Żyć Dobrze

Sitg pisze o Top Gear, Le Mans i …

Stig pisze o Top Gear, Le Mans i …

Już 15 czerwca pojawi się w polskich księgarniach wyczekiwana autobiografia Bena Collinsa, kierowcy wyczynowego, który przez prawie 8 lat wcielał się w postać Stiga ­- legendarnego, niezniszczalnego i absolutnie najszybszego człowieka na Ziemi - ikony programu Top Gear. Polską premierę tej głośnej książki uświetni przyjazd samego autora.

 

Polską premierę głośnej autobiografii Stiga uświetni przyjazd samego autora. Ben Collins 16 czerwca o godz. 17.00 spotka się z czytelnikami i fanami w warszawskim Empiku Junior przy ul. Marszałkowskiej, odpowie na ich pytania i podpisze egzemplarze swojej książki. Podczas trzydniowego pobytu udzieli wielu wywiadów prasowych, radiowych, internetowych i telewizyjnych. Planowany jest też niecodzienny występ telewizyjny z jego udziałem.

Książka Collinsa, zatytułowana „Człowiek w białym kombinezonie. Stig, Le Mans i moje życie na wysokich obrotach", to fascynująca opowieść o kulisach powstawania programu Top Gear, o plejadzie gwiazd, jakie przewinęły się przez fotel kierowcy „samochodu za rozsądną cenę" i o znanym każdemu miłośnikowi motoryzacji trio prezenterów: Jeremym Clarksonie, Richardzie Hammondzie i Jamesie Mayu. Ale Ben Collins to nie tylko Stig z Top Gear - to również utalentowany kierowca wyścigowy i precyzyjny, ścigający się na torach NASCAR, ASCAR i Le Mans, to przeszkolony przez brytyjskie siły specjalne żołnierz, gwiazda pokazów Top Gear Live, a przez pewien okres - pracownik firmy produkującej zabawkowe tory wyścigowe. O tych i o wielu innych epizodach z życia Bena Collinsa będziecie mogli przeczytać już wkrótce.

„Prędkość wyostrzała zmysły, sprawiała, że otaczająca mnie rzeczywistość zdawała się nieważna, potęgowała zdolność percepcji, przyspieszała umysł, spowalniała czas, czyniła jazdę czymś absolutnie czystym i przenosiła moje jestestwo do zupełnie innego świata - do miejsca, w którym zawsze pragnąłem być." - tak pisze w swojej autobiografii Ben Collins. Czy książkę byłego Stiga czyta się tak szybko, jak jeździ „człowiek w białym kombinezonie", sprawdzicie już niedługo.