Terytorium każdego z nas jest otoczone granicami, które oddzielają je od terytoriów innych, zakreślają część powierzchni wewnątrz wspólnego terytorium grupy, większej społeczności albo całego narodu. Większe jednostki terytorialne także mają swoje granice - granice plemienne, państwowe, językowe... To, co znajduje się wewnątrz moich granic, to mój areał, moja własność. Kto porusza się wewnątrz wspólnych granic, identyfikuje się z wyróżnikami i celami danej grupy, jest przez nią akceptowany, a przynajmniej tolerowany. Każdy, kto żyje poza granicami i zbliży się do nich, jest potencjalnym intruzem. Niewykluczone, że ma wrogie zamiary, że chce naruszyć nasze terytorium.

 

Aby przeciwdziałać takim obawom, aby umożliwić pokojowe współistnienie, ludzie ustanowili liczne rytuały, które służą jako oznaki przyjaznych zamiarów w przypadku zbliżania się do obcego terytorium. Te rytuały są różne w różnych kręgach kulturowych, ale jedno jest wspólne: sygnał otwartej dłoni.

Ceremonie powitalne

Otwarta dłoń sygnalizuje, że przychodzimy w pokojowych zamiarach: nie jesteśmy uzbrojeni. Średniowieczni malarze - czy to z Zachodu, czy z Dalekiego Wschodu - wielokrotnie uwieczniali na swoich malowidłach sceny przedstawiające szeregi wojsk pochylających przed sobą broń na znak powitania; albo rycerzy i dzielnych samurajów, którzy przed przekroczeniem bram obcego zamku, zanim zasiądą do pokojowych pertraktacji, odkładają miecze. U niektórych ludów prymitywnych, a także podczas spotkań pustynnych karawan pokojowe zamiary obwieszczano już z daleka wielkim krzykiem i dzikim wymachiwaniem rękami, aby dać znać innym, że nie zamierza się potajemnie zakradać na ich terytorium.

Otwarta dłoń sygnalizuje także gotowość dawania

Na otwartych dłoniach prezentuje się podarunki, których przeznaczeniem jest okazanie uszanowania dla statusu drugiej osoby i pozyskanie jej przychylności. Jest to obyczaj znany we wszystkich kulturach, a w niektórych krajach azjatyckich towarzyszą mu wysoce zrytualizowane przepisy, pozwalające po rodzaju daru oraz sposobie wręczenia dokładnie rozpoznać rangę społeczną, a także to, na ile obie strony się poważają.

Obyczaj niektórych kultur blisko i dalekowschodnich nakazuje do dzisiaj ucałowanie podłogi, na której stoi ważny pan. Poddany, a także gość, demonstruje w ten sposób swoją podległość. Proces ewolucji tego gestu jest ilustracją demokratyzacji stosunków międzyludzkich i kształtowania się indywidualnego poczucia własnej wartości. Dawniej na powitanie ważnej osoby trzeba było rzucić się na ziemię, ucałować stopy. Potem przyklękano, później był głęboki ukłon, dzisiaj kiwamy sobie na powitanie głową i podchodzimy do siebie patrząc prosto w oczy.

Reklama

W Rosji i niektórych krajach bałkańskich osoby witające się przytrzymują się rękami za ramiona; symbolicznie i praktycznie unieruchamia to ręce. Potem następuje braterski pocałunek w policzki -lecz także tutaj należy odróżnić odcienie, zależne od pozycji, znaczenia i stosunków, które łączą witających się. Może to być pocałunek w powietrze, przy lekko stykających się policzkach, albo całus wyciśnięty na policzkach czy nawet ustach. Wśród mężczyzn jest to oznaka wielkiego uznania. Także w krajach romańskich obejmowanie się i pocałunek w policzki należą do swobodnego rytuału powitalnego, który wyraża szacunek i sympatię.

W Indiach i innych krajach azjatyckich na powitanie ręce składa się płasko jak do modlitwy i lekko pochyla głowę: to oznaka skromności i rezygnacji z walk terytorialnych. Japończycy trzymają ręce płasko na udach, pochylają korpus w ukłonie, jego głębokość to kwestia rangi i respektu. Dawniej z wielkim szacunkiem powtarzano ten rytuał kilka razy, dzisiaj Japończycy natychmiast wymieniają karty wizytowe, na których podane są także tytuły i stanowisko. Warto wiedzieć, że zgodnie z japońskim obyczajem należy wizytówkę od razu przeczytać, a nie schować! W większości krajów pustynnych ludzie na powitanie obejmują, się po bratersku. Także ta forma ma swoje praktyczne przyczyny: szerokie, luźne szaty ukrywają kształt ciała, ale obejmowanie pozwala wyczuć ukrytą broń!

Uścisk dłoni

W odróżnieniu od kultur azjatyckich i afrykańskich, gdzie bezpośredni kontakt wzrokowy podczas powitania uchodzi za nieuprzejmość i w ogóle się go unika albo przerywa bardzo szybko, w kulturze Zachodu patrzenie sobie prosto w oczy należy ściśle do rytuału. Spoglądamy sobie w oczy, aby pokazać, że jesteśmy zdolni do konfrontacji; ale pozostałe gesty powitalne wyrażają rezygnację z roszczeń terytorialnych. Z reguły podajemy sobie otwartą dłoń.

Inaczej jest w Ameryce. Rdzenni Amerykanie pozdrawiają się gestem otwartej dłoni na odległość - na krótko unoszą rękę przez zgięcie w łokciu i wymieniają imię pozdrawianego. To znak, że się kogoś rozpoznało, zauważyło. Rytuałowi stało się zadość.

Także w Anglii przykłada się wagę do zachowania dystansu. I to w bardzo formalny sposób. Anglicy nie podchodzą do siebie blisko, zachowują odległość, która praktycznie uniemożliwia potrząśnięcie prawicą. My home is my castle. Prawdziwy gentleman woli unikać niepotrzebnych kontaktów. Lekko zaznaczony ukłon wystarczy. Nie ma uścisków dłoni.

W niemieckim obszarze językowym bezpośredni kontakt wzrokowy i silny uścisk rąk należy do dobrych obyczajów. Wszelkie odstępstwa wyrażają indywidualny stosunek. W uścisku i potrząśnięciu dłoni ujawnia się stopień witalności, uczucia czy też rzeczowości osób witających się. Otwarte, energiczne powitanie wygląda tak: podchodzimy do siebie pewnym krokiem, zatrzymujemy się w odpowiednim momencie. Odległość jest tak oceniona, że bez dodatkowych korektur stajemy naprzeciwko siebie oddaleni nieco bardziej niż na długość ręki: w tej pozycji nie możemy się zaatakować. Potem, przy wyprostowanej pozycji ciała, odrywamy ramiona od korpusu, wysuwamy ręce do przodu, chwytamy się energicznie dłońmi i krótko potrząsamy.

Jeśli ktoś nie wysuwa ręki, to znaczy, że jest onieśmielony i emocjonalnie zablokowany. Druga osoba czuje się zmuszona podejść bliżej, aby przełamać tę rezerwę przez zmniejszenie dystansu.

Gdy ktoś maszeruje ku nam z wyciągniętą ręką, to stwarza wrażenie uprzedzającej uprzejmości. Jednak w istocie blokuje w ten sposób swobodę naszego ruchu i zmusza nas do zachowania się z dystansem. Taka osoba często wykorzystuje uzyskaną w ten sposób dodatkową przestrzeń, aby się ukłonić. Kiedy się wyprostuje i rozluźni uścisk dłoni, stwierdzimy, że odległość jest o wiele większa niż długość ręki: ta osoba powstrzymała się od otwartego zbliżenia, zachowuje dystans i rezerwę. Z sytuacją przeciwną mamy do czynienia wtedy, gdy ktoś łapie nas za rękę i ciągnie do siebie: tak jakby nas zawłaszczał.

Zbyt silny uścisk ogranicza, budzi sprzeciw i każe podejrzewać niepewność skrywaną pod tym gestem. Niedbale podana ręka w połączeniu z niedbałą postawą całego ciała wskazuje na brak sił witalnych, na obojętność albo brak zainteresowania. Postawa ciała ma istotne znaczenie. Jeśli bowiem ktoś trzyma się prosto, a więc stwarza wrażenie otwartości i siły, to niedbale podana ręka sugeruje: ograniczmy nasze kontakty do rzeczowych, wykluczmy uczucia, nie pragnę bliższych osobistych stosunków.

Jeśli ktoś tylko szybko, przelotnie ujmuje naszą dłoń między cztery palce i kciuk, i natychmiast przerywa kontakt, to również sygnalizuje niechęć do podjęcia prywatnych stosunków. Inny wariant takiego zachowania: ktoś podaje całą rękę, ale dłoń ma stuloną, tak że dotykamy jego ręki tylko powierzchownie. Tak niechętny „uścisk" uniemożliwia pełny kontakt. Zupełnym przeciwieństwem jest ojcowskie powitanie: ujęcie i przytrzymanie dłoni w obu rękach. Gest ten jest bardziej powściągliwą formą obejmowania i wyraża bardzo serdeczny i czuły stosunek.

Osoba podchodząca do nas z wyciągniętymi ramionami wydaje się bardzo serdeczna i opiekuńcza. Ale może chce nami tylko manipulować? Tak jest na pewno wtedy, gdy ktoś podczas powitania jedną ręką ujmuje i potrząsa naszą dłoń, ale drugą obejmuje i przytrzymuje nasz łokieć albo ramię. W ten sposób ogranicza swobodę naszych ruchów, lewa ręka witającego dyryguje naszą prawą. W tym geście, który nawiązuje do objęcia, wyraża się wprawdzie serdeczność i szczerość osoby, ale jednocześnie oznacza on chęć kontrolowania naszych reakcji. Takie zachowanie charakteryzuje ludzi serdecznych i troskliwych, ale mających władcze zapędy.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież