Zazdrość łączona jest z miłością od niepamiętnych czasów jako jej „ciemna strona" czy też nieuchronny skutek. Jest także problemem nękającym przynajmniej od czasu do czasu niemal każdego człowieka i każdą miłość. Jeśli stale nęka dany związek, może doprowadzić w końcu do jego rozpadu.

 

Wielu ludzi skłania do myśli, uczuć i postępków, których nikt by się po nich nie spodziewał, ich samych nie wyłączając. Zazdrość stanowi najczęstszą przyczynę stosowania fizycznej przemocy zarówno przez mężów w stosunku do żon, jak i przez żony w stosunku do mężów. Czasami przybiera jawnie patologiczną formę urojeń prześladowczych nie znajdujących najmniejszego uzasadnienia w rzeczywistości. Szacuje się, że jest przyczyną 20% wszystkich popełnianych morderstw.

Psychologowie dość zgodnie uważają, że zazdrość jest nie tyle oznaką i rękojmią prawdziwej miłości (jak twierdził już św. Augustyn w swoich Wyznaniach i jak twierdzą wszyscy zazdrośnicy), ile stanowi reakcję człowieka na subiektywnie spostrzegane zagrożenie:

  • po pierwsze, jego poczucia własnej wartości i/lub
  • po drugie, szans dalszego istnienia związku.

Oba te zagrożenia są ze sobą zresztą powiązane, ponieważ osoby o niskim poczuciu własnej wartości mają więcej powodów do powątpiewania w swoją zdolność do utrzymania partnera przy sobie.

Reklama

Decydującą rolę odgrywa w zazdrości nie samoocena ogólna, lecz specyficzna, to znaczy nie to, jak ogólnie (dobrze lub źle) człowiek o sobie myśli, lecz ocena własnej wartości jako partnera bliskiego związku. Stosunkowo duża liczba badań nad powiązaniem ogólnej samooceny z zazdrością przyniosła tyleż wyników potwierdzających, co i zaprzeczających istnieniu tego powiązania. Natomiast wiele badań zgodnie wykazuje nasilone występowanie zazdrości u osób mających niską ocenę siebie samych w danej relacji, które spostrzegają siebie jako partnerów nieadekwatnych i zgadzają się z twierdzeniami typu: „Chciałbym być innym człowiekiem, tak żeby mój związek z nią był lepszy".

Dość krańcowym tego przejawem jest fakt, że kobiety spotykające się z fizyczną agresją własnych mężów z reguły twierdzą, że ci ostatni powątpiewają we własną wydolność seksualną i mają „kompleks\ niższości" na tym tle.

Zazdrość stanowi także reakcję na aktualny stan związku między dwojgiem ludzi oraz na sposób, w jaki definiują oni swój związek. Im bardziej partnerzy cenią swój związek, tym bardziej będą się starali o jego utrzymanie, wkładając w niego swój czas i energię, co zwrotnie nasila stopień ich własnego uzależnienia od tego związku i jego kondycji. Doprowadza to partnerów do stanu, w którym uważają oni, że dobra, jakie otrzymują od siebie nawzajem, są dla nich niedostępne poza łączącym ich związkiem. Ogólnie rzecz biorąc, jest to oczywiście pożądane dla związku i zapewnia mu trwanie. Jednak jednym ze skutków ubocznych takiego stanu może być właśnie zazdrość.

Ważną sprawą jest również zakres działań obwarowanych regułą wyłączności, tj. przekonaniem, że należy je wykonywać jedynie z partnerem. Wyłączność taka jest zwykle zarezerwowana dla aktywności erotycznej i wiele badań przekonuje, że im silniejsze oczekiwanie wyłączności w tym zakresie, tym większa zazdrość, szczególnie u mężczyzn.

Sposób, w jaki partnerzy definiują swój związek, decyduje o tym, co jest widziane jako zagrożenie, a to z kolei wyznacza oczywiście treść zdarzeń prowadzących do zazdrości.

Reklama

Feromony
Największy zestaw do powiększania penisa

Czy bardziej zazdrośni są mężczyźni, czy kobiety?

Istniejące badania dają tu sprzeczne wyniki, a większość dowodzi braku różnic w ogólnym poziomie zazdrości. Co jednak nie znaczy, że zazdrość kobiet i mężczyzn niczym się nie różni.

Kobiety i mężczyźni różnią się przede wszystkim powodami zazdrości: mężczyźni są bardziej niż kobiety zazdrośni o kontakty seksualne, kobiety są natomiast bardziej niż mężczyźni zazdrosne o czas i uwagę poświęcane rywalkom. Badania amerykańskie, angielskie i holenderskie zgodnie wykazują, że mężczyźni bardziej uskarżają się na niewierność, choć stroną częściej dopuszczającą się zdrady są mężczyźni, a nie kobiety. Podobnie i dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że mężczyźni częściej niż kobiety podają zdradę jako przyczynę rozwodu, podczas gdy kobiety częściej w takiej sytuacji wymieniają brak zainteresowania rodziną.

Fakt, że zazdrość mężczyzn koncentruje się głównie na seksie, podczas gdy kobiet - na niebezpieczeństwie utraty bądź pogorszenia się związku, ma charakter ponadkulturowy. W większości znanych kultur niewierność seksualna kobiet spotyka się ze znacznie cięższymi represjami niż niewierność mężczyzn.

Myślenie w kategoriach socjobiologicznych wyjaśnia specyficzne powody zazdrości kobiety. Dopóki mężczyzna inwestuje wysiłek w wychowanie jej dziecka, wszystko jest raczej w porządku. Nawet jeżeli - by tak rzec - propaguje on swoje geny również gdzie indziej. Poważne problemy pojawiają się dopiero wtedy, kiedy mężczyzna zaczyna lokować swoją energię i wysiłek w innym związku.

Różnice między kobietami i mężczyznami dotyczą także sposobów przeżywania zazdrości i reagowania na nią. Kobiety silniej koncentrują się na rozważaniu motywów swoich partnerów i przypisują zdradę potrzebom seksualnym partnera i atrakcyjności rywalki.

Mężczyźni poszukują przyczyn raczej w uczuciowym zaangażowaniu partnerki w związek z rywalem i jej zapotrzebowaniu na uwagę i względy. Przeżywaniu zazdrości przez kobiety towarzyszy smutek i depresja, u mężczyzn natomiast pojawia się gniew i agresja.

Nie wszystkie jednak badania wykazują ten właśnie wzorzec, depresja bowiem jest generalnie charakterystyczna dla zazdrości tego z partnerów, który ma mniej w danym związku do powiedzenia, gniew zaś - dla tego, który ma większy wpływ i władzę. Kobiety zdają się być ogólnie bardziej zorientowane na rozwiązywanie problemów nękających związek, jego podtrzymywanie i ulepszanie w obliczu zdrady oraz otwarte wyrażanie własnych uczuć. Mężczyźni są natomiast bardziej zorientowani na nierealistyczne próby radzenia sobie z dokuczliwymi emocjami (na przykład poprzez zaprzeczanie) i poszukiwanie innych, zastępczych sposobów urażonego poczucia własnej wartości.

Zgodnie z potocznym przekonaniem kobiety częściej niż mężczyźni usiłują celowo wzbudzić zazdrość, co służyć może sprawdzaniu siły związku, uzyskaniu jakiegoś specyficznego zysku (na przykład więcej czasu i uwagi ze strony partnera), podniesieniu poczucia własnej wartości bądź też ukaraniu partnera. Wiąże się to zapewne z ogólniejszymi różnicami między kobietami i mężczyznami. Kobiety cechują się często większymi umiejętnościami społecznymi, a wywieranie wpływu na partnera polega u nich raczej na manipulowaniu jego uczuciami niż na odwoływaniu się do konkretów, takich jak pieniądze, co jest z kolei charakterystyczne dla mężczyzn.

Mimo dość dramatycznych konsekwencji zazdrości, jej następstwa są zwykle znacznie mniej widowiskowe. Jak ludzie radzą sobie z zazdrością? Zazwyczaj stosują zwykle jedną z następujących ośmiu strategii:

  1. Polepszenie stanu aktualnego związku, tak aby stał się on dla partnera bardziej atrakcyjny niż związek alternatywny.
  2. Ingerencja w alternatywny związek partnera, tak aby stał się dlań mniej atrakcyjny od związku pierwotnego.
  3. Żądanie od partnera większego zaangażowania i budowanie barier utrudniających partnerowi opuszczenie związku (na przykład celowe zajście w ciążę bez informowania o tym partnera).
  4. Dewaluacja partnera i/lub rywala. Celem dewaluacji partnera jest pomniejszenie dolegliwości na wypadek rozpadu związku bądź też zdyskredytowanie partnera jako źródła wiarygodnych, a przy tym niepochlebnych informacji na nasz własny temat. Celem dewaluacji rywala jest oczywiście zyskanie poczucia, że jesteśmy od niego lepsi.
  5. Poszukiwanie alternatyw nie tylko w sensie własnego alternatywnego związku z innym partnerem, ale także w sensie prób znalezienia dowolnych innych dowodów wartości własnej osoby.
  6. Zaprzeczanie/unikanie problemu. Idzie tu o zaprzeczanie przed samym sobą, że problem istnieje, angażowanie się w - zwykle niezbyt wymyślne - działania, które odwracają uwagę od problemu i przynoszą emocjonalną ulgę (alkohol, różnego rodzaju próby przekonywania siebie, że nie ma czym się niepokoić), obronne koncentrowanie się na pracy.
  7. Przedefiniowanie istoty związku (na przykład wniosek, że opiera się on nie na ulotnej namiętności, lecz na wzajemnym wspieraniu się i pomocy), zmiana interpretacji działań partnera („Nic chodzi mu o nic poważnego, tylko o seks"), wreszcie zmiana sposobu pojmowania własnej osoby i własnej roli w związku bądź w życiu w ogóle.
  8. Poszukiwanie wsparcia lub odreagowanie ma na celu poradzenie sobie z negatywnymi emocjami i ulżenie sobie przez ich swobodne wyrzucenie z siebie w warunkach, gdzie nie grozi to pogorszeniem sytuacji.

Niektóre sposoby radzenia sobie z zazdrością są więc próbą uzyskania jedynie doraźnej ulgi, bez zmiany sytuacji wywołującej negatywne emocje (zaprzeczanie/unikanie, odreagowanie). Inne mają na celu zmianę sytuacji, a więc usunięcie rzeczywistych źródeł problemów i emocji (polepszanie własnego związku, pogarszanie alternatywnego związku partnera). Inne wreszcie stanowią mieszankę obu tych tendencji. Tak czy owak, sposób, w jaki ludzie reagują na zazdrość własną czy partnera, okazuje się często niewystarczający, to znaczy nie likwiduje problemu.

Co zatem ludzie powinni robić, aby zazdrość przestała ich gnębić?

To, co piszą psychologowie zajmujący się terapią zazdrości (Clanton i Smith, Hatfield i Walster, White i Mullen), sprowadza się z grubsza do przynajmniej dwóch kroków.

Krok pierwszy: rozpoznanie stanu rzeczy, to znaczy zarówno tego, jak zazdrość jest przeżywana, jak i tego, co właściwie ją wywołuje. Zazdrość jest bólem, który możemy przeżywać na wiele różnych sposobów - towarzyszyć jej może gniew, strach, nienawiść, depresja i poczucie beznadziejności, bezsilność, poczucie śmieszności, wstręt do siebie lub partnera, wstyd, poczucie winy itd. Punktem wyjścia do racjonalnej próby poradzenia sobie z zazdrością jest rozpoznanie, które z tych uczuć sami przeżywamy i w jakich sytuacjach. Prawie na pewno są to nie tylko sytuacje rzeczywistej zdrady bądź nawet jej zapowiedzi. Bardzo często zazdrość pojawia się nawet wtedy, kiedy doskonale wiemy, że partner wcale nie ma ochoty popędzić do łóżka z rywalką, a nawet gdyby tak było, to i tak by tego nie zrobił.

Krok drugi: spojrzenie z perspektywy. Rozmowy tego rodzaju nie muszą doprowadzić do opanowania problemu zazdrości, jednakże zapoznanie się z punktem widzenia partnera pomaga nabrać pewnego dystansu do własnych uczuć, spojrzeć na nie z pewnej perspektywy. Okazać się może, że rzeczywistą przyczyną zazdrości jest nie zachowanie partnera, lecz nasze własne poczucie niskiej wartości w związku z brakiem sukcesów zawodowych, niebezpiecznym przybieraniem centymetrów w pasie, bądź pozostawaniem od trzech lat w domu, by wychować dziecko. Okazać się musi, jak destruktywne są ograniczenia nakładane na działania partnera przez naszą zazdrość, jak wiele ważnych działań czy uczuć nasza zazdrość mu blokuje. Ona nie może się elegancko ubrać czy nałożyć makijażu i poczuć się jak kobieta godna pożądania. On nie może pojechać na konferencję tylko dlatego, że organizatorzy nie pomyśleli o zorganizowaniu dwóch odrębnych -jednej dla mężczyzn, drugiej dla kobiet. Taka rozmowa z partnerem może doprowadzić nas do pytań, czy rzeczywiście chcemy, aby robił on możliwie mało interesujących go rzeczy, czy rzeczywiście chcemy, żeby stał się możliwie mało interesujący dla płci przeciwnej?

Istnieją proste możliwości autoterapii. Albert Eflis, twórca tzw. terapii racjonalno-emotywnej, twierdzi, że zazdrość wynika nie tylko z działań partnera, ale przede wszystkim z własnych irracjonalnych przekonań przyjmujących taką mniej więcej postać:

„Czyż to nie okropne, że ona (czy on) interesuje się kimś innym? Nic mogę tego wytrzymać! Jakim muszę być głupcem i niedojdą, skoro pozwalam jej (czy jemu) na tak głębokie angażowanie się gdzie indziej! No, i jak ten niewdzięczny potwór może mi coś takiego robić!"

To, co Ellis proponuje, to po prostu przemyślenie tych kolejnych irracjonalnych wykrzykników. Czy to rzeczywiście jest okropne, że partner interesuje się także kimś innym? Czy na pewno chcę, żeby interesował się tylko mną? Co właściwie by z tego wynikło i czy na pewno by mi się to podobało? A czy mnie samej nie zdarza się interesować także kimś innym? Czy u mnie też zasługuje to tylko na potępienie? No i poza tym, czy naprawdę nie mogę wytrzymać jego zainteresowania kim innym? Nie mogę czy nie chcę?

Propozycja takich rozmyślań może budzić opór, jako sprzecznych z istotą miłości, nic poddającej się przecież przyziemnemu rozsądkowi. No cóż, odpowiedzieć można, że lepiej jest myśleć wtedy, kiedy jeszcze jest o czym myśleć, kiedy może to jeszcze coś zmienić...

Udzielenie sobie odpowiedzi na takie pytania, rozmowa czy zamiana ról z partnerem na pewno nie wyeliminują zazdrości z naszego związku. Ale całkowite usunięcie zazdrości wcale nie jest konieczne (dla wielu osób mogłoby to być nawet smutne). Chodzi jedynie o to, aby sprowadzić ją do rozmiarów, z którymi można sobie poradzić, oraz wynegocjować z samym sobą i z partnerem taką postać wzajemnych kontaktów, która minimalizuje szansę pojawiania się zazdrości, a przynajmniej jej szansę na zniszczenie naszego związku. Problem z zazdrością polega bowiem nie na tym, żeby jej nie było, lecz na tym, abyśmy to my nad nią panowali, nie zaś ona nad nami.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież