Toyota Auris jest do bólu poprawnie wykonana. Nie jest ani nadzwyczajna, ani zła, ona po prostu jest. Nie ma wad. Jak inaczej można określić poprawność wykonania Aurisa? Mimo, że szału nie ma to jednak ostatnie wcielenie Toyoty Auris jest bardziej wyraziste.

 

Aż miło popatrzeć na te charakterystyczne wypukłe przednie reflektory, gładkie jak wypolerowany stół. Lampy tylne już nieco mniej udane, ale przecież właściciel nie musi ich zbyt często oglądać. Niech martwią się inni kierowcy. I na tym można zakończyć opis tego co widać na zewnątrz.

Wpadamy do środka, a tam ...trochę nudno, ciemno...niestety do bólu poprawnie. Gdyby nie przedziwny schowek w środkowym tunelu to naprawdę nadal nie byłoby się czego czepiać w Aurisie. Bez zachwytu. Wracając do tego schowka, a raczej półeczki. Jak już coś tam się znajdzie to nie próbujcie tego wyciągać - przynajmniej w trakcie jazdy. Może się to skończyć naprawdę nieoczekiwaną zmianą... pasa ruchu. Fotele wygodne, przełączniki odpowiedzialne za sterowanie wszelkiego rodzaju urządzeniami pokładowymi w zasięgu ręki. To może się podobać.

Reklama

Pod maską silnik... niestety za słaby. Aby coś z niego wydusić trzeba było mocno naciskać pedał gazu i przeciągać biegi do granic nieopłacalności ze względu na zużycie paliwa. Ale coś za coś. Jeżeli macie decydować się na zakup poprawnie wykonanego Aurisa to decydujcie się zdecydowanie na mocniejszą jednostkę benzynową. Przynajmniej poczujecie trochę mocy.

Sławomir Herman

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież