Ciało każdego człowieka nieustannie wysyła sygnały do innych ludzi. Jedne z tych sygnałów zapraszają do intymnego kontaktu, inne zaś zniechęcają. Nigdy nie wchodzimy z nikim w kontakt cielesny bez uprzedniego starannego odczytania znaków - chyba że się z kimś niechcący zderzymy.

 

Nasze umysły są bezbłędnie zaprogramowane tak, by sprostać trudnej sztuce oceny sygnałów zapraszających, dzięki czemu nieraz w ułamku sekundy potrafimy rozeznać daną sytuację towarzysko-społeczną.

Gdy w tłumie ludzi niespodziewanie dojrzymy osobę, która robi na nas duże wrażenie, już po upływie kilku chwil od momentu zatrzymania na niej wzroku jesteśmy gotowi pochwycić ją w objęcia. Nie oznacza to wcale, że działamy nierozważnie. Po prostu znaczy to, że komputery w naszych czaszkach wspaniale potrafią wykonać błyskawiczne, niemal natychmiastowe kalkulacje oceniające wygląd i nastrój wszystkich tych licznych osób, z którymi stykamy się w ciągu dnia.

Setki sygnałów informujących o szczególnych cechach kształtu, wielkości, koloru, dźwięku, zapachu, postawy, ruchów i wyrazu twarzy tychże błyskawicznie zaczynają atakować nasze zmysły, a wtedy zaczyna pracować nasz komputer towarzyski i zaraz otrzymujemy odpowiedź na pytanie, dotykać czy nie dotykać.

Niektóre sygnały płciowe są uniwersalne i mają zastosowanie u wszystkich ludzi dorosłych, inne zaś stanowią wariacje kulturowe na owe tematy biologiczne. Niektóre są składową naszego wyglądu jako osób dorosłych obojga płci, a inne mają związek z naszym zachowaniem jako dorosłych, a więc z postawą, gestykulacją i działaniem.

Aby je przedstawić, najprościej będzie udać się na wycieczkę po ludzkim ciele i krótko zatrzymać się przy każdym kolejnym interesującym nas szczególe.

 

Reklama

 

Krocze

Ponieważ mówimy o sygnałach płciowych, zgodnie z logiką zaczniemy od podstawowego obszaru genitalnego, a potem przejdziemy do innych obszarów przyległych.

Krocze jest główną strefą tabu, i to nie tylko dlatego, że mieszczą się w niej zewnętrzne narządy płciowe. Ten mały obszar ciała jest siedliskiem wszystkich innych najważniejszych tabu; tu dokonuje się oddawanie moczu, oddawanie stolca, kopulacja, lizactwo (fellatio), wytrysk nasienia, masturbacja i menstruacja.

Nic więc dziwnego, że był to zawsze najstaranniej zakryty obszar ciała ludzkiego. Wzrokowe zaproszenie do intymności w formie bezpośredniej demonstracji tego obszaru byłoby zbyt silnym sygnałem seksualnym, by mógł służyć jako instrument wstępny, zanim jeszcze dana relacja przejdzie przez wcześniejsze etapy kontaktu cielesnego.

Jak na ironię, kiedy dana relacja osiągnie bardziej zaawansowane stadium intymności płciowej, pokazy wzrokowe są już spóźnione, toteż pierwsze doświadczenia życia płciowego są na ogół dotykowe. Bezpośrednie przyglądanie się genitaliom płci przeciwnej odgrywa współcześnie stosunkowo niewielką rolę w ludzkich zalotach. Niemniej zainteresowanie tym obszarem ciała jest znaczne i jeśli nawet nie wchodzi w grę bezpośrednie eksponowanie genitaliów, zawsze istnieją jakieś inne możliwości.

Pierwszą z nich jest używanie stroju podkreślającego charakter organów, które się pod nim kryją. Dla kobiet jest to noszenie spodni, szortów lub kostiumów kąpielowych o numer mniejszych, niż kazałaby wygoda, tak obcisłych, że wciskając się w szczelinę narządu rodnego uważnemu męskiemu oku ukazują jej kształt. Jest to wynalazek współczesności, ale jego męski odpowiednik ma długą historię.

Przez prawie dwieście lat (mniej więcej w latach 1408 do 1575) wielu mężczyzn w Europie ukazywało swoje genitalia w całej krasie, aczkolwiek nie bezpośrednio, lecz za pomocą woreczka na genitalia, czyli saczka. Rozpoczął on swój żywot w postaci skromnej zasłonki tworzącej mały mieszek w kroku niezwykle obcisłych spodni albo trykotów, które nosili ówcześni mężczyźni. Owe trykoty były tak obcisłe, że nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do kształtu narządów, które okrywały.

Z upływem lat ten szczegół garderoby o charakterze skromnego woreczka na mosznę przeobraził się w wyzywający worek na fallusa, jakby w stanie permanentnego wzwodu. Aby to jeszcze uwypuklić, saczek bywał często w innym kolorze niż całość spodni lub nawet ozdobiony złotem i klejnotami. W końcu rozrósł się do tego stopnia, że stał się przedmiotem dowcipów, toteż Rabelais, opisując saczek jednego ze swoich bohaterów, napisał: „Na saczek u pludrów zużyto siedemnaście i ćwierć łokci tejże materii, i dano mu formę jakoby kabłąka, umocowanego bardzo uciesznie dwiema pięknymi haftkami ze złota, które zaczepiały się o dwa haczyki z emalii, w każdy zaś wprawiony był ogromny szmaragd wielkości pomarańczy. (...) Rozporek w saczku był na półtora łokcia długi".

W dzisiejszych czasach niemodne jest już tak przesadne demonstrowanie członka, ale pewne echa tego stylu wciąż można jeszcze zauważyć. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych młodzież męska znów zaczęła nosić zbyt obcisłe „trykoty". Podobnie jak współczesna kobieta, młodzieniec wciska się w niezwykle obcisłe dżinsy i spodenki kąpielowe, które zmuszają go do przemieszczenia spoczywającego w nich członka.

 

Usta

Bez wątpienia są najważniejszym z substytutów genitalnych i podczas kontaktów miłosnych przekazują one bardzo wiele sygnałów pseudogenitalnych.

Podobnie jak wargi sromowe czerwienieją i nabrzmiewają pod wpływem podniecenia seksualnego i podobnie jak one otaczają centralnie usytuowany otwór.

Od zarania historii sygnały przekazywane przez wargi kobiece były wzmacniane za pomocą sztucznego barwienia. Szminka jest obecnie jednym z najważniejszych wyrobów przemysłu kosmetycznego i chociaż jej kolor zmienia się zależnie od mody, zawsze w końcu wraca do jakiegoś odcienia różu, co jest repliką czerwienienia warg sromowych w stanie silnego podniecenia seksualnego. Nie jest to, rzecz jasna, świadome naśladownictwo sygnałów genitalnych; uważa się po prostu, że jest „seksowne" czy „atrakcyjne", i koniec.

Wielu pisarzy i poetów widzi w wargach i w ustach silną strefę erotyczną, gdy podczas głębokiego pocałunku język, niczym członek, wsuwa się do ust kobiety. Wyrażano też myśl, że budowa warg kobiety odpowiada budowie jej (jeszcze niedostępnych dla wzroku) genitaliów. Kobieta o mięsistych wargach ma podobno mięsiste wargi sromowe. Kobieta o wąskich, zaciśniętych wargach ma ściśnięte i wąskie narządy płciowe. Jeśli istotnie tak bywa, nie jest to przykład mimikry cielesnej, lecz świadczy tylko o tym, że dana kobieta reprezentuje jakiś określony typ somatyczny.

 

Pępek

Nigdy nie wywoływał tylu dyskusji co usta, ale ostatnio i jemu przydarzyło się wiele przygód, co świadczy o tym, że i on odgrywa ważną rolę jako echo genitaliów.

Nie dość, że dawno usunięto go z fotografii, to jeszcze na mocy „kodeksu hollywoodzkiego" zakazano jego pokazywania, tak że tancerki w haremach w przedwojennych filmach miały obowiązek przykrywać go jakąś ozdobą. Nikt nigdy nie wyjaśnił, dlaczego właściwie pępek jest tabu, jeśli nie liczyć mało przekonywującego stwierdzenia, że eksponowanie go może prowokować dzieci do pytania o cel jego istnienia i w ten sposób zmuszać rodziców do wyjaśniania kłopotliwych „faktów z życia".

W świecie dorosłych jest to oczywisty nonsens, a prawdziwa przyczyna tkwi, rzecz jasna, w tym, że pępek bardzo przypomina „sekretny otwór". Ponieważ tancerki haremowe, opuściwszy kwefy, wykonują zazwyczaj wschodni taniec brzucha, poruszając nim w taki sposób, że ów pseudootwór ukazuje się w pełnej krasie.

Jak na ironię, w drugiej połowie dwudziestego wieku, kiedy na Zachodzie kodeks hollywoodzki stracił na znaczeniu, do akcji wkroczył owładnięty nowo odkrytym duchem republikańskim świat arabski. Egipskie wykonawczynie tańca brzucha zostały oficjalnie poinformowane, że eksponowanie pępka podczas tradycyjnych występów folklorystycznych jest niemoralne i niestosowne. Nowy rząd nalegał, aby wprowadzić obowiązek zakrywania okolic przepony kawałkiem jakiegoś lekkiego materiału. Tak więc w tym czasie, gdy w Europie i w Ameryce pępki wywalczyły sobie powrót do kin i na plażę, w Afryce Północnej te „ślepe" otwory ponownie zapadły w niebyt.

 

Pośladki

Od krocza i jego substytutów przechodzimy teraz do tylnej strony okolicy miednicowej, gdzie znajdują się parzyste mięsiste półkule o nazwie: pośladki.

Bardziej wydatne u kobiet niż u mężczyzn, są one charakterystyczne dla człowieka - nie występują u innych gatunków naczelnych. Gdyby kobieta zechciała się zaprezentować mężczyźnie w typowej dla naczelnych pozycji wyrażającej zaproszenie do kopulacji, czyli w pozycji pochylonej, jej genitalia ukazałyby się oczom patrzącego tak, jakby były obramowane dwiema gładkimi półkulami ciała. To skojarzenie sprawia, że pośladki są w naszym gatunku ważnym sygnałem seksualnym, który prawdopodobnie ma bardzo stary rodowód biologiczny. Stanowi on u ludzi odpowiednik „obrzmienia seksualnego", występującego u innych gatunków. Różnica polega na tym, że w naszym gatunku jest ono stałe.

U innych gatunków owo obrzmienie pojawia się i znika zależnie od cyklu menstruacyjnego, osiągając maksimum podczas receptywności płciowej samicy, to znaczy w okresie owulacji. Ponieważ kobieta jest seksualnie receptywna niemal stale, jej „obrzmienia seksualne" są w stanie stałego „napompowania".

Gdy nasi dawni przodkowie zaczęli przybierać postawę pionową, narządy płciowe stały się lepiej widoczne od przodu niż od tyłu, ale pośladki zachowały swoje znaczenie seksualne. Chociaż sama kopulacja coraz częściej odbywała się w pozycji frontalnej, kobieta mogła wysyłać sygnały seksualne, w jakiś sposób uwydatniając szczegóły tylnych partii ciała.

W dzisiejszych czasach, gdy idąca dziewczyna nieco silniej zakołysze pośladkami, mężczyzna odbiera to jako silny sygnał erotyczny. Podobnie gdy przybiera ona postawę, w której pośladki „niechcący" uwypuklają się bardziej niż zwykle. Czasami zdarza się zobaczyć charakterystyczną dla naczelnych pełną prezentację, jak na przykład w słynnej figurze kankana. Powszechnie znane są też dowcipy o mężczyźnie pragnącym poklepać czy popieścić pośladek dziewczyny, która zupełnie niewinnie schyliła się, aby coś podnieść.

 

 

Nogi

Kobiece nogi jako nośniki sygnałów seksualnych były i są przedmiotem żywego zainteresowania mężczyzn. Z natury ich anatomii zewnętrzne części ud kobiecych zawierają większe pokłady tłuszczu niż ud męskich. Bywały okresy, kiedy pulchna noga była czynnikiem erotycznym.

Kiedy indziej samo pokazanie nogi było nośnikiem sygnałów seksualnych. Zrozumiałe, że im wyżej odsłonięta noga, tym bardziej pobudzająco działa, a to ze względu na bliskość właściwej strefy genitalnej. Wśród sztucznych środków poprawiających kształt nóg wymienić można „sztuczne łydki", które nosiło się pod nieprzezroczystymi pończochami, ale była to rzadkość podobnie jak „sztuczne pupy". Częściej używano pantofli na wysokich obcasach, gdyż podniesienie pięty miało poprawić kształt nogi, pozornie ją wydłużając, a wydłużenie kończyn jest elementem dojrzewania. Długie nogi to dojrzałość, a zatem seksowność.

Pomijając szczegóły anatomiczne, nogi wysyłają sygnały seksualne przez swoje pozycje. W wielu kulturach dziewczęta wychowuje się w przekonaniu, że stanie lub siedzenie z rozstawionymi nogami jest niestosowne. Przybieranie takiej pozy oznacza „otwieranie" genitaliów; nawet jeśli są one niewidoczne, przekaz jest czytelny.

Z nadejściem mody na damskie spodnie i zanikiem surowych zasad etykiety poza z rozstawionymi nogami upowszechniła się; coraz częściej przybierają ją także modelki występujące w reklamach. Coś, co dawniej szokowało, obecnie co najwyżej prowokuje. Mimo wszystko jednak dziewczyna w spódnicy wciąż jeszcze przestrzega dawnych reguł. Ukazywanie przybranego tylko w majteczki krocza dziś też zazwyczaj uważane jest za zbyt wyraźny sygnał zapraszający.

U mężczyzny rozstawienie nóg ma mniej więcej to samo znaczenie co u kobiet, gdyż i ono komunikuje: „pokazuję ci genitalia". Siedzenie z nogami szeroko rozstawionymi jest pozycją dominującego i pewnego siebie mężczyzny (chyba że jest zbyt otyły, by je zbliżyć).

 

Brzuch

Zmierzając teraz ku górze, powyżej strefy genitaliów, dochodzimy do brzucha, który może mieć dwa charakterystyczne kształty: płaski i wystający.

Kochankowie mają zwykle brzuchy płaskie, a brzuchy wystające można najczęściej zobaczyć u niedożywionych dzieci i żarłocznych mężczyzn.

Wystający brzuch rzadziej obserwuje się u dorosłej kobiety niż u dorosłego mężczyzny, nawet jeśli oboje mają podobną nadwagę. A to dlatego, że u kobiet tkanki gromadzą więcej tłuszczu w okolicach ud i bioder niż w okolicach brzucha. Gdy mamy do czynienia ze znaczną nadwagą, wówczas zarówno kobieta jak mężczyzna mogą przybrać taki sam krągły kształt, ale w sytuacjach umiarkowanych ta różnica w rozmieszczeniu tłuszczu jest dość wyraźna. W średnim i starszym wieku także wielu przedtem szczupłych mężczyzn miewa pokaźne i wystające brzuchy. Czym można to wytłumaczyć?

Niekiedy dowcip rysunkowy mówi więcej, niż zamierzył czy nawet zrozumiał sam artysta. W pewnej kreskówce do brzuchatego mężczyzny w średnim wieku stojącego na plaży zbliża się piękna, młoda dziewczyna w bikini. Gdy jest już blisko, mężczyzna spostrzega ją i zaczyna wciągać swój obwisły brzuch, a gdy dziewczyna jest tuż-tuż, jego klatka piersiowa jest już wydęta, a brzuch zupełnie wciągnięty. Gdy dziewczyna odchodzi, brzuch z wolna zaczyna się wydymać i zwisać, a kiedy dziewczyna znika w oddali, brzuch wraca do swojego dawnego kształtu.

Dowcip ten miał oczywiście zobrazować świadomą kontrolę, jaką człowiek sprawuje nad swoją sylwetką - i nad swoim wizerunkiem seksualnym - ale ujawnia on też coś, co u ludzi dzieje się nieświadomie i prawie nieustannie i co ma związek z demonstrowaniem seksualności. Otóż podniecenie seksualne lub też zainteresowanie płcią przeciwną powoduje automatyczne napięcie mięśni brzucha.

Pomijając różnice indywidualne, przejawia się to w ogólnej różnicy w kształtach ciała u młodych i starszych mężczyzn. Młodzi mężczyźni mają wyższą potencję seksualną i, ogólnie biorąc, dostosowany do tego odpowiedni kształt ciała. Mają oni pokazowy kształt ciała, typowy dla naszego gatunku, a więc szerokie bary, dobrze rozwiniętą klatkę piersiową, wąskie biodra. Płaski brzuch stanowi element tej zwężającej się ku dołowi piramidy, jaką jest kształt ciała. Starsi mężczyźni miewają raczej obwisłe i przygarbione barki, spłaszczoną klatkę piersiową i masywniejsze biodra. Częścią tej teraz już odwróconej piramidy, jaką stanowi wówczas ludzkie ciało, jest wydęty brzuch. Taki kształt ciała starszego mężczyzny komunikuje: „Mam już za sobą etap tworzenia się par".

Dla współczesnego mężczyzny podboje seksualne, które nie wymagają od niego zachęcających sygnałów męskości, ograniczają się do krótkich wizyt u prostytutek. W dłuższych związkach musi on teraz przywiązywać znacznie większą wagę do swojego osobistego powabu seksualnego. Pod tym względem mężczyzna wrócił teraz do sytuacji bardziej naturalnej dla człowieka, ale jednocześnie jego życie uległo sztucznemu wydłużeniu.

 

Talia

Tutaj znów wracamy do sygnałów seksualnych wysyłanych przez kobiety, które mają węższą niż mężczyźni talię, przynajmniej taka się wydaje w zestawieniu z szerokimi, przystosowanymi do rodzenia biodrami i nabrzmiałymi zaokrąglonymi piersiami.

Szczupłość talii jest więc u kobiet ważnym sygnałem seksualnym, podatnym na sztuczne modyfikacje. Sygnał ten można wzmocnić bezpośrednio lub pośrednio - ściskając talię bądź powiększając biust i biodra. Maksymalny sygnał można przekazać, stosując oba te zabiegi równocześnie.

Biust można powiększyć, podnosząc go za pomocą obcisłego stroju, umieszczając poduszeczki czy wreszcie w drodze chirurgii kosmetycznej. Biodra można powiększać za pomocą poduszek lub sztywnych strojów okrągłych fasonach. Objętość talii można zmniejszać, stosując obcisłe sznurowanie lub nosząc pasek.

W związku z talią należy wspomnieć o jeszcze jednym czynniku. Wcięcie można oceniać albo w porównaniu do góry, albo do dołu, i może ono być różne. Miss świata jest pod tym względem doskonale harmonijna, zarówno bowiem różnica między talią a biustem, jak i talią a biodrami wynosi u niej 30 centymetrów. Jednak przeciętna kobieta brytyjska (92,5-69,5-97,5) bardziej zwęża się od bioder do talii niż od biustu do talii.

Fakt, że jej biodra są o pięć centymetrów szersze niż biust, daje jej coś, co określa się jako pięciocentymetrowy „uskok". Jest to cecha charakterystyczna dla przeciętnej kobiety także w innych krajach Zachodu. We Włoszech wynosi on także pięć centymetrów, w Niemczech i w Szwajcarii - 6, a w Szwecji i we Francji - 7,8 centymetra.

 

Piersi

Dorosła kobieta reprezentująca gatunek ludzki jako posiadaczka pary wypukłych, półkulistych gruczołów piersiowych stanowi wyjątek wśród naczelnych. Jej piersi nie są, rzecz jasna, tylko organem karmienia, gdyż sterczą i pozostają nabrzmiałe nawet wtedy, gdy nie wytwarzają mleka. Pod względem kształtu są one jeszcze jedną imitacją podstawowej strefy płciowej, innymi słowy - wytworzoną przez naturę kopią półkolistych pośladków. Dzięki temu kobieta stojąca w charakterystycznej dla ludzi pozycji wyprostowanej, z twarzą zwróconą ku mężczyźnie, może mu wysyłać silny sygnał seksualny.

Istnieją jeszcze dwa inne echa podstawowego kształtu pośladków, jako sygnał nie są one jednak tak silne jak piersi. Jednym z nich jest gładkie, zaokrąglone kobiece ramię, które gdy się je lekko odsłoni ściągnąwszy w dół sweterek lub bluzkę, prezentuje się jako zaokrąglony półkolisty kształt. W okresach mody na suknie z głębokim dekoltem jest to często stosowany instrument erotyczny.

Drugie to gładkie, krągłe kobiece kolano. Przy zgiętych i złączonych nogach kolana jawią się oczom mężczyzny jako kolejna para półkul. Często wymienia się je w kontekstach erotycznych. Podobnie jak ramiona - wywierają one największe wrażenie, gdy są tylko częściowo odkryte. Gdy spódnica jest tak krótka, że widoczna jest cała noga, wrażenie jest słabsze, wtedy bowiem kolana stanowią tylko okrągłe zakończenia ud, nie zaś samodzielne półkule. Jako echo pośladków są one jednak dużo słabsze; największe wrażenie wywierają piersi.

Seksualizm kobiecych piersi ma dla naszego gatunku pierwszorzędne znaczenie i chociaż nie wyczerpuje sprawy, w znacznej mierze wyjaśnia nieustanne zaabsorbowanie kobiecym biustem panujące w społeczeństwie. Dlatego właśnie angielscy purytanie uważali, że należy spłaszczać piersi za pomocą staników. W siedemnastowiecznej Hiszpanii zastosowano jeszcze drastyczniejsze środki - młodym dziewczętom przytwierdzano do rozwijających się piersi ołowiane płytki mające zapobiec dalszemu ich wzrostowi. Takie postępowanie nie oznacza, rzecz jasna, braku zainteresowania kobiecymi piersiami; wręcz przeciwnie - jest to raczej przyznanie, że ten rejon generuje sygnały seksualne i że ze względów kulturowych należy je stłumić.

Dla większości mężczyzn najbardziej pociągające są takie piersi, które jako półkule osiągnęły najwyższy stopień uwypuklenia, a nie stały się jeszcze tak wielkie, że zaczynają opadać ku dołowi.

 

Skóra

We wszystkich kulturach i u obojga płci gładka, czysta i zdrowa skóra ma duże znaczenie jako czynnik seksualizmu. Zmarszczki, brud i choroby skóry zawsze działają jak antybodziec. (Nie odnosi się to do celowo wykonanych blizn lub tatuaży, które w różnych kulturach raczej dodają powabu).

Skóra kobieca na całym ciele jest mniej owłosiona niż skóra mężczyzny i dlatego kobieta nie tylko usiłuje jeszcze zwiększyć jej gładkość za pomocą olejków, płynów kosmetycznych i masaży, ale też dodatkowo stosuje wszelkiego rodzaju depilacje, by uwypuklić jeszcze różnice płciowe. Depilację stosuje się w różnych kulturach od tysięcy lat. Praktykowały ją nie tylko niektóre plemiona „prymitywne", ale także zwłaszcza starożytni Grecy, u których kobiety posuwały się aż do usuwania także dużej części owłosienia łonowego, albo wyszarpując włosy ręcznie - „wiązki mirty wyrywane rączką", by zacytować jednego z klasyków - albo też wypalając je płonącą lampą lub gorącym popiołem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne, że współcześni mężczyźni, z których wielu musi codziennie walczyć z zarostem na twarzy, nigdy nie zaryzykowali próby zastosowania czegoś innego niż tradycyjne golenie się.

Przy bliższym wejrzeniu można w tym jednak dostrzec pewien ukryty czynnik. Nie jest to tchórzostwo czy brak inicjatywy, ale skutek paradoksalnego pragnienia, aby nawet nie mając brody, wyglądać jak mężczyzna brodaty. Golenie zawsze pozostawia na dolnej szczęce bardzo męsko wyglądający sinawy połysk, jakiś cień brody, zdradzający jej niedawną obecność. Gdyby za pomocą jakiejś nowej techniki można było pozbyć się na zawsze męskiej brody, zniknąłby również ów sinawy połysk, a potraktowana w ten sposób twarz mogłaby robić wrażenie zniewieściałej. Tymczasem przeciętny, gładko wygolony mężczyzna spędza sporo ponad dwa tysiące godzin życia na oskrobywaniu i tarciu twarzy, co jest dość wysoką ceną za tak wątpliwy sygnał.

 

Ramiona i barki

Szerokość w ramionach staje się ważną wtórną cechą płciową, której rozwój zaczyna się w okresie pokwitania. Ramiona dojrzewającego chłopca ulegają poszerzeniu w większym stopniu niż ramiona dziewczyny, tak że mężczyzna przed osiągnięciem stadium wczesnej dorosłości jest zdecydowanie szerszy w ramionach niż jego towarzyszka.

Jak inne różnice w sylwetce ciała, także tę uwydatnia się sztucznie różnymi sposobami. W historii mody ciągle obecne są ubiory męskie ze sztywno wyłożonymi ramionami, dzięki czemu ramiona jako sygnał męskości wydają się większe.

Wyrazem skrajności stały się epolety wojskowe, dzięki którym ramiona wydają się nie tylko szersze, ale też bardziej kanciaste i jako takie stanowią podwójny kontrast z węższymi i okrąglejszymi ramionami kobiet, całkowicie tracąc przy tym wizualną cechę półkolistości.

 

Szczęka

W rejonie głowy istnieje kilka ważnych różnic płciowych, a pierwsza z nich dotyczy szczęki i podbródka. Przeciętny mężczyzna ma nieco masywniejszą szczękę i podbródek niż przeciętna kobieta.

Rzadko się o tym mówi, chociaż jest to wciąż jeszcze jedyna pewna wskazówka zdradzająca płeć skądinąd znakomicie przebranego transwestyty męskiego lub mężczyzny podszywającego się pod kobietę. Mężczyźni tacy mogą zmienić kontury ciała, dokonać depilacji wszystkich odkrytych fragmentów skóry, pokryć twarz grubym makijażem, stworzyć sobie sztuczne piersi za pomocą implantów z silikonu i w ogóle nadać sobie tak pociągający kobiecy wygląd, że niejeden marynarz w obcym porcie zbyt późno się orientuje, że „damska" prostytutka, z którą zawarł transakcję, to nie „ona", lecz „on". Ale nawet najlepszy transwestyta niczego nie może zrobić ze swoją szczęką i podbródkiem - jeśli nie liczyć poważnej operacji chirurgicznej. Jeśli tylko nie ma przypadkiem wyjątkowo małej szczęki jak na mężczyznę, wygląd jego masywnego podbródka zawsze go zdradzi przed okiem uważnego obserwatora.

U mężczyzn niektórych ras, zwłaszcza na Dalekim Wschodzie, masywność szczęki i podbródka nie jest tak wyrazista, a przedstawiciele tych ras - co ważne - mają mniejszy zarost na brodzie.

Wydaje się, że między tymi cechami istnieje jakiś związek. Wysuwanie do przodu dolnej szczęki jest u obu płci przejawem agresji - ruchem intencjonalnym zwiastującym pchnięcie i atak. Jest to przeciwieństwo potulnego schylenia głowy, jakie towarzyszy łagodnemu ukłonowi. Mając wydatniejszą szczękę, mężczyzna nieustannie prezentuje coś jakby wykusz asertywności. O tym, że jest to bardzo ważna cecha męskości, świadczy fakt, iż mężczyźni z cofniętym podbródkiem bywają niekiedy obiektem szyderstwa jako „cudaki bez podbródka", co ma oznaczać, że brakuje im naturalnej u mężczyzn stanowczości.

Ponieważ jedną z najbardziej widocznych u człowieka cech męskości jest posiadanie brody, wydaje się wielce prawdopodobne, że broda rozwinęła się ewolucyjnie wraz z bardziej wydatnym podbródkiem i masywniejszą budową kości, co daje lepszy podkład pod owłosienie, obie zaś te cechy występujące wspólnie i w dużym nasileniu tworzą coś jakby wykusz męskości.

 

Policzki

Posuwając się w górę twarzy, a omijając usta, o których była już mowa, dochodzimy do policzków. Tu najważniejszym sygnałem jest rumieniec, czyli zaczerwienienie się skóry spowodowane przekrwieniem naczyń. Powstaje ono zawsze najpierw na policzkach, gdzie jest najbardziej widoczne, po czym może rozszerzyć się na całą twarz i szyję, a niekiedy nawet na górną część tułowia. Rumieniec częściej występuje u kobiet niż u mężczyzn, a wśród kobiet częstszy jest z kolei u młodszych niż u starszych. Zaczerwienieniu towarzyszy obrzmienie skóry, a na jej powierzchni pojawia się rozbłysk.

Rumieniec występuje u ludzi wszystkich ras, także u ludzi głuchych i niewidomych, toteż wydaje się, że jest on jedną z zasadniczych cech biologicznych gatunku. Darwin poświęcił rumieńcowi cały rozdział, dochodząc do wniosku, że rumieniec odzwierciedla nieśmiałość, wstyd lub skromność oraz że wskazuje na przywiązywanie wagi do wyglądu osobistego.

Jego znaczenie seksualne przejawia się w fakcie, że wedle istniejących zapisów, dziewczęta przeznaczone do haremu i wystawiane na sprzedaż na starożytnych targach niewolników, które łatwo się rumieniły, osiągały wyższą cenę niż inne. Pożądany czy niepożądany, rumieniec zawsze chyba silnie działa jako sygnał zapraszający do intymności.

 

Oczy

Jako najważniejszy narząd zmysłów u ludzi, oczy nie tylko przyjmują te rozmaite sygnały, o których dotąd mówiliśmy, ale same także przekazują pewne sygnały.

Podczas kontaktów twarzą w twarz wielokrotnie nawiązujemy i przerywamy kontakt wzrokowy, patrząc na ludzi, by stwierdzić zmiany w ich nastroju, a potem odwracając wzrok, aby uniknąć uporczywego wpatrywania się w nich. Jednak między kochankami wpatrywanie się może trwać dłużej, nie wywołując zakłopotania ani agresji.

Istnieje pewien szczególny powód, dla którego kochankowie „patrzą sobie w oczy". Pod wpływem silnych, a przy tym przyjemnych emocji nasze źrenice rozszerzają się do tego stopnia, że czarna plamka w środku oka staje się dużym czarnym krążkiem. Jako sygnał silnie działający na podświadomość jest to miernik natężenia uczucia miłości, jaką przeżywa dana osoba.

Zjawisko to dopiero niedawno zostało zbadane naukowo, ale znane było już od stuleci, jako że dawne piękności włoskie zapuszczały sobie do oczu krople belladony, aby sztucznie wywołać ten efekt. W czasach współczesnych podobny zabieg stosują twórcy reklam, którzy na fotografiach modelek zamiast belladony stosują czarny tusz do powiększenia źrenic, by nadać im bardziej pociągający wygląd.

Inną zmianą, jaka zachodzi w oczach pod wpływem nasilenia emocji, jest nieco intensywniejsze łzawienie. W stanie uniesienia miłosnego nie przejawia się to zwykle w postaci rzeczywiście płynących łez, lecz jedynie w szczególnym blasku oczu. Takie lśniące miłością oczy w połączeniu z rozszerzeniem źrenic nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do uczuć osób wysyłających te sygnały.

Zaproszeniem do intymności mogą być również rozmaite ruchy oczu. Wedle niektórych doniesień poza dobrze znanym perskim oczkiem w pewnych kulturach także przewracanie oczami oznacza bezpośrednie zaproszenie do zbliżenia. Przesadne spuszczanie oczu przez kobietę także przekazuje sygnał, a lekkie zwężenie oczu przez mężczyznę może oznaczać jego zainteresowanie. Podczas pierwszego spotkania znaczące może być nieco dłuższe zatrzymanie spojrzenia, jakoby tak rzec - zapowiedź jeszcze dłuższego wpatrywania się, które może nastąpić później.

Kobieta zapraszająca do intymności patrzy niekiedy szeroko rozwartymi, powiększonymi oczami, czemu towarzyszy trzepotanie rzęsami jak skrzydłami i szybkie mruganie powiekami. Zachowanie to, przynajmniej w naszej kulturze, jest zdecydowanie niemęskie, do tego stopnia, że mężczyźni posługują się nim, przedrzeźniając kobiety. Być może dlatego, że jest to tak silny element kobiecości, współczesne kobiety stosują wszelkiego rodzaju wyolbrzymianie rzęs.

 

Brwi

Każde zwierzę ludzkie ma nad oczami dwa jedyne w swoim rodzaju skupiska owłosienia pod skądinąd zupełnie nieowłosionym czołem. Dawniej uważano, że brwi chronią oczy przed ściekającym z czoła potem, ale ich podstawową funkcją jest sygnalizowanie zmian nastroju. Unoszą się w strachu i zdziwieniu, a opadają na znak złości, ściągają się ku sobie na znak zaniepokojenia i wędrują ku górze, gdy się dziwimy. Ich szybkie drgnięcie w górę i w dół jest potwierdzeniem życzliwości.

Brwi kobiety są węższe i mniej krzaczaste niż brwi mężczyzny, tak więc i tu można stosować zabiegi uwydatniające kobiecość. Brwi często zwężano, wyskubując, a w latach trzydziestych zredukowano je do linii narysowanej specjalnym ołówkiem. Już wcześniej przekroczono zresztą i tę granicę, bowiem w Japonii panny młode przed ślubem całkowicie wygalały sobie brwi.

Seksualny charakter tej stosunkowo drobnej zmiany w kobiecym wyglądzie dobrze odzwierciedla fakt, że w roku 1933 pielęgniarkę starającą się o pracę w jednym z londyńskich szpitali przełożona ostrzegła, iż między innymi nie będzie mogła wyskubywać sobie brwi. Pielęgniarka złożyła zażalenie, które zostało rozpatrzone, ale Londyńska Rada Hrabstwa oddaliła prośbę o udzielenie przełożonej oficjalnego upomnienia. Dzięki temu pacjentom szpitala oszczędzono zbędnych podniet płynących z wyskubanych brwi, a po długich białych korytarzach nadal przesuwały się kobiece postaci z tradycyjnie ukształtowanymi brwiami.

 

Twarz

Zanim opuścimy rejon twarzy, warto rzucić na nią ostatnie spojrzenie jako na całość, a nie zbiór detali. Jest to bez wątpienia najbardziej wyrazista część ciała ludzkiego, zdolna do przesyłania niewiarygodnie zróżnicowanych i subtelnych komunikatów sygnalizujących emocje za pomocą skomplikowanej mimiki. Napinając i rozluźniając specjalne mięśnie, zwłaszcza w pobliżu ust i oczu, możemy sygnalizować wszystko, od radości i zdziwienia do smutku i złości.

Ma to ogromne znaczenie jako instrument zaproszenia do intymności. Twarz delikatna i uśmiechnięta lub czujna i podniecona silnie ku sobie przyciąga. Twarz smutna i bezradna albo pogrążona w bólu, także może pobudzać do tego, aby podejść i udzielić pociechy. Twarz napięta, surowa lub nieprzyjazna wywołuje intencje przeciwne. Wszystko to jest na ogół znane, ale z twarzą jest też związany pewien trwalszy efekt, na tyle ciekawy, że zasługuje na kilka słów komentarza.

U większości z nas długotrwały nastrój zmienia się co pewien czas, dlatego też mięśnie naszych twarzy nie pozostają zbyt długo pod wpływem jednego układu rysów, charakterystycznego dla twarzy wyłączonej.

Rankiem możemy odczuwać depresję, ale wieczorem znów czujemy się szczęśliwi i w chwilach samotności rysy naszej twarzy będą się odpowiednio zmieniać. Inaczej jest z osobami żyjącymi w stanie niemal permanentnego osobistego niepokoju, depresji lub złości. Grozi im mianowicie to, że ich twarze ulegną utrwaleniu w stanie „twarzy wyłączonej". Mięśnie twarzy wydają się wówczas zastygać w jednym zasadniczym kształcie. Zmarszczki na czole, wokół ust i nosa pozostają niemal na stałe.

 

Włosy

Wreszcie dochodzimy do koronnej chluby człowieka, jaką jest gęsta czupryna złożona z około stu tysięcy włosów. U ludzi niektórych ras są one wełniste lub kędzierzawe, u innych proste i zwisające lub też powiewające na wietrze. Rosną z prędkością około piętnastu centymetrów rocznie i każdy z nich tkwi na głowie do sześciu lat, po czym wypada i w jego miejsce wyrasta nowy. Znaczy to, że u przeciętnego osobnika nie podcinane proste włosy mogłyby sięgać do bioder, przez co taki nie ostrzyżony barbarzyńca wyróżniałby się wśród innych przedstawicieli naczelnych.

Owłosienie innych części naszego ciała skarłowaciało i stało się niemal niewidoczne z pewnej odległości, gdy tymczasem włosy na głowach straciły wszelki umiar.

Pomijając fakt, że wielu starszych mężczyzn, w odróżnieniu od kobiet, ma tendencję do łysienia, nie istnieją w tym względzie różnice między płciami. Z biologicznego punktu widzenia zarówno mężczyźni jak kobiety są istotami długowłosymi i cecha ta rozwinęła się jako sygnał rozpoznawczy gatunku, nie zaś jako sygnał seksualny.

 

W tej wielkiej podróży po ludzkim ciele omawialiśmy kolejno różne jego części wysyłające sygnały, ale musimy też uwzględnić ludzką osobę jako całość.

Człowiek prezentuje poszczególne części ciała nie każdą z osobna, lecz wszystkie naraz, jako kompletny zestaw w określonym kontekście. To właśnie niezwykła rozmaitość możliwości tworzenia tych zestawów i ogromny zakres kontekstów, w jakich się je prezentuje, sprawiają, że interakcja społeczna jest tak skomplikowana i fascynująca.

Ilekroć wchodzimy do pokoju albo idziemy ulicą, przekazujemy całą masę sygnałów, z których część stanowią sygnały czysto biologiczne, a część - zmodyfikowane zgodnie z daną kulturą. My zaś, bezwiednie przystosowujemy owe sygnały na setki różnych subtelnych sposobów podczas różnych kolejnych spotkań z innymi ludźmi. Prawie zawsze usiłujemy wysłać zrównoważony zbiór sygnałów, z których jedne zachęcają do intymności, a inne od niej odstręczają.

Tylko od czasu do czasu posuwamy się dalej w jednym lub w drugim kierunku, bądź to otwarcie demonstrując zaproszenie, bądź też prezentując się innym ludziom w sposób wrogi i odpychający.

 

Komentarze  

0

#1 009 2013-03-28 15:45

:-x
Cytować