W naszych czasach kontakty przedmałżeńskie stały się pospolite, więc dla większości ślub jedynie je formalizuje. Coraz częściej zdarza się jednak, że część osób zaczyna uprawiać seks dopiero po zawarciu małżeństwa.

 

Motywacje takich decyzji są różne - zasady religijne, lęk przed ciążą lub rozczarowaniem, pragnienie uczynienia z seksu czegoś wyjątkowego i wiele innych przyczyn. Lęk przed AIDS również motywuje do realizacji modelu tzw. seksu bezpiecznego, czyli współżycia w ramach stałego związku.

 

Pośród par, które rozpoczynają współżycie po ślubie i mogą napotkać komplikacje, spotykamy się z trzema podstawowymi wariantami: doświadczony mąż i dziewicza żona, doświadczona żona i dziewiczy mąż, oboje bez przejść.

 

Pierwszemu wariantowi towarzyszy najmniej problemów seksualnych. Doświadczony mężczyzna zapewnia kobiecie poczucie bezpieczeństwa i zazwyczaj potrafi przełamać jej opory. Sprawa wygląda inaczej, gdy żona ma np. pochwicę, dyspaurenię (niezdolność do osiągnięcia orgazmu) czy fobie seksualne, ale na ogół te zaburzenia są rzadko spotykane, a ich leczenie wcześnie rozpoczęte zapowiada wyzdrowienie.

 

Reklama

 

Jednak to kolejny przypadek zdobywa coraz większą popularność.

Wielu mężczyzn, np. zahamowanych czy odczuwających lęk przed inicjacją, wiąże się z wprawnymi kobietami, które są dla nich  nauczycielkami seksu. Trudności na początku współżycia z reguły są efektywnie rozwiązywane dzięki doświadczeniu kobiety. Kłopoty mogą pojawić się później, np. w przypadku, kiedy dowartościowany mężczyzna sam chce uczyć i nawiązuje romans z dziewiczą kobietą.

W wielu innych przypadkach małżeństwo układa się pomyślnie, zwłaszcza gdy mężczyźnie odpowiada rola dziecka, a kobiecie rola matki.

 

Z trzecim wariantem mamy w ostatnich latach coraz częściej do czynienia i w nim występuje najwięcej typowych problemów. Partnerzy bez doświadczeń mogą przeżywać niepokoje, ujawniać pewną nieporadność, a także techniczne trudności. To wszystko jest oczywiste. Jednakże w takim przypadku w podświadomości kobiety może zrodzić się sprzeczność między postawą wobec mężczyzny a postrzeganiem męskiej roli.

Z jednej strony kobieta ceni dziewiczość mężczyzny, weseli ją fakt, że jest jego pierwszą partnerką i miłością, że dążą do osiągnięcia wspólnoty miłości i erotyzmu. Z drugiej jednak strony uwarunkowany kulturowo archetyp doświadczonego mężczyzny sprawia, iż często odczuwa ona niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa i zaufania wobec takiego partnera.

 

 

Ewentualna nieporadność w próbach współżycia pozbawia go autorytetu w oczach kobiety.

Stan ten intensyfikowany jest przez współczesną edukację seksualną, która m.in. obciąża mężczyznę odpowiedzialnością za właściwe traktowanie partnerki, bycie czułym i delikatnym kochankiem, doprowadzenie jej do orgazmu.

Nic więc dziwnego, iż wielu mężczyzn z strachu przed wywołaniem bólu czy rozczarowania u kobiety ujawnia przewrażliwienie wobec wszelkich przejawów jej lęku. Wiedzie to do tego, że wystarczy grymas na twarzy kobiety, złączenie przez nią ud w obawie przed próbą penetracji pochwy, ujawnienie bólu przy naciskaniu członkiem na błonę dziewiczą, aby mężczyzna zrezygnował z kontynuowania współżycia.

Tego typu postępowanie wyzwala sprzeczne odczucia również u kobiety: z jednej strony wdzięczność dla mężczyzny za jego delikatność, subtelność, chęć niesprawienia jej cierpienia, ale z drugiej - pogłębia się kryzys jego autorytetu w roli męskiej i brak poczucia bezpieczeństwa.

Mijają dni, tygodnie, często i miesiące... a żona pozostaje w stanie dziewiczym. Jeżeli odczuwała ona lęki przed defloracją, bólem podczas współżycia, to w takiej sytuacji ulegają one pogłębieniu.

 

Część kobiet decyduje się na zabieg, w czasie którego ginekolog dokonuje defloracji w znieczuleniu, w warunkach szpitalnych. Zdawałoby się, że problem zniknie, jednak często nic się nie zmienia. Wprawdzie lęk przed defloracją minął, ale brak poczucia bezpieczeństwa sprawia, iż kobieta nadal lęka się zbliżenia. Mimo motywacji do współżycia osoba partnera wytwarza w niej stan napięcia fizycznego i psychicznego. U niejednego mężczyzny w następstwie takich sytuacji pojawiają się zaburzenia erekcji na tle neurotycznym.

Komentarze  

+2

#1 Jacek Hydra 2012-05-13 15:31

TO JEST KOMPLETNA BZDURA!!!
Dla zainteresowanych tematem polecam po prostu wygooglać kilka linków w tej materii. Łatwo przekonać się, że powyższy artykuł jest kompletną bzdurą. Statystycznie marginalne przypadki są tutaj opisane jako częste lub typowe, a fakty są przez autora wymieszane z bajkami lub prowadzą do błędnych wniosków.

Myślę że to jakieś kompletnie bezwartościowe filozoficzno-bufoniaste wypociny osobnika, który bardzo chciałby się dowartościować poprzez mędrkowanie i próbuje ludziom prawić o sprawach, których najwyraźniej zbyt dobrze nie rozumie. Nie miał nawet odwagi się podpisać.
Osobę, która napisała ten artykuł zachęcam do powrotu na pierwszy rok psychologii (lub rozpoczęcia takiego kierunku studiów), aby przekonać się, że psychika ludzka jest trochę bardziej złożona, a zarazem kierujące nami bodźce bywają o wiele bardziej prozaiczne niż mogło by wynikać z powyższego artykułu.
Może moja reakcja brzmi brutalnie i nie chciałbym się wyżywać na autorze, ale jeżeli już ktoś chciałby pisać dla szerszej grupy ludzi, wypadało by się kierować poczuciem odpowiedzialności za czytelnika, a nie tylko dowartościowaniem się poprzez wyprodukowanie bezwartościowego artykułu.
Nie widzę sensu dalej komentować tego... "artykułu".
Cytować