wiśniówka

Malutki kawałek wanilii (pół centymetra) 900g wiśni bez pestek i 100g z pestkami (pestki zawierają HCN - kwas pruski - substancja ta zupełnie nie służy dobrym wspomnieniom o nalewce. Zwyczajny Katz to przedszkole tego, co może nas spotkać po wiśniówce z pestkami) zalewamy 60% alkoholem (pół litra spirytusu 95% + 292 ml wody - "pamiętaj adepcie młody wlewaj zawsze spirytus do wody!") i odstawiamy na trzy tygodnie.

Po tym czasie zlewamy do naczynia wyciąg alkoholowy, a owoce zasypujemy cukrem i odstawiamy aż cukier rozpuści się całkowicie - co zajmie około 10 dni. Syrop łączymy z wyciągiem spirytusowym i filtrujemy przecedzając przez czysty kawałek powłoczki od poduszki lub inną czystą bawełnianą albo lnianą szmatkę. Niestety do picia nadaje się nasz wyrób dopiero po 2,5 - 3 miesiącach.

Z moich doświadczeń wynika, że taka wiśniówka ma dobry smak i aromat około pół roku. Po tym czasie zwykle zaczyna tracić kolor i pogarszać się w smaku. Jeśli więc Czytelniku przewidujesz tzw. uroczystości rodzinne w jesieni - rób wiśniówkę - zabłyśniesz. Jeśli zaś chciałbyś coś trwalszego - zmień ilość i surowiec. Uwaga o zmianie ilości jest w pełni zasadna. Co roku nastawiam większą niż w poprzednim roku ilość nalewek i co roku okazuje się, że im więcej nastawię tym szybciej stwierdzam, że nastawiłem za mało. Przestałem się więc dziwić moim internetowym przyjaciołom Nalewkarzom, że nastawiają po 10, 15 litrów.

Reklama

 

Wracając do nalewkowych przepisów - niewiele jest nalewek "szybkich", większość wymaga dojrzewania i ma tę wadę, że pełnię smaku i aromatu osiąga po co najmniej paromiesięcznym dojrzewaniu. NALEWKI NAJLEPIEJ DOJRZEWAJĄ W CHŁODNYM I CIEMNYM MIEJSCU!

Już słyszę co mniej cierpliwych Czytelników; "A jakby coś szybciej Panie Piszący" - ...no może być, ale za efekty nie odpowiadam - piłem raz - nie dopiłem, bo mnie podłoga arogancko i podstępnie zaatakowała w twarz...

Butelkę porteru (0,33l) i butelkę ciemnego piwa (0,33l) , 6 dkg cukru rozpuszczonego w 100 ml gorącej wody wymieszać (ostrożnie - piwo może spróbować uciec z garnka!) a następnie jeszcze ostrożniej (na wszelki wypadek sprawdzić czy palniki są wyłączone, a papieros został w pokoju!) wlać 0,5 l spirytusu. Zamknąć w szczelnym naczyniu i odstawić na tydzień. Po tym czasie przefiltrować i wlać do butelek.

W pas się kłaniam jak zwykle! (i robię to świadomie - to dobry test równowagi!)

BLock

 

Komentarze  

+1

#3 whisky-blog.pl 2010-07-10 16:23

To powiedzenie z adeptem dotyczy kwasów... ale zostało chwytliwe wykorzystane w artykule. Gratuluję :-)
Cytować
+1

#2 ... 2010-06-24 13:45

osobiście też nie widzę różnicy. może ktoś wie dlaczego, bo nie po raz pierwszy o tym czytam, ale nigdzie nie było uzasadnienia tej kolejności...
Cytować
+1

#1 sybo 2010-06-21 14:53

pamiętaj adepcie młody wlewaj zawsze spirytus do wody! - a jaka to różnica?
Cytować