Rumunia, Dania, Czarnogóra, Armenia i Kazachstan to ekipami z którymi przyjdzie nam rywalizować o awans na Mistrzostwa Świata 2018, które odbędą się w Rosji. Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej naszym grupowym przeciwnikom.

 

Uniknęliśmy potentatów - Rumunia

Przed rozpoczęciem losowania patrząc na skład pierwszego koszyka, z pewnością wielu kibiców ściskało kciuki aby trafić do jednej grupy z Walią lub Rumunią, potencjalnie najsłabszymi drużynami. Taki tok rozumowania był jak najbardziej słuszny, bo każdy, kto choć trochę interesuję się footballem stwierdzi, że łatwiej grać o punkty z Rumunami niż Niemcami, Hiszpanami, Holendrami czy Anglikami. Śledząc skład imprez mistrzowskich w ostatnich latach, próżno tam szukać rodaków Hagiego, jednak mimo braku awansów Rumunii zawsze grają solidną piłkę i nikomu łatwo punktów nie oddają. Patrząc na potencjał porównywalny z kadrą Nawałki.

 

Dynamit z mocno opóźnionym zapłonem - Dania

Z drugiego koszyka los przydzielił nam Danię, co podobnie jak w przypadku Rumunii, można uznać za szczęśliwy traf. Ktoś powie, że można było trafić lepiej na obu sąsiadów z południa (Czechy lub Słowacja), lecz były też znacznie gorsze opcje jak Francja, Włochy czy Szwajcaria. Starsi kibice z pewnością kojarzą naszych kolejnych grupowych rywali z fantastycznego występu na Euro 92, gdzie zastępując w ostatniej chwili ekipę Jugosławii, zdobyli złote medale. Dziś jednak kadra prowadzona - jeszcze - przez Mortena Olsena to zespół grający dość wyrachowany football, jednak nie notujący rewelacyjnych rezultatów. Kadrowo na pewno prezentujemy się lepiej od Skandynawów.

 

"Dobry" znajomy z Bałkanów - Czarnogóra

Mówiąc Czarnogóra większość fanów od razu ma na myśli duet napastników Vucinić - Jovitić. Poza tą dwójką próżno szukać gwiazd w ekipie z byłej Jugosławii. Trzeba także dodać, że wspomniani napastnicy w ostatnich miesiącach nie zachwycali. Pierwszy odszedł z Juventusu na piłkarską emeryturę za petrodolary, natomiast drugi więcej czasu spędza w gabinetach lekarskich niż na boisku. Siłą Czarnogórców jest kolektyw i walka do ostatniej minuty. Jak się gra przeciwko tej drużynie nasi piłkarze mogli się przekonać podczas eliminacji do brazylijskiego mundialu. Oba mecze zakończyły się remisem.

 

Mkhitaryan i spółka - Armenia

Ekipa z Kaukazu z roku na rok robi postępy, zdobywając punkty z coraz to lepszymi rywalami. Niekwestionowaną, największą gwiazdą w składzie Ormian jest ofensywny pomocnik Borussii Dortmund Henrikh Mkhitaryan. Dobry znajomy Łukasza Piszczka i Kuby Błaszczykowskiego jest motorem napędowym reprezentacji Armenii, która jest groźnym przeciwnikiem, lecz głównie na swoim terenie. Planem na dwumecz z Armenią musi być 6 punktów.

 

Mogło być bliżej - Kazachstan

Ekipa z pogranicza Europy i Azji z pewnością nie zalicza się do faworytów obecnych eliminacji. Kazachski football klubowy napędzany pieniędzmi z ropy i gazu z ostatnim czasie wykonał duży skok jakościowy, jednak reprezentacja to już zupełnie inna historia. Mimo, że gracze z byłej Republiki Radzieckiej czasami zdobywają punkty - głównie na swoim terenie - to gra z nimi powinna być treningiem strzeleckim dla naszych napastników. Minusem wynikającym z wylosowania Kazachstanu jest odległość jaką trzeba będzie pokonać na mecz wyjazdowy. Zdecydowanie lepszym logistycznie losowaniem byłoby wpadnięcie np. na Maltę czy Andorę. Jeżeli interesują was wyniki meczów międzypaństwowych znajdziecie je na www.totolotek.pl

Artykuł reklamowy

 

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież