„Mężczyźni często się odprężają, opierając łokieć na otwartym oknie. Wielu z nich dłubie w nosie! Zazwyczaj zadzierają głowę do góry, bacznie obserwując światła i dłubią zawzięcie, jakby ich celem było wydłubanie wszystkiego do chwili, kiedy ukaże się zielone, a może i na sekundę wcześniej, by zdążyć pozbyć się wydłubanej zawartości. Od czasu, kiedy pod tym kątem obserwuję ludzi za kierownicą, nie zauważyłam kobiety dłubiącej. Może samochody prowadzą same zaspokojone seksualnie kobiety?" Tak pisała Marta Fox do spostrzeżeń której chętnie powrócę w dalszej części tekstu.

 

W związku z faktem, że mamy do czynienia z realnym problemem zacznijmy od encyklopedycznej definicji tej czynności.

Dłubanie w nosie lub rhinotillexis (nałóg dłubania) - czynność wydobywania z nosa zaschniętej wydzieliny lub ciał obcych, bądź przemieszczania obiektów w nosie za pomocą palca.

 

Główny powód dłubania w nosie

Błony śluzowe nosa stale wydzielają mokry śluz. W kontakcie z powietrzem wydzielina schnie, co może wywołać swędzenie.

 

Powszechność

W sondażu przeprowadzonym w 1995 wśród 1000 przypadkowych dorosłych otrzymano 254 odpowiedzi. 91% respondentów przyznało się do częstego dłubania w nosie (ale tylko 75% było przekonanych, że robią to wszyscy), a dwie osoby zadeklarowały, że spędzają na tym odpowiednio 15-30 minut i 1-2 godziny dziennie. W badaniu na grupie 200 nastolatków zachowanie takie występowało niemal u wszystkich badanych, średnio 4 razy dziennie.

 

dlubanie w nosku

 

Ryzyko powikłań

Dłubanie w nosie niesie ze sobą pewne zagrożenia. Zranienia mogą wywołać infekcje, krwawienie z nosa, a w rzadkich przypadkach perforację przegrody nosowej. Z powodu specyficznego unaczynienia żylnego nosa i otaczających go tkanek, infekcja może rozprzestrzenić się z nosa do mózgu - z tego powodu obszar od kącików ust po szczyt piramidy nosa, włącznie z nosem i kością szczękową, znany jest jako trójkąt śmierci. Scenariusz ten jest jednak bardzo mało prawdopodobny przy zwyczajnym dłubaniu.

 

Postrzeganie społeczne

Choć dłubanie w nosie to czynność powszechna, w większości kultur uważane jest za tabu. O ile każdemu zdarza się dłubać w nosie, obserwowanie tej czynności u innych powoduje mieszane uczucia wstrętu i rozbawienia.

 

I tyle wiedzy ścisłej. Czas na ciekawostki. W „Dziennikach" Sylwii Plath z 1950 roku czytamy:

„Czy zdajecie sobie sprawę z niedozwolonej, zmysłowej przyjemności, jaką czerpię z dłubania w nosie? Zawsze dłubałam, do dziecka - to bardzo wyrafinowana przyjemność, której można oddawać się na wiele różnych sposobów. Delikatny mały palec potrafi oderwać od wnętrza nosa wysuszoną kozę i wyciągnąć ją na zewnątrz do inspekcji. Potem kozę można zgnieść w palach na małe ziarenka i posypać nią podłogę, jak solą. Grubszy, bardziej stanowczy palec wskazujący potrafi wydobyć na światło dzienne miękkie, oporne, zielonkawe i żółte gluty, którymi można bawić się w palcach, jak galaretką, żeby potem rozsmarować na krześle albo na biurku i patrzeć, jak wysychają na organiczny wiór. Ile krzeseł i biurek zdołałam w życiu w ten sposób zbezcześcić, kiedy nikt nie patrzył? Czasem gluty zmieszane są z krwią: zakrzepłą brązowe grudki albo świeżą, czerwoną, jeżeli palec zbyt gwałtownie tarł o śluzówkę. Boże co za seksualna przyjemność! To fascynujące nagle spojrzeć z innej perspektywy na stare, utarte zwyczaje: zobaczyć wylewające się „smarkozielone morze" i zadrżeć z obrzydzenia wywołanego takim odkryciem".

 

Nie będę tego komentował bo w życiu nie wpadłbym na seksualne wartości dłubania w nosie.

 

 

Kiedy dłubiemy?

Praktycznie dobry na tę czynność jest każdy czas i miejsce. Niemniej, zapewne z powodów braku akceptacji społecznej dla tej czynności, zachowujemy sobie wykonywanie tej przyjemności w czasie i miejscu, gdy wydaje nam się, że nikt tego nie widzi. Jednym z takich miejsc jest samochód, a idealny czas na dłubanko to postój na światłach albo korek. I tu niespodzianka. Szyby samochodów zazwyczaj są przeźroczyste. Mimo poczucia prywatności wewnątrz, bywamy niekiedy obserwowani, a jak nas odbierają inni? Każdy może przeprowadzić mały eksperyment: wystarczy podczas takiego postoju poobserwować co inni robią w samochodach. Odpowiedź na wcześniejsze pytanie przyjdzie sama.

Ciekawe, że kobiety tę chwilę oczekiwania na zielone światło zazwyczaj wykorzystują na przejrzenie się w lusterku, na pomalowanie ust albo na przeglądanie zawartości swojej torebki. Niektóre jeszcze przyglądają się swoim dłoniom, a może paznokciom. Inne jeszcze zagapiają się w sygnalizację tak, jak w sygnał z niebios i te, co dziwne, nie zauważają zazwyczaj zmiany świateł. Mężczyźni natomiast w przeważającej większości robią to co napisaliśmy już na wstępie, czyli jakby to powiedziała Sylwia Plath - zaspokajają jedną ze swoich potrzeb seksualnych. Osobiście wolałbym nazwać tę czynność zaspokajaniem chęci zachowania komfortu oddechowego.

Myślę, że dłubanie w nosie jako bezwzględnie powszechne jest pod względem estetycznym i higienicznym mniej irytujące niż obgryzanie paznokci, czym zapewne zajmiemy się w niedalekiej przyszłości.

Podsumowując zaryzykuję twierdzenie, że robi to każdy, kobiety może rzadziej, ale nie znam człowieka, który nigdy nie wsadził palucha do dziurki w nosie. Pozostaje kwestia miejsca i częstotliwości. Przyzwoicie na temat dłubania wypowiedział się Justin Timberlake: „Dłubię sobie w nosie i nie wstyd mi się do tego przyznać. Kiedy jest tam glut, to trzeba go po prostu wyjąć człowieku!"

 

Na koniec jeszcze o dłubaniu w nosie na wesoło. Stary ale dobry kawałek. Polecamy.

(b)

 

 Reklama

feromony skuteczne