Jeżeli kochankowie są szczególnie nieśmiali w sprawach seksu, można przewidzieć, że będą uprawiali miłość prostą, cichą, szybką i w ciemnościach. Śmiałe eksploracje i dyskusje o wzajemnych preferencjach wzbudzają często zbyt wiele lęku, nawet, jeśli osoby nieśmiałe są małżeństwem.

 

Brak szczerej rozmowy na temat seksu jest przyczyną dezinformacji i błędnych rozwiązań zarówno w sferze celów, jak i środków. Na przykład, cicha pogoń za „kosmicznym jednoczesnym orgazmem" może doprowadzić do tego, że wiele świetnie funkcjonujących par poczuje się rozczarowanych swoim życiem erotycznym - nie zdając sobie sprawy z tego, że jednoczesny orgazm jest trudny do osiągnięcia z powodu psychologicznych różnic między kobietą i mężczyzną. Zdarza się on często w filmach miłosnych i w pełnych satysfakcji listach do redakcji pism erotycznych, ale w zwykłych łóżkach gości rzadko.

Nierealistyczne oczekiwania, niezweryfikowane w otwartej rozmowie między mężem i żoną, mogą prowadzić do utraty radości z uprawiania seksu.

Opisuje to dr Lucille Forer:

„Wielu mężczyzn mówi mi, że nie czują się dobrze, jeśli ich żony nie osiągają orgazmu w czasie każdego stosunku. Tak wygórowane oczekiwania są niemal z góry skazane na porażkę, ponieważ miłość fizyczna wciąż się zmienia i jest inna w zależności od czasu, miejsca i okoliczności. Co więcej, jeśli mężczyzna za podstawę swojej samooceny bierze swoją sprawność seksualną, to wyrządza krzywdę nie tylko sobie, ale i swojej żonie. Ważniejsza jest dla niego jego własna rola, niż ona jako osoba".

Reklama

Charakterystyczne dla nieśmiałych nadmierne przejmowanie się sobą wdziera się także w akt seksualny.

U mężczyzn, koncentracja na tym, czy będzie się miało erekcję sprawia, że tam, gdzie powinny się pojawić doznania erotyczne, pojawiają się myśli lękowe.

U kobiet, nacisk na to, żeby zadowolić partnera i samej odgrywać zadowoloną rujnuje spontaniczną przyjemność.

Jeżeli miarą tożsamości płciowej jest dla nas seria uwieńczonych sukcesem aktów fizycznych, a nie szerszy zestaw uczuć i reakcji, sami prosimy się o klęskę.

W niektórych przypadkach nieśmiałość może prowadzić do rozwiązłości. Trudniej może być powiedzieć „nie" i „musieć urządzić scenę" niż poddać się zalotom chłopca. Może się to zdarzyć także w ramach aktywnych starań o popularność, być fizycznym środkiem osiągnięcia celu, jakim jest iluzja bezpieczeństwa psychologicznego. Skoro wszyscy cię chcą, to znaczy, że uważają cię za atrakcyjną i pożądaną..., prawda?

Dla wielu osób nieśmiałych uczucie nieprzystosowania seksualnego jest zbyt żenujące, żeby rozmawiać na jego temat nawet z terapeutą, nie mówiąc już o partnerze. Jednym ze sposobów postępowania jest w takich przypadkach po prostu lekceważenie lub umniejszanie wagi seksu: „Zostawmy go tam, gdzie jego miejsce, dobrze?" Inny sposób to niechętna decyzja pozostania kawalerem lub starą panną, co gwarantuje całkowite uniknięcie nieprzyjemności. Choć oczywiście wiele się w ten sposób traci.

Ideałem, jaki proponujemy osobie nieśmiałej nie jest po prostu uprawianie seksu, lecz potraktowanie doświadczenia seksualnego jako jednego z najważniejszych ludzkich przeżyć. Wielki humanista Roiło May potwierdza to, co wszyscy wiemy intuicyjnie:

„Każdy człowiek, doświadczający na swój sposób samotności i odosobnienia, pragnie zjednoczenia z innym człowiekiem. Tęskni do udziału w związku większym niż on sam. Zazwyczaj dąży do przezwyciężenia swojego odosobnienia poprzez jakąś formę miłości".

Nauczycielem, o którym warto pomyśleć, żeby wyprowadził nas z naszego nieśmiałego zaabsorbowania własnym „ja" i powiódł ku zatopieniu się w zmysłowości życia z innymi i poprzez innych, jest Grek Zorba. W postaci Zorby Nikos Kazantzakis daje nam przykład siły życiowej w działaniu. Dla Zorby „grzechem wobec natury" jest nie kochać się z kimś kiedy tylko można, nie cieszyć się pięknem każdej pory roku, nie zanurzyć się w społeczności swoich bliźnich. Ucząc swojego nieśmiałego szefa Michaela tańczyć, Zorba pokazuje mu (a także nam) jak, wyciągając rękę do innego człowieka.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież