Seks dobrze się sprzedaje. Lubimy patrzeć na negliż. Reklamy, filmy, klipy muzyczne, czy "sztuka" pokazują już tyle nagości, że nasi dziadkowie wyskoczyliby z wrażenia z butów. Można zapytać, cóż takiego atrakcyjnego jest w pornografii, czy goliźnie, skoro na ziemi jest dostateczna liczba ludzi, aby niemal każdy mógł połączyć się w parę i zadowolić cielesnym obcowaniem z nagością. Otóż powodów jest całe mnóstwo. Nie będę nawet w stanie wymienić wszystkich.

 

Po pierwsze, pornografia, w przeciwieństwie do aktów seksualnych jest tania i łatwo dostępna

Dziś nie musimy sięgać trzydziesty raz po tego samego świerszczyka (zresztą, podobne obrazki widzimy współcześnie na billboardach reklamujących bieliznę). Nie ma także potrzeby chować erotycznych filmów na taśmie VHS z podpisem "Działka, czerwiec 1995". Wystarczy dostęp do Internetu i po chwili możemy już delektować się obrazami przedstawiającymi kopulację. Po wszystkim możemy usunąć historię przeglądania i dla przeciętnego użytkownika komputera po grzeszkach nie pozostanie nawet ślad. Nie narażamy się także na powtórki, gdyż zawsze możemy wyszukać sobie coś innego.

Reklama

 

Po drugie, erozji ulegają relacje międzyludzkie

Samo nastawienie jest także zgoła odmienne niż nawet kilkanaście lat temu. Coraz więcej ludzi ma problemy z tworzeniem długotrwałych relacji, a wielu osobom nawet nie chce się męczyć i starać nawiązywać jakichkolwiek znajomości. Powstała zatem grupa samotników (zwanych nieraz piwniczakami). Pornografia jest dla nich pewną formą substytutu pewnej ważnej funkcji związku dwojga ludzi, w którym to związku nie są. Zamiennik niby gorszy, ale z drugiej strony można zapomnieć o ubytku pieniędzy z portfela, czy bólu głowy.

 

Camel Toe Challenge 1

 

Trzecim ważnym powodem jest rewolucja seksualna

Przypisuje się ją latom 60. ubiegłego wieku. Zasadniczo, powiedziałbym, że trwa do dziś. Narastające z roku na rok wyuzdanie nie spotyka się z dużym oporem społecznym. Dlatego otwierane są coraz to kolejne furtki nagości. Sama golizna już nawet przestaje szokować. Są jeszcze, co prawda, pewne nieprzekroczone granice, jednakże stopniowo coraz więcej akceptujemy. Tym zmianom obyczajowym zawdzięczamy także to, że pornografia (erotyka) służy także czasem jako element mający przykuć uwagę publiki na jakąś akcję. Przykładem może być "Camel Toe Challenge".

Stałym bywalcom Internetu już sama nazwa zapewne wiele mówi. Cała akcja rozgrywa się głównie na Twitterze, który ostatnio zdetronizował w kategorii popularności Facebooka. Ten fakt akurat nie powinien dziwić, gdyż Facebook jest zwyczajnie zbyt skomplikowany. Przesyłanie równoważników zdań i połączonych tematem zlepków słów opatrzonych atrakcyjnym znaczkiem #, które oferuje Twitter, rzeczywiście stanowi bliższy doskonałości sposób wymiany informacji. Wracając jednak do tematu, samo wyzwanie polega na tym, że panie pokazują mocno opięte na legginsach, czy spodniach... krocza. Nierzadko na tych fotografiach widać także labia majora właścicielki, skąd już niedaleko do regularnej pornografii.

 

Camel Toe Challenge 2

 

Akcja oczywiście zyskała pewną atencję, dorobiła się pochwał, żartów, ataków itp. Problemem jest jednak to, że niezauważony został jej właściwy cel. Co prawda, sam nie wiem, gdzie tu logika, ale cała ta fotograficzna akcja miała za zadanie wywołać debatę o... raku szyjki macicy.

I tak oto clou rozmaitych problemów ustępuje miejsca gołym tyłkom, sztucznym biustom i photoshopowi. A jednak to właśnie te elementy najbardziej nas interesują. Mimo obycia na co dzień z widokiem nagich ciał, chcemy więcej i więcej. Degrengolada jest zaiste kusząca.

Karol Sywec

 

Komentarze  

0

#1 Oleksander 2015-11-06 11:48

Z porno można sie duzo nauczyc, np wczoraj pokazałem dziewczynie filmik [.....] i poprosiłem by robiła mi dokładnie to samo co ona :)
Cytować