Święta Bożego Narodzenia już na kalendarzowym horyzoncie. Polacy w zakupowo-kuchennym amoku, bogowie handlu świętują dodatni bilans finansowy, a ulice okupują brodacze w czerwonych strojach. Tylko z pogodą jest coś nie w porządku.

 

A cóż to za miesiąc?

Sytuacja w Polsce nie bez powodu budzi pewne wątpliwości. Aby dowiedzieć się, jaki mamy teraz miesiąc można zaproponować dwa rozwiązania. Pierwsze z nich to wyjrzeć za okno. Wówczas organoleptycznie rozpoznajemy tam październik. Temperatury nawet do 10 stopni Celsjusza, silne wiatry, deszcze. Bardziej racjonalną i skuteczną metodą weryfikacji miesiąca jest spojrzenie do kalendarza. Odpowiedź na nurtujące nas pytanie brzmi: "mamy grudzień", a kiedy powstaje ten tekst, to jest już nawet zima.

 

Jak poradzić sobie z gorącem?

Absolutnie nie próbuję imputować, że mamy za oknem temperatury ekstremalne, a bynajmniej nie gorące. Jest zwyczajnie ciepło, jak na taką porę roku. Mimo wszystko, daleko tutaj do warunków letnich. Warto zwrócić jednak uwagę, że świąteczne sporty wyczynowe takie jak pogoń za promocją, czy wieczerza w rodzinnym gronie należą do czynności bardzo rozgrzewających nasze organizmy. Stąd są idealnie dostosowane do ujemnych temperatur. W obecnej sytuacji, gdy za oknem nie hula mróz, a śnieg jedynie w telewizorze, warto nanieść pewne poprawki co do naszego ubioru, czy jadłospisu, aby uniknąć przegrzania organizmu.

Reklama
 

Po pierwsze: strój!

Jak przetrwać ciepłe święta? Możemy śmiało schować szaliki i zimowe buty. Bardziej przyda się zestaw na "piękną polską złotą jesień". W skład takiego wyposażenia wchodzą:

  • jesienny płaszcz przeciwdeszczowy
  • wodoodporne obuwie
  • parasol

Do tego koniecznie trzeba pamiętać o posępnej minie. To ważny atrybut, konieczny aby nie wyróżniać się w tłumie. Istotnym elementem jest też nasz język. Możemy wszak spotkać na ulicy znaną nam osobę, z którą trzeba będzie porozmawiać. W takiej sytuacji warto odświeżyć sobie kilka jesiennych formułek dotyczących irytującego wiatru, czy deszczu. Można także pomyśleć o tymczasowym ubarwieniu naszego słownictwa o kilka wulgaryzmów.

 

Po drugie: posiłki!

Tradycyjna wigilijna wieczerza składa się z wielu rozgrzewających dań. Jest to uzasadnione w zimne dni, szczególnie, gdy po konsumpcji udajemy się w dalszą gościnę, bądź na pasterkę. W tym roku jednak, 24.12 uraczy większość kraju rzęsistym deszczem i temperaturą dochodzącą do 7-9 stopni Celsjusza. Pod żadnym pozorem nie pijmy zatem gorącego barszczu, grzańca, czy czegoś z dodatkiem imbiru. Konsumpcja powyższych w obecnych warunkach grozi spoceniem się, a w konsekwencji wydzielaniem przykrego zapachu.

 

A po trzecie:

Uwaga! Poniższe metody poradzenia sobie w trudnych warunkach, jakie zafundowała nam pogoda są przeznaczone tylko dla najbardziej zahartowanych.

Jeżeli wciąż nam za gorąco możemy zastosować metody ekstremalne. Proponuję zastąpić wigilijny barszcz chłodnikiem, a zamiast kompotu wypić szklankę coli z lodem. Względnie można kostkę lodu possać w ustach do jej rozpuszczenia.

Wyjście z domu może jednak stać się gehenną z powodu deszczu. To z jego winy nie zaleca się rozpinania kurtki, aby nie pomoczyć ubrań. Wiąże się to jednak z przegrzewaniem organizmu. W związku z tym, sugeruję wychodzenie na dwór jedynie w sytuacjach najwyższej konieczności.

Gotowi

Stosując się do powyższych porad możemy z łatwością przetrwać ten nieznośny figiel, jaki spłatała nam pogoda w tym roku. W związku z tym, życzę wytrwałym, którzy dotarli do końca tego pamfletu Wesołych Świąt.

Karol Sywec

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież