Czy Twój bank może cię okraść?

Dzisiaj każdy z nas posiada jakiś rachunek bankowy, pozy nielicznymi wyjątkami oczywiście i każdy z nas otrzymuje ze swojego banku miesięczne wyciągi z transakcji. A, że Polska ma być bezgotówkowa to większość operacji na koncie wykonujemy kartą płatniczą lub kredytową. Jednak ilu z nas sprawdza dokładnie zapisy z wyciągu bankowego? Niestety niewielu. I tak właśnie banki kumulują miliony na drobnych, których utraty nie zauważamy.

 

Konto w banku dla każdego

Rachunek bankowy jest dzisiaj bezwzględną koniecznością i nic w tym dziwnego. Jest szybciej, łatwiej a i prawo nakazuje rozliczać się, w większości przypadków, za pośrednictwem banku.

Otwierając rachunek bankowy często łapiemy się na super promocje, które zazwyczaj rozumiemy na wprost i liczymy na coś czego nigdy nie dostajemy, bo nie spełniamy wymogów regulaminu promocji, albo jeszcze jakichś innych. Mniejsza o to. To ostatecznie nasza wina, że nie doczytaliśmy tych małych literek, których i tak nikt nie czyta, przez co w końcu zgadzamy się na wszystko.  Często opłacamy dodatkowo ubezpieczenia od wszystkiego na co już jesteśmy poubezpieczani wszędzie, ale i to nie jest problemem, bo się na to godzimy i chętnie płacimy. W końcu – kto bogatemu zabroni?

 

Opłaty za usługi

Opłaty za usługi bankowe są zawsze, nawet jeśli wydaje się nam, że ich nie ma. W porządku. Jeśli są za wysokie to zawsze możemy zmienić bank, ale tego nie robimy ze zwykłego lenistwa, które często nazywamy brakiem czasu. Przyjmujemy, że tak musi być.

 

Jak ukraść 3,50 PLN, a najlepiej z milion razy

I tak właśnie przechodzimy do mało eleganckich, acz wykorzystujących nasze lenistwo, praktyk w niektórych bankach.

Drobna kwota – 3,50 – opłata miesięczna za kartę płatniczą przypisaną do rachunku bankowego. OK. Decydujesz się na to więc płacisz. Tak, ale dlaczego podwójnie?

 

Screenshot op1

 

Geneza przypadku

Jak co miesiąc przychodzą wyciągi z banku i wiadomo, że wszystko tam jest. Każdy ma prawo zaufać takiej instytucji jak bank – choćby w zakresie uczciwego prowadzenia rachunku. Zaufanie powoduje, że z czasem słabnie nam ostrość widzenia. A co w takim momencie robi sprytny bank? Otóż nic innego ja to – zarabia, i to znacznie więcej niż wynika z umów zawartych z klientami. Sposób jest prosty. Zaglądasz do wyciągu i widzisz…, oj to chyba jakiś błąd…, a zresztą nawet jeśli nie to przecież tylko 3,50.

Jeśli już przypadkiem sprawdzisz wszystkie kwoty – nie tylko wpływy, ale i potrącenia z rachunku, to możesz zauważyć niepokojącą informację – obciążono cię podwójnie za to samo. Większość i tak nie zwróci na to uwagi, a reszta machnie ręką bo to drobne.

Otóż drobne 3,50 pomnożone przez 1000000 (niewielki bank, bo opisywany przypadek miał miejsce w dużym banku) to masz TRZY I PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH rocznie dodatkowego przychodu za nic.

Otóż zgodnie z regulaminem bank przysyła Ci nową kartę, bo stara za miesiąc się kończy. Super. Ale dlaczego, mimo że nie dokonujesz aktywacji nowej karty, bo stara działa jeszcze przez miesiąc, na twoim koncie pokazuje się pobranie prowizji za starą i za nową kartę? Oto zagadka banksterska.

Kontakt z bankiem w sprawie reklamacji ograniczony – może klientowi się odechce – można tylko poczekać na infolinii, albo spróbować na czacie.

 

No to próbujemy na czacie. A wygląda to pokrótce tak:

 

Screenshot 1

 

Screenshot 2

 

Screenshot 3

 

Screenshot 4

 

Ostatecznie batalia o odzyskanie własnych pieniędzy zakończona sukcesem.

Tak, jednym sukcesem. A co z pozostałymi z tego miliona?

 

Screenshot op2

 

Sprawdzaj wyciągi bankowe

I reklamuj zawsze gdy coś nie gra. Dla ciebie może złotówka niewiele znaczy, ale milion takich złotówek oddanych bankowi w prezencie – bez zgody ich właścicieli to raczej słaba historia.

Nie dajmy się okradać tylko dlatego, że nam się nie chce. Kontrolujcie swoje finanse. A może Twój bak jest uczciwy…, w co oczywiście wszyscy wierzymy.

 

Nazwa banku nie została użyta w tekście celowo, ale opisana sytuacja jest prawdziwa. Można tylko liczyć na to, że inne banki podchodzą do klientów uczciwie, nie tylko po procesie reklamacji. Możliwe też, że opisana sytuacja była wyjątkowa i jednostkowa. Redakcja.