Na pierwszy rzut oka Polacy przeżywają czasy dobrobytu. Niewielu rodaków cierpi głód, co zawdzięczamy zdobyczom kapitalizmu i technologii. Ludzie zaczęli się bogacić swoją pracą, dzięki czemu mogą kupować szeroko dostępną tanią żywność. Zanim jednak wywołam wrogów wolnego rynku z lasu, zapewnię że ten artykuł dotyczy jedynie problemu otyłości w narodzie.

 

Jest takie powiedzonko mówiące, że od czegoś w tylnych partiach ciała ludziom się poprzewracało. Otóż nam od wspomnianego powyżej dobrobytu w tym miejscu (i nie tylko) się nagromadziło. Statystyki w Polsce są przerażające, szczególnie dla nas, drodzy panowie. Prawie połowa kobiet i około 64% mężczyzn ma nadwagę.

Powodem jest wszechobecność w naszych jadłospisach produktów wysokokalorycznych, szczególnie łakoci oraz paczkowanej, przetworzonej żywności. Wybieramy je, ponieważ są do zjedzenia na szybko i często nie wymagają wcześniejszego przyrządzenia. Negatywny efekt jedzenia tych produktów dodatkowo potęguje niska aktywność fizyczna oraz siedzący tryb życia. W pracy siedzimy i jemy na szybko, bo nie ma czasu. Potem wracamy do domu i powielamy ten sam schemat, bo jesteśmy zmęczeni.

 

Reklama

 

Pomoc nie pomaga

Dużo ludzi raczej zdaje sobie sprawę, że ma skandaliczne nawyki żywieniowe. Jednak zawsze winę ponosi ktoś lub coś innego. Brak chęci i słabą siłę woli uzasadniamy tym, że nie mamy czasu, że to niewykonalne, czy wreszcie prozaiczne: "ale to jest takie smaczne...". Nie pomagają reklamy uświadamiające, ani pokazujące jakieś zdrowe produkty. Również rządy niektórych państw w swojej wspaniałomyślności zaangażowały się w walkę z otyłością.

 

nie schudniesz tak

 

Usunięcie z asortymentu sklepików szkolnych niezdrowych przekąsek, czy zakazy reklam takich produktów to tylko niektóre przykłady ich działalności. Nie są one jednak skuteczne, ponieważ otyłych ciągle przybywa, a Polacy z prędkością rakiety zaczynają rywalizować o tytuł europejskich grubasów. Na drodze po ten tytuł stoją nam jeszcze zwały tłuszczu Niemców, Brytyjczyków, Greków oraz Węgrów. No ale nie oszukujmy się. Nie chcemy zdobyć tytułu lidera w tej kategorii. Dlatego trzeba schudnąć.

 

Żeby do czegoś dojść, trzeba...

Za sprawą Internetu, napotykałem na dziesiątki diet cud. Bananowa, kopenhaska, głodowa, Dukana, 3D chili i wiele innych. Nie da się ich wszystkich zliczyć. Mają one jedną wspólną cechę. Dają one jedynie nadzieję "na chudsze jutro". Proszę mnie nie zrozumieć źle. Wiele z tych diet faktycznie w jakiś sposób działa.

Najsłabszym ich ogniwem są jednak ludzie. Z własnej obserwacji udało mi się spostrzec, że reżimów żywieniowych przestrzegamy bardzo niechętnie i szybko się zniechęcamy. Już po samym początku diety widać, kto da radę, a kto nie. Jeżeli chcemy zmianę zacząć od poniedziałku, albo od przyszłego miesiąca, to nawet nie zaczynajmy.

 

...zap*****lać

Ostatnio w markecie, gdy rozmyślałem nad kupnem herbaty, zobaczyłem dziewczynę ze średnią nadwagą, która przebierała w pudełkach z wysuszonymi, zapaczkowanymi liśćmi, mającymi rzekomo ją odchudzić. Uradowana zdecydowała się na białe pudełko z napisem <odchudzanie>, które wrzuciła do wózka sklepowego. Oddalając się od regału, już zapewne rozmyślała o tym, jak wciska się w stare jeansy po wypiciu tego naparu. Ja zwyczajnie liczyłem na to, że robi coś w kierunku zrzucenia kilogramów poza spożywaniem tej herbatki, gdyż inaczej napotka zawód.

 

nie schudniesz jesli

 

Ta codzienna sytuacja ukazuje pewien problem społeczny. Ludzie wybierają sobie jakiś totem odchudzania, który zaczynają wielbić i pokładają w nim wielkie nadzieje. Następnym krokiem jest radosne odrzucenie go i obarczenie winą za to, że nie pomógł z nadwagą.

Winę jednak ponosimy my, ponieważ brak nam podstawowej wiedzy o odchudzaniu. Robimy wszystko, żeby nie dopuścić do podjęcia się aktywności fizycznej, która jest najstarszym i najtańszym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów.

Rozsądna dieta oczywiście wspomaga efektywność, jednak to odpowiednia dawka ruchu jest kluczem do sukcesu w pozbyciu się nadwagi. Gdy już się z tym pogodzimy, najtrudniejsze jest wyrobienie w sobie chęci do ćwiczeń, a przede wszystkim, zdecydowanie się na zrobienie tego pierwszego przysiadu.

Karol Sywec

 

Reklama

feromony
Feromony

 

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież